Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Listopad 2013

Justyna Gul

Procesy czarownic w Polsce

38Czarownice, wiedźmy, szeptuchy nieodmiennie fascynują, przerażają i zdumiewają. Niezależnie od tego, czy wierzymy w czary i uroki, nie możemy niestety odciąć się od historii i zapomnieć o ponurych jej kartach – o procesach czarownic. W samej tylko Europie w wyniku prześladowań, bezlitosnego piętnowania inności i wypędzania czarta, zginęło nawet kilka milionów ludzi.

Wiara w to, że zło można bliźnim wyrządzić za pomocą czynników nadprzyrodzonych, istniała już w starożytności. W Egipcie, Palestynie, Grecji czy Rzymie stosowano surowe kary wobec czarowników, których działalność uznano za szkodliwą dla społeczeństwa. A jak wyglądała ta eskalacja strachu i przesądów w wiekach późniejszych?

Procesy o czary
Rozprzestrzenianie się procesów o czary można łączyć z rozwojem chrześcijaństwa, a szczególnie dotkliwa plaga zabobonu ogarnęła Europę między XV a XVII wiekiem. Do przyczyn zintensyfikowania nienawiści wobec „diabelskich sojuszników” należy również zaliczyć ówczesną politykę papieży oraz rozwój inkwizycji. Walka z heretykami przemieniła się z czasem w procesy czarownic i czarowników, a o współpracę z szatanem dziwnym zbiegiem okoliczności najczęściej oskarżano na tych terenach, na których toczył się bój z przeciwnikami Kościoła (południowa Francja, zachodnie Niemcy).
Można wyróżnić kilka podstawowych rodzajów procesów o czary, w zależności od panujących warunków społeczno-gospodarczych. W południowych krajach katolickich, tj. w Hiszpanii, Portugalii, części Włoch i niektórych rejonach Francji sprawy o czary nigdy nie przybrały takich rozmiarów, jak prześladowania heretyków. Obydwa „przestępstwa” traktowano zresztą łącznie.
Zupełnie odmienny charakter miały procesy o czary w Niemczech, gdzie kult oddawany diabłu został wyraźnie oddzielony od „kacerstwa” (wyznawanie jakiejś herezji lub którejś z religii
protestanckich). Wszystkie siły skoncentrowano raczej na walce z czarownicami utożsamianymi z kobietami oddającymi się we władzę szatana oraz spotykającymi się na sabatach.
Do oskarżenia nie trzeba było wiele – nieszczęśliwe wydarzenie w wiosce, osobista tragedia, marne plony czy złe warunki atmosferyczne wystarczyły, aby podejrzewać o rzucenie uroku niewinne osoby. Człowiek, który trafił pod sąd, nie miał żadnych szans na wolność, a wielogodzinne tortury i warunki panujące w lochach wystarczyły, żeby nieszczęśnik nie tylko przyznał się do wszystkiego, ale i wskazał swoich „wspólników”.
Uprzedzeniom i absurdalnej wierze w to, że np. powódź jest efektem czarów, nie oparły się nawet najwybitniejsze umysły epoki. Nie można się jednak temu dziwić, wszak zarówno sfera kościelna, jak i uczeni na każdym kroku przedstawiali dowody na słuszność swoich teorii.

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Listopad 2013

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.