Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Listopad 2013

Ilona Słojewska

Klucz św. Huberta

Hubertus HD.tifChleb upieczony w dniu jego święta noszono jako amulet, a poświęconą wodą uzdrawiano chorych. Kult św. Huberta jest w Polsce bardzo popularny. Postrzega się go głównie jako patrona myśliwych. Mniej natomiast znany jest jako święty, którego wyjątkowe relikwie mają moc uzdrawiania.

W diecezji chełmińskiej już w XV wieku działały bractwa pod jego wezwaniem, a w roku 1693 pojawił się w nieznanych okolicznościach tzw. klucz św. Huberta. Kilka wieków temu chełmżyńskie sanktuarium św. Huberta przyciągało bardzo wielu pielgrzymów i chorych, zwłaszcza pogryzionych przez wściekłe zwierzęta. Wszak w jego skarbcu znajdował się pilnie strzeżony klucz „łaskami cudownymi słynący”. Ani dzisiejszym historykom, ani ówczesnym kronikarzom nie udało się ustalić, w jaki sposób dotarł do Chełmży. Tajemnicą jest również jego pochodzenie. Nic nie wskazuje też na to, że nie był oryginalny, ale też nie są znane fakty, które by temu zaprzeczały. Z zachowanych kronik wynikało, że zaopiekował się nim ksiądz Józef Rębowski, dziekan chełmińskiej kapituły. Inny ówczesny skryba podaje datę 1763 r. – w tym bowiem czasie klucz znajdował się w rękach prałata Dembowskiego, który przekazał go do skarbca w Chełmży. Wiadomo również, że w kościele prowadzono księgę, w której zapisywano wszystkie przypadki uzdrowień. Niestety przepadła w nieznanych okolicznościach.

Cudowne uzdrowienia w Chełmży
Gdy tylko wieść o kluczu i jego cudownym działaniu rozeszła się po okolicy, do Chełmży zaczęli przybywać chorzy, niejednokrotnie pokonując wiele kilometrów. Ale nie tylko oni, bo dotknięcie klucza także chroniło – przed pogryzieniem i ukąszeniem jadowitych żmij. W Chełmży zachowało się bardzo dużo szczegółowych opisów konkretnych przypadków uzdrowień. Ze wszystkich wynika, że chorzy, których dotykano tym cudownym przedmiotem, zdrowieli. Najpierw wykonany z żelaza klucz rozgrzewano do czerwoności, zazwyczaj w piecu kowala, po czym wypalano nim pogryzione miejsce. Jak przyznawali chorzy, podczas tego zabiegu nie odczuwali żadnego bólu.
Podobnie było i z osobami, którym zapobiegawczo wypalano – najczęściej na czole – znamię mające chronić przed wścieklizną. – Pewne jest, że każdy, kto w okolicy został pogryziony przez wściekłe zwierzę, przyjeżdżał do Chełmży – podsumowują historycy.
Klucz stosowano też do ochrony zwierząt domowych narażonych na pogryzienie przez wściekłe wilki, lisy czy bezpańskie psy. Wieśniacy bardzo często przyprowadzali również już pogryzione krowy, świnie i psy. Wiadomo też o pewnym kowalu, który bez zgody księdza zabrał z kościoła klucz do swojej wioski i tam profilaktycznie wypalał nim znak na ciele jako ochronę przed zarażeniem się wścieklizną. Podczas tych czynności chory odmawiał Ojcze nasz, zwracał się bezpośrednio do św. Huberta oraz wzywał jego imię.
Jak wynika z parafialnych zapisów, nie wszyscy zaakceptowali cudowną moc klucza. Zachował się list podpisany przez Cramera z Chełmży, domagającego się zakazu stosowania go w leczeniu oraz zapłacenia kary. W rezultacie, w listopadzie 1805 roku, odbyło się w Chełmży zgromadzenie duchownych, którzy zadecydowali, że używanie klucza jest zgodne z kościelnymi obrzędami i ceremoniami. Odwoływali się do Boga, który za pośrednictwem świętego i klucza pomaga chorym. Jako przykład podano św. Piotra, posiadającego moc wybawiania wiernych od zła wszelkiego oraz relikwie przywracające chorym zdrowie. – Sam Pan Bóg za pośrednictwem klucza św. Huberta leczy chorych na Ziemi – wyjaśniali duchowni. Jednak sędzia miejski wydał bezwzględny zakaz jego używania. Od wyroku odwoływano się i wnoszono o jego zmianę. Sąd jednak utrzymał w mocy swą pierwotną decyzję i klucz św. Huberta przepadł wkrótce bez wieści. Ze źródeł kościelnych wynika, że w roku 1828 także i władze duchowne wydały oficjalnie zakaz jego używania. Był to początek zanikania kultu św. Huberta na tych ziemiach.

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Listopad 2013

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.