Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Listopad 2013

Jan Tulik

Święte żmije

42Od czasów pogańskich żmiję na obszarze kraju nad Wisłą uważano za istotę odznaczającą się nie tylko cudownymi właściwościami, ale też za stworzenie o wielkiej mocy działania, mocy sprzyjającej zarówno dobru, jak i złu.

Trudno dziś orzec, czy w starych zapisach wąż to wyłącznie żmija, wszak występowało tu wiele innych gadów i węży, dziś spotykanych śladowo. W każdym razie wąż był stworzeniem mitycznym, i to daleko wcześniej niż ludzkość poznała Biblię i kuszenie przez tego gada pierwszych rodziców; wszak „wężowe” opowieści znamy z różnych mitologii, natomiast interesujący nas obszar Polski, zwłaszcza dawnej, żmiję czy ogólnie – węża – traktował dość osobliwie.
Legendy – lecz w nie wierzono literalnie – mówią, że wąż pocięty na kawałki ma możliwość połączenia się i zrośnięcia. Węże potrafiły przemieniać się w złoto, zamieniały się też w żmije ze skrzydłami i niesamowite smoki. Czy smoki powstały w wyobraźni nadwiślańskich plemion, czy może były interpretacją kościelnych malowideł? Historycy sztuki uważają, że ikonografia kościelna to mały procent inspiracji dla pospólstwa. Właśnie wyobraźnia rodziła niesamowite stwory, często łącząc w całość kilka różnych istot, na przykład węża i jaszczurkę, w dodatku uskrzydloną w latające płachty gacka nietoperza. No i owo wieczne pomieszanie rzeczywistości z obrazami onirycznymi. Właśnie sny wykluwały bestiaria tak nieprawdopodobne, że stawały się nawet dla samych śniących groźne. Uważano powszechnie, że „wzrok żmii odbiera blask słońcu”. Wiadomo było, że węże mają swego króla. A król nosił szczerozłotą koronę. Dlatego taki król był cenny – „znaleziona lub zabrana wężom korona czyni posiadacza wszechwiedzącym”. W ogóle wąż „daje moc zrozumienia mowy zwierząt i roślin” – jak to opisał Henryk Biegeleisen w swym dziele Lecznictwo ludu polskiego (Kraków 1929, nakładem Polskiej Akademii Umiejętności). Zatem tradycja i kult natury wskazują na przedchrześcijański panteizm, który – co ciekawe – przetrwał do XIX w., (chyba jednak nie był to kres tej wiedzy i wiary…). W szczątkowej postaci pozostało przekonanie, że tak zwierzęta, jak i rośliny mówią i nadal pragniemy wiedzieć co! I o kim mówią. Ciekawość taką potwierdza i dziś tradycja wigilijnego „podsłuchiwania” zwierząt gospodarskich.
Wiele prac etnograficznych mówi o wężach tolerowanych w domach. Domy, raczej chaty, były przez węże obdarowane rodzinnym szczęściem. Karmiono je świeżym mlekiem (w pracach Franciszka Kotuli można spotkać takie opisy, zwłaszcza z regionu Lasowiaków na Podkarpaciu). Dochodziło do osobliwego kultu węży, ale to szczątki kultu prastarego, odnoszącego się do wielu regionów Europy. Wężom składano ofiary jako bóstwu, przecież trzymano je nawet w świątyniach (świątynia Asklepiosa), były istotami nietykalnymi, wprost świętymi. U nas (również na Rusi i na Litwie) także powiadało się, że „grzechem jest zabicie węża”. I że „zabitą żmiję trzeba zakopać”, w znaczeniu pogrzebać. W przeciwnym razie „słońce zaćmi się czerwoną plamą, spadną grady na okolicę”. A co czeka zabójcę żmii? Trudno nam dziś sobie wyobrazić taką karę – że „spotka go nieszczęście, bydło mu padnie”, w końcu będzie z dnia na dzień biedniał aż do rychłej śmierci.
U nas i u Czechów wąż był duchem opiekuńczym zagrody i domostwa. Powiadano, że gdzie zabito gada, tam umrze gospodarz. Jeśli zabita zostanie wężowa samica – zemrze gospodyni. Na dobitkę, gdzie zabije się młodego węża, śmierć przyjdzie po dziecinę. To przesąd, który okazuje się, był znany już Rzymianom, wspomina o nim Cyceron piszący o ojcu Grakchów.

Amulety i żądła
Wąż lub jego szczątki stanowiły ważne amulety. Zdobywanie takich amuletów dyktowała przede wszystkim wiara w przejęcie magicznych właściwości węża. Oto cytat dotyczący przekonań z okolic Starego Sącza: „Kto w wigilię św. Wojciecha węża złapie, żądło mu wyrwie (oczywiście chodziło o rozdwojony język) i nosić
będzie przy sobie, temu szczęścić się będzie”. Albo inna „recepta”: „Kto zabije węża, zdejmie mu skórę z głowy
i włoży do laski lub pugilaresu, będzie miał zawsze szczęście” – tak czyniono w okolicach Szczepanowa.
Osobliwe w owym poszanowaniu mocy węża jest to, że zachowuje on swoje cudowne przymioty również jako martwy. Nawet szczątki spalonego gada mają swą moc. Dlatego polewka z głowy węża „otwiera wszystkie zamki”! Ważna jest skóra węża i wylinka, czyli stara skóra porzucona przez węża, który rokrocznie „wymienia” swą powłokę. Taka skóra przynosi szczęście, ale nie tylko. To znakomity środek leczniczy. Karpaccy górale leczyli siebie i swe hodowlane zwierzęta od ukąszenia przez żmiję… wysuszoną skórą węża właśnie. Czy to był prototyp szczepionki? A może homeopatii?...

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Listopad 2013

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.