Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Styczeń 2014

Przemysław Nowakowski

Dziesięć tajnych stowarzyszeń

22Sekretne organizacje istnieją niemal od zawsze. Już w czasach starożytnych przeróżni adepci gromadzili się pod osłoną nocy w chłodnych murach świątyń, by przekazywać sobie tajemną wiedzę o strukturze świata, ukrytą mądrość przodków czy rytuały potrzebne do kontaktu z duchami. W poprzednim numerze omówieni zostali: iluminaci, klasztor Shaolin, alchemicy, różokrzyżowcy i kabaliści.

 

5. Pitagorejczycy
O związku założonym przez jednego z największych matematyków w historii wiemy tylko tyle, ile przetrwało w tradycji ustnej. Było to stowarzyszenie nie tyle tajne, co ekskluzywne. Aby się do niego dostać, trzeba było przejść szereg prób i testów, a od adeptów wymagano prawdziwie twardego charakteru.
Pitagoras postanowił podzielić się swą wiedzą dopiero po wielu latach wędrówek, inicjacji i wtajemniczeń. W samym tylko Egipcie pobierał nauki od kapłanów przez 22 lata. Ponadto brał udział w serii rytuałów podczas misteriów orfickich i chaldejskich, czerpał mądrości od nauczycieli żydowskich i babilońskich, trafił do Indii, gdzie poznał tamtejszych braminów, a na dworze perskim został uczniem samego Zoroastra. W międzyczasie posiąść miał niezwykłe, graniczące z magią umiejętności – potrafił wracać z zaświatów, wejrzeć w swe poprzednie wcielenia oraz przyglądać się przeszłym wydarzeniom, jakby sam w nich uczestniczył.
Towarzystwo założone przez niego do dziś uchodzi za pierwszą organizację ezoteryczną. Oparte było na różnych stopniach wtajemniczenia, a także sekretnych rytuałach i próbach. Aby zostać zwykłym słuchaczem, wystarczyło przyjść do szkoły w Krotonie (Włochy), uczestniczyć w dowolnej ilości wykładów i korzystać z dobrodziejstw akademii. Problem zaczynał się, gdy uczeń, po pobraniu wstępnych lekcji, chciał przejść na kolejny etap „edukacji”.
Na śmiałków czekało wiele wyzwań związanych z samotnym przebywaniem w ciemności, rozwiązywaniem skomplikowanych zadań i publicznym upokarzaniem. Dopiero pokonanie własnych słabości otwierało furtkę na wewnętrzny dziedziniec domu Pitagorasa.
Aby dostać się za próg, trzeba było wykazać się jeszcze większym zaangażowaniem i znajomością rzeczy. Na odważnych czekała wiedza niezwykła, nie tylko jak na ówczesne czasy. Zdaniem założyciela szkoły ludzkość, zanim pojawiła się na Ziemi, żyła już na innych planetach, w innych ośrodkach gęstości. Nasi przodkowie mieli być pozbawieni ciał i porozumiewać się za pomocą telepatii. W wyniku przeobrażeń planety i serii kataklizmów, transformacji ulegał również gatunek ludzki.
Według Pitagorasa dusza była nieśmiertelna, choć zamknięta w cyklu kolejnych wcieleń, a wyzwoleniem miało być oświecenie. Aby je osiągnąć, nie wystarczyło pogłębiać wiedzę i studiować, ale również należało właściwie żyć. Najbliżej ideału byli asceci panujący nad swymi żądzami, emocjami i potrzebami życiowymi, z jedzeniem i snem włącznie.
Otaczającą nas rzeczywistość oparto na różnych stosunkach liczbowych, stosowanych nie tylko w matematyce, ale również w budowie kosmosu i muzyce. Ich znajomość pozwalała lepiej wejrzeć w strukturę stworzenia i zrozumieć otaczający świat.
Choć towarzystwo pitagorejczyków rozpadło się po śmierci swego założyciela (zginął wraz z wieloma swymi wyznawcami w wyniku buntu jednego z odrzuconych uczniów), to nauki mistrza przetrwały (nie tylko w dziedzinie matematyki), a pamięć o nim przekazywana była wśród wtajemniczonych z pokolenia na pokolenie. Podobno jeszcze kilkaset lat po upadku szkoły w Krotonie adepci nauk Pitagorasa potrafili rozpoznać się w tłumie dzięki charakterystycznym gestom i zachowaniom.

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Styczeń 2014

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.