Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Maj 2014

Jewgienij T. Olejniczak

Tajemnica grobu Jezusa

12Pewnego upalnego popołudnia 28 marca 1980 roku w południowej części Jerozolimy buldożer firmy budowlanej Solel Boneh odsłonił wnętrze starożytnego grobowca. Pośród żółtego wapiennego pyłu robotnikom ukazała się zniszczona, lecz wciąż pozostająca w niezłym stanie komora.

Już na pierwszy rzut oka widać było, że grób nie należał do najskromniejszych. Jego fasadę poprzedzał wykuty w wapiennej skale, szeroki na pięć metrów dziedziniec. Nad wejściem wyryto znak koła i trójkąta – ornament rzadko spotykany w przypadku zwykłych grobów.
Uznano, że musiał być w tym miejscu pochowany ktoś znaczący.
Jednakże na tym stwierdzeniu w zasadzie poprzestano. Nikomu nie spieszyło się z powiadomieniem archeologów. Wbrew pozorom nie było bowiem w odkryciu ekipy budowlanej niczego szokującego ani nawet zaskakującego. Początek lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku to dla Izraela okres wzmożonego napływu imigrantów, a co za tym idzie licznych inwestycji budowlanych. Powstawało wiele nowych osiedli mieszkaniowych i niemal każdego miesiąca odkrywano nawet do kilkunastu miejsc o archeologicznym znaczeniu – są to przecież tereny, na których od tysięcy lat krzyżowały się drogi największych cywilizacji. Dlatego też robotnicy początkowo zlekceważyli znalezisko. W dodatku zbliżał się właśnie szabas. Krótko mówiąc, uznano, że archeolodzy mogą spokojnie poczekać i że nie ma powodu wstrzymywać prac. Po zakończonej zmianie robotnicy opuścili stanowisko, pozostawiając je praktycznie bez żadnego zabezpieczenia.
Jak można było przewidzieć, odkrytym grobowcem szybko zainteresowały się osoby niepożądane, w tym okoliczne dzieci, dla których tajemnicza pieczara stała się doskonałym placem zabaw. Kto wie, co by pozostało z zawartości starożytnego grobowca, gdyby nie stanowcza interwencja matki jednego z bawiących się w tym miejscu chłopców. Widząc, że dochodzi do bezmyślnej profanacji, wezwała ona policję, a następnie archeologów.
Tym samym kobieta zapewne przyczyniła się do uratowania grobowca sprzed dwóch tysięcy lat. Miejsca pochówku, gdzie pośród dziesięciu kamiennych trumien z ludzkimi szczątkami znajdowała się jedna bardzo szczególna.
Wyryta była na niej inskrypcja w języku aramejskim: Jezus, syn Józefa.

Jeśli pominąć jedno jedyne zdanie w Rocznikach Tacyta, musimy pogodzić się z faktem, że nie istnieją żadne historyczne dowody na to, iż ktoś taki jak opisywany w Nowym Testamencie Jezus Chrystus w ogóle kiedykolwiek chodził po ziemi. Dzieło rzymskiego autora powstało zresztą już dobrych kilkadziesiąt lat po wydarzeniach przedstawionych w Ewangeliach. Co się tyczy innych znanych historyków tamtych czasów, nie możemy liczyć nawet na tak lapidarne wzmianki. Ani Józef Flawiusz, ani Swetoniusz, ani Pliniusz Młodszy czy też Filon z Aleksandrii nie wymieniają imienia Zbawiciela, chociaż spotykamy u nich informacje o Janie Chrzcicielu, Herodzie oraz Piłacie, a także drobiazgowo opisane stosunki polityczne i społeczne tamtej epoki. Jest to o tyle dziwne, że przecież autorzy ci żyli w czasach, kiedy chrześcijańska sekta zdobywała na terenach Imperium Rzymskiego coraz to nowych wyznawców. Mimo to o jej charyzmatycznym założycielu i przywódcy ówcześni historycy nawet nie wspominają. Dla nas, współczesnych, którzy chcieliby dotrzeć do historycznej postaci Mesjasza, jest to znaczący problem, zważywszy, że sam Jezus z Nazaretu również nie pozostawił po sobie ani jednego napisanego słowa.
Zdani jesteśmy zatem tylko i wyłącznie na Nowy Testament, który (jeśli pominąć apokryfy) pozostaje jedynym pisanym świadectwem życia, śmierci oraz zmartwychwstania Jezusa. Tyle że z całą pewnością nie może być on traktowany jako kronika historyczna. Powstał w zupełnie innym celu. Jest dziełem hagiograficznym, a więc niepretendującym do naukowej ścisłości, lecz opisującym Zbawiciela w sposób wyidealizowany i mityczny. Poza tym wiemy już na pewno, że w przeważającej części pisma te powstawały dopiero na przełomie I i II wieku naszej ery, mało prawdopodobne jest zatem, aby któryś z piszących po grecku autorów mógł być bezpośrednim uczestnikiem opisywanych przez siebie zdarzeń. Nawet Paweł z Tarsu nie znał osobiście Chrystusa. Historycy zwykli więc uważać, że nakreślona w Nowym Testamencie postać Zbawiciela jest zbudowana niemal wyłącznie na tekstach Starego Testamentu, a także na starszych niż chrześcijaństwo opowieściach o pogańskich bóstwach.
Nie zaprzeczają oni jednak, że naprawdę mógł istnieć w tamtych czasach żydowski nauczyciel, uzdrowiciel, prorok i przywódca sekty Jezus, który wywarł wielki wpływ na mieszkańców Palestyny. Wpływ tak znaczący, że to właśnie jego postać stała się kanwą dla stworzenia potężnego religijnego mitu.
Jeśli zatem Jezus istniał realnie, w jaki sposób możemy go odnaleźć? Jak już ustaliliśmy, źródła pisane raczej nam w tym nie pomogą. Może więc pozostały po nim jakieś ślady materialne?
Na przykład grób, w którym go pochowano?

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Maj 2014

Artykuły z tej kategorii

  • Antoni Padewski

      Trzynasty dzień każdego miesiąca przez wiele osób uważany jest za pechowy, zwłaszcza jeśli przypada w piątek. Wyjątek stanowi trzynastka czerwcowa, której patronuje Antoni Padewski, prawdopodobnie najpopularniejszy święty w Polsce.…

    Czytaj więcej...

  • Pierzasty Wąż

    Najwybitniejszym królem głównego ośrodka Tolteków – słynnej Tuli, był władca, który nazywał się Topiltzín. Najprawdopodobniej urodził się w 947 roku n.e., w miejscowości Tepoztlán. Jego ojciec Mixcoatl został zamordowany przez swojego brata, zanim Topiltzín przyszedł na świat, a matka zmarła przy porodzie. Dzieckiem zaopiekowali się najznamienitsi szamani i kapłani z pobliskiego Xochicalco.   …

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.