Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Wrzesień 2013

Teresa Szczepanek

Czy wampiry grasowały na Śląsku?

6

Kiedy archeolodzy trafiają na grób, w którym zachowany szkielet ma odciętą głowę ułożoną na kolanach, podejrzewają, że pochowaną w ten sposób osobę prawdopodobnie posądzano o wampiryzm. Czy właśnie o tym świadczy znalezisko z Górnego Śląska, które zainteresowało nawet dziennikarzy z Meksyku i Fidżi?

 

Tym razem do sensacyjnego odkrycia doszło przy budowie Drogowej Trasy Średnicowej w Gliwicach. Szkielety tam znalezione miały odcięte głowy, które w trakcie pochówku ułożono między kolanami i przyciśnięto kamieniem. Znalezisko wzbudziło ogromne zainteresowanie, zwłaszcza że to nie pierwsze tego typu odkrycie w tym rejonie, a odkopanych szkieletów jest już 13.

Kiedy w roku 2011 w okolicach Gliwic archeolodzy natrafili na pierwsze groby,  które pierwotnie, po zleconych badaniach, uznali za cmentarzysko łużyckie, i od której to tezy szybko odstąpili, nikt nie przypuszczał, że dwa lata później dojdzie do sensacyjnego odkrycia na tym samym terenie.

Intrygująca hipoteza
Wieść o tym zdarzeniu odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców Śląska i okolic, wzbudzając ekscytację i zainteresowanie. Pojawia się coraz więcej pytań, na które trudno dać jednoznaczną odpowiedź.
– Antywampiryczne pochówki to jedna z hipotez, jaką bierzemy pod uwagę – mówi dr Jacek Pierzak, archeolog z biura Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach. – Tym razem mamy do czynienia ze szczególnym przypadkiem. Archeolog badający odkopane groby nie jest w stanie stwierdzić, z jakiego okresu one pochodzą, bowiem przy szkieletach nie znaleziono absolutnie żadnych przedmiotów, które pozwoliłyby umiejscowić znalezisko w konkretnym przedziale czasowym. Nie ma biżuterii, sprzączek, nawet guzików – wyjaśnia Jacek Pierzak.
Rozpoczęło się przetrząsanie archiwów, żeby wyjaśnić zagadkę, skąd w tym miejscu znalazły się groby. – Być może w pobliżu był kiedyś kościół? Nie możemy też wykluczyć, że stała tam szubienica – zastanawia się doktor Pierzak.
Archeolodzy natrafili na nie lada zagadkę. Badania muszą dać odpowiedź na pytanie, czy w grobach znaleziono szkielety osób, których ludność zamieszkująca niegdyś te tereny uznała za wampiry i odcinając im głowy usiłowała chronić się przed ich powrotem.
Jak podają źródła historyczne, praktyk antywampirycznych było sporo.
– Czasami domniemane wampiry były chowane twarzą do ziemi, zdarzało się, że w usta wkładano im kamień lub wypełniano je gliną. Bywały przypadki, że osobie takiej krzyżowano ręce na klatce piersiowej, którą dodatkowo przebijano kołkiem, by wampira przytwierdzić do ziemi. Często – i z takim przypadkiem mamy do czynienia w Gliwicach – podejrzewanemu o wampiryzm odcinano głowę i umieszczano ją w nogach, by nie mógł jej odnaleźć i wrócić na ziemię.

Wyjątkowość znaleziska
Gliwickie znalezisko jest o tyle inne, że dotychczas na terenach dawnych cmentarzysk znajdowano jeden, góra trzy tego typu pochówki. Odkopane tu groby świadczą o masowym tego rodzaju chowaniu ciał osób zmarłych. W dodatku, jak mówi Jacek Pierzak, stanowisko jest, posługując się terminologią archeologiczną, rozwojowe i spodziewać się można, a nawet należy, że tych znalezisk będzie więcej.
– Ciekawe, że najwięcej takich pochówków odkrywa się na cmentarzyskach wczesnośredniowiecznych, datowanych na X, XI wiek. Jest to o tyle interesujące, że przecież to okres, kiedy wprowadzano religię chrześcijańską, a jednak – o czym świadczą te znaleziska – tradycje pogańskie były wówczas jeszcze bardzo głęboko zakorzenione – zauważa dr Pierzak. I natychmiast przywołuje inny przypadek: – W 1932 roku takie cmentarzysko udało się odkryć w Strzemieszycach Wielkich. Dodatkowo, pomimo tego że był to czas obowiązywania chrześcijaństwa – zmarli byli wyposażani w ozdoby, naczynia gliniane, monety czy kaptorgę (srebrne pudełeczko na amulety noszone na szyi). To wszystko ściśle wiązało się z zabobonami. Ostatni zabieg antywampiryczny miał miejsce na początku XX wieku na Mazowszu. Trzeba pamiętać, że praktyki te były dwojakiego rodzaju. Albo zmarłego od razu pozbawiano głowy, albo chowano go normalnie, jednak w związku z podejrzeniami o złe moce, kiedy we wsiach po jego śmierci miały miejsce zarazy, ludziom się nie wiodło, a osoba ta była na przykład garbata, zbyt wysoka czy zbyt niska lub też chora – wykopywano ciało, odcinano głowę i kładziono ją u stóp lub na kolanach. W Gliwicach mamy do czynienia z pierwotnym ułożeniem, na co wskazuje nienaruszona jama grobowa wykopana w piachu – mówi archeolog.

Siła ludowych wierzeń
Historia dowodzi, że bardzo łatwo można było zostać posądzonym o wampiryzm. Czasem wystarczyło, że koło kogoś kręciły się nieustannie czarne koty lub osoba taka była mało komunikatywna. Wszystko zależało od świadomości społeczeństwa. Dlatego dziwić może fakt, że praktyk antywampirycznych dopuszczano się – i to wcale nierzadko – w czasach oświecenia, gdzie mamy przecież do czynienia ze światłością nauki. Wbrew logice, wówczas tych zabiegów było najwięcej. A przecież te osoby wcale nie musiały być wampirami.
– W ogóle trzeba by sobie zadać pytanie, kto to jest wampir i czy ktoś go widział? – sugeruje dr Pierzak.
Definicja mówi o tym, że to osoba, która po śmierci wstaje z grobu i żywi się krwią żyjących, na skutek czego przybywa jej sił witalnych. Ludzie tego właśnie się obawiali. A jak wiele złego może wyrządzić wyobraźnia połączona z lękiem, nikomu nie trzeba wyjaśniać.
– Dlatego przybierającym na sile zabobonom trzeba było jakoś zaradzać – snuje opowieść Jacek Pierzak.

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.