Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

W nowym numerze

Alicja Łukawska

Nocleg z duchami

Grodziec Zamek 3 darmo.tifModa na turystykę spirytystyczną dotarła również do Polski. Poszukiwacze mocnych wrażeń coraz częściej odwiedzają budowle słynące z duchów albo nawet decydują się na nocleg w nawiedzonym zamku czy pałacu.

 

Zabytków, w których urządzono hotele, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe lub schroniska jest w Polsce bardzo wiele. Nie sposób ich wszystkich opisać za jednym razem. Szczególnie dużo takich obiektów znajduje się na Dolnym Śląsku. Wiele z nich ma opinię nawiedzonych. Krążą o nich mrożące krew w żyłach średniowieczne legendy i całkiem współczesne straszne opowieści.
A więc na początek – Dolny Śląsk! Właśnie tam spędziłam swoją pierwszą noc na zamku z duchami. Nie zapomnę jej do końca życia. Jako licealistka, jeszcze w czasach PRL-u, pojechałam na obóz wędrowny w Karkonosze. W programie przewidziano noc w schronisku PTTK na zamku Chojnik. Podejście na górę Chojnik z Sobieszowa stromą górską drogą z ciężkim plecakiem nie było łatwe. Ale romantyczne mury starego zamczyska oraz wspaniały widok ze szczytu wynagrodziły trudy wędrówki.

Zamek Chojnik
Chojnik najpierw należał do Piastów śląskich, potem przeszedł w ręce niemieckiego rodu Schaffgotschów. W XVII w. w wieżę zamkową trafił piorun i warownia częściowo spłonęła. Nigdy już nie została odbudowana. Pod koniec XVIII w. jako malownicza ruina zaczęła przyciągać kuracjuszy z pobliskich Cieplic. W XIX w. obok zamku zbudowano schronisko dla turystów. Po II wojnie światowej, kiedy Karkonosze stały się własnością Polski, obiekt przypadł w udziale PTTK.
Średniowieczna niemiecka legenda mówi o okrutnej księżniczce Kunegundzie, która odziedziczyła ten zamek po swoim ojcu. Chciała szybko znaleźć męża, bo jako kobieta nie mogła sama władać twierdzą. Zapowiedziała, że wyjdzie za tego, kto w pełnej zbroi przejedzie konno po zamkowych murach. Panna była piękna i posażna, więc śmiałków nie brakowało. Niestety, zadanie było zbyt trudne i rycerze jeden za drugim spadali wraz z rumakami wprost w przepaść. Pewnego dnia przyjechał urodziwy młodzian z Krakowa, który miał więcej szczęścia od innych. Bez najmniejszego szwanku przejechał po murach zamkowych, jednak później wzgardził księżniczką i odjechał. Dumna dziewczyna, nie mogąc znieść takiej zniewagi, rzuciła się w przepaść, zabijając się na miejscu. Według innej wersji porzucona Kunegunda wstąpiła do klasztoru. Podanie mówi, że w księżycowe noce na murach zamkowych pojawia się zjawa. Jest to rycerz na koniu, który objeżdża całe mury, a potem znika.
Wracam do mojej wizyty na zamku Chojnik. Jakoś tak przed wieczorem okazało się, że w budynku schroniska wysiadł prąd. Zapalono świece. Wszyscy zebraliśmy się w jednym dużym pokoju. Siedzieliśmy po ciemku i opowiadaliśmy sobie różne straszne historie. Wtem nagle coś huknęło i drzwi do pokoju same się otworzyły. Dziewczyny zaczęły piszczeć i krzyczeć. Do rana nikt nie zasnął. Kiedy zrobiło się jasno, okazało się, że prawie wszystkie krzesła były poprzewracane. Przy śniadaniu pytaliśmy personel schroniska, czy są tu jakieś inne duchy, prócz tego legendarnego rycerza na murach, ale nikt nie chciał na ten temat rozmawiać.
Później dowiedziałam się, że już w XIX w. niemieccy turyści odwiedzający to schronisko skarżyli się na grasujące tam byty z zaświatów. Widywali jakieś zjawy i światełka ukazujące się w ciemnościach, a niewidzialna siła przestawiała w nocy meble. Podejrzewano wówczas, że może to być pokutująca Kunegunda albo duch jednego z niemieckich właścicieli, któremu ścięto na zamku głowę.

Zamek Grodziec
Nocleg z duchami można spędzić również na zamku Grodziec w powiecie złotoryjskim. Ta budowla ma około 1000 lat. Powstała na stożku starego wygasłego wulkanu. Najpierw był tam gród obronny słowiańskiego plemienia Bobrzan, potem zamkiem władali książęta piastowscy, później Niemcy, a po 1945 r. zamek stał się własnością Polski.
Jeśli chodzi o tamtejsze duchy, to najbardziej znana jest legenda o Czerwonym Upiorze. Ma to być ogromny ludzki szkielet odziany w żelazną zbroję i długi, szkarłatny płaszcz. Jest to duch groźny, ale sprawiedliwy, o czym świadczy następująca opowieść. Dawno temu na zamku rządził bogaty, ale bardzo zły rycerz. Zmuszał poddanych do płacenia wysokich danin, a tych, którzy nie płacili, więził w zamkowym lochu. Kiedy jednak ujrzał Czerwonego Upiora, zmienił się diametralnie. Przestraszył się i rozdał swe skarby ubogim, więźniów uwolnił, a sam do końca życia modlił się i pościł.
Są przekazy mówiące o tym, że Czerwony Upiór straszył ludzi pod koniec XIX w. Pojawił się również po II wojnie światowej. Spotkanie z nim przeżył Mieczysław Żołądź, kustosz zamku, a zarazem artysta malarz, który w latach 70. spał na zamku, pilnując wystawy swoich obrazów. Bogna Wernichowska i Maciej Kozłowski opisali to zdarzenie w książce Duchy polskie: „Zjawa weszła do komnaty rycerskiej, zbliżyła się do ściany, na której wisiał obraz przedstawiający pejzaż z zamkową górą, uniosła zakutą w żelazo prawicę i… obudził kustosza brzęk tłuczonego szkła. Zerwał się i otworzył drzwi do sali rycerskiej. Zanim jednak znalazł w ciemnościach kontakt, upłynęła krótka chwila, w czasie której słyszał wyraźnie odgłos ciężkich kroków, oddalających się przez zamkową sień. Zapalił światło. Obraz widziany we śnie leżał na podłodze wśród odłamków rozbitego szkła, a ciężkie dębowe drzwi prowadzące do sieni były uchylone”.

Artykuły z tej kategorii

  • Cud w Sokółce

    W październiku 2008 roku w kościele św. Antoniego w Sokółce na Podlasiu miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Upuszczona na ziemię hostia przemieniła się w kawałek ludzkiego serca. Komisja kościelna nie odnalazła śladów ingerencji człowieka. Teraz musi to potwierdzić Stolica Apostolska. Jeśli Watykan uzna owo wydarzenie za cud, będziemy mieli w Polsce nowe miejsce kultu, do którego zaczną zjeżdżać pielgrzymki z całego świata.…

    Czytaj więcej...

  • Dwie damy i warchoł

    Leżący na wschód od Rzeszowa zamek w Łańcucie co roku przyciąga licznych turystów, zafascynowanych wspaniałymi wnętrzami i bogatą ekspozycją muzealną. Zazwyczaj porządny zabytek, oprócz burzliwej i skomplikowanej historii, posiada własnego ducha. W Łańcucie ukazują się co najmniej trzy, w tym jeden duch-włamywacz.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.