Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Październik 2012

Mariusz Piotrowski Mariusz Piotrowski

Święty numer jeden

Shirdi Sai w swojej charakter. pozieWiele wskazuje na to, że i tak już najbardziej popularny, wręcz słynny indyjski święty, Sai Baba z Shirdi właśnie przypuścił atak, żeby w sposób zdecydowany zdystansować goniący go peleton innych świętych. Uważny obserwator może odnieść wrażenie, że ostatnio nastąpił wysyp cudów związanych z tą postacią. W kilku domach wyznawców świętego z Shirdi obrazy z jego wyobrażeniem zaczęły „mrugać” bądź z jego oczu popłynęła boska amrita (słodki nektar). Z kolei nieopodal miejscowości Malegaon w stanie Maharasztra Sai Baba miał pokazać się w swojej zwyczajowej białej szacie i chuście na głowie, i w ostatniej chwili uratować grupkę przechodzących przez tory przed śmiercią pod nadjeżdżającym pociągiem. W Nasik natomiast tajemniczy święty, chociaż wyglądający jak Sai Baba, pojawił się na budowie i ostrzegł pracujących tam robotników przed mającą za moment nastąpić katastrofą. Budynek rzeczywiście się zawalił, ale nikt nie zginął ani nawet nie został ranny. W odległym od Shirdi Jaipurze, znanym z m.in. z popularnego w całych Indiach miękkiego marmuru o delikatnie różowawym odcieniu, w rzeźbiarskiej pracowni przygotowującej posąg świętego dla jednej ze świątyń, marmurowa postać ludzkich rozmiarów przez blisko miesiąc, co kilka dni, zaczynała świecić od wewnątrz zagadkowym błękitnym światłem. Nie wspomnę już o dziesiątkach relacji o ukazujących się w prywatnych domach na wizerunkach świętego smugach proszku wibhuti, a właściwie popiołu udi. I dzieje się to wszystko teraz, kiedy peleton najpopularniejszych współczesnych świętych Indii dostał ewidentnej zadyszki. Ci z czołówki albo właśnie umarli, jak Sathya Sai Baba czy Swami Kalshwar, otoczeni wątpliwą sławą zwyczajnych śmiertelnych uwiązanych w łańcuch samsary, albo jeszcze żyją, lecz zamieszani są w rozliczne skandale, głównie korupcyjne, o których w dobie internetu wieść błyskawicznie obiega całe Indie. Swoją drogą internet to współczesne narzędzie, które momentalnie zdruzgotało wcześniejszą boską reputację rozlicznych tzw. awatarów.

 

   Mimo że od śmierci Sai Baby z Shirdi minęło blisko sto lat (zmarł, a ściślej odszedł w mahasamdhi, jak się określa w Indiach zwykłą śmierć niezwykłych ludzi – nawet nagła śmierć w wyniku np. ataku serca nazywana jest w ich przypadku mahasamadhi, czyli świadomym /?/ odejściem), jego popularność wydaje się rosnąć. Każdego roku mam okazję być wielokrotnie w Shirdi i, przyznam z pewnym podziwem, obserwuję ciągły rozwój tego jednego z trzech największych centrów pielgrzymkowych Indii. W całym mieście wciąż powstają nowe budynki. Stare są wyburzane, co w warunkach indyjskich jest rzadkością, a ich miejsce zajmują okazałe, nowoczesne, przeszklone hotele i apartamentowce. Apartamenty tutaj wykupuje elita finansowa Maharasztry, żeby kilka razy w roku przyjechać na pielgrzymkę. To także dobra lokata. Autobusy z Bombaju, Puny i Aurangabadu każdego dnia zwożą do Shirdi tysiące pielgrzymujących. Jest tu też mnóstwo luksusowych samochodów, jakie w Europie można zobaczyć co najwyżej na ulicach stołecznych miast. Wyrastają sklepy, sklepiki, punkty usługowe, lekarskie, w których hindusi z Singapuru, Malezji, USA, Kanady przy okazji modłów i rytuałów mogą zostawić pieniądze np. u optyka czy dentysty, otrzymując luksusową usługę znacznie taniej niż u siebie. Ostatnio spotkałem w Shirdi pewnego jubilera, który zwinął właśnie swoje interesy w zamierającym Puttaparthi Sathya Sai Baby i zobaczył swoją przyszłość tutaj. Chociaż, jak twierdzi, przyciągnęła go nie tylko nadzieja na lepszy zarobek, ale też wiara w to, że Shirdi Sai Baba był wcześniejszym wcieleniem Sathya Sai Baby, o czym święty z Puttaparthi zapewniał przy każdej okazji.

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Październik 2012

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.