Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Lipiec 2013

Andrzej Pilipiuk Andrzej Pilipiuk

Panując nad czasem

12Jednym z poważniejszych problemów filozoficzno-teologicznych doby reformacji było przekonanie części protestantów, że skoro Bóg jest wszechmogący i wszechwiedzący, a do tego panuje nad czasem, to życie każdego człowieka jest na swój sposób zdeterminowane: zostanie zbawiony lub potępiony, a Bóg już wie, jak skończy się życie każdego z nas.

Stare gazety drukowane na podłym papierze źle znoszą próbę czasu. Papier utlenia się, rozsypuje, łamie. By można było bezpiecznie korzystać ze zbiorów bibliotecznych, wykonano mikrofilmy i w tej postaci udostępnia się dawne czasopisma czytelnikom. Miałem dwadzieścia kilka lat, gdy w czytelni Biblioteki Narodowej siadłem do przeglądania starych roczników „Kuriera Warszawskiego”. Szukałem śladów mojego Pradziadka, który po wybuchu wojny zmobilizowany przybył do Warszawy i tu zginął bynajmniej nie w skutek działań wojennych. Czytałem o spokojnych codziennych sprawach mieszkańców, o zaogniającej się nieco sytuacji międzynarodowej, aż dotarłem do gazet, które z pierwszych stron wielką czcionką krzyczały WOJNA!

Z tych pożółkłych kart mówili ludzie. Opisywali swój świat dzień po dniu. Nie myśleli zapewne o takich jak ja, którzy spojrzą na szpalty 90 lat później. Zadumałem się. Poczułem wyzwolenie z okowów czasu… Oni – myśli uwięzione w literach – nie wiedzieli jeszcze, co czeka ich, ich miasto, ich kraj. Ja już wiedziałem. Mogłem przewinąć rolkę mikrofilmu o dwadzieścia dni do przodu. Mogłem cofnąć do czasów przedwojennych. Mogłem wynotować nazwiska redaktorów. Poszperać. Ustalić, co się z nimi stało. Który zginął jako korespondent wojenny. Który zmarł na grypę. Który poległ w legionach, a którego śmierć dosięgła dopiero podczas kolejnej wojny. Blisko 150 lat historii gazety leżało przede mną. Młodzi ludzie przychodzili do redakcji zaoferować swoje artykuły. Zdzierali latami zelówki, biegając po mieście. Mogłem śledzić ich kariery. Przychodzili do gazety istniejącej 20–50–70 lat. Kroczyli drogami swoich poprzedników. Wznosili wspólnie wielki gmach. Ja patrzę na proces skończony. Na piramidę zbudowaną z maleńkich cegiełek dobrych artykułów. Widzę więcej niż oni. Widzę, jak się to wszystko skończyło – we Wrześniu 1939.
Wyobrażam sobie Boga, jak siedzi w niebie i w podobny sposób przegląda nasze dzieje. Wyobraźnia podsuwa obrazy będące uproszczeniem wizji. To raczej nie będzie czcigodny brodaty Starzec z wielką księgą na kolanach ani Chrystus frasobliwy przy czytniku mikrofilmów. Zewnętrzna forma nie ma zresztą znaczenia. Może to będzie wielki hologram historii naszej cywilizacji? I jeszcze jedno. Ja tylko czytałem stare gazety i poczułem dalekie echo mocy. Bóg ma władzę nad czasem i nad materią. Może, przeglądając, pisać dzieje, uzupełniać, redagować, korektować, nawet cenzurować. Może wejść w klatki już nagranego filmu.
Ma większe możliwości. Patrzy w nasze myśli. Widzi, jak wybieramy drogę. Przewija kawałek do przodu i widzi, co zdziałaliśmy… Ocenia, jacy byliśmy. Czasem uśmiechnie się, widząc jakiś ulubiony kawałek. Czasem zagryzie wargi. A czasem sięgnie po ołówek i jakiś wredny dyktator umiera na raka lub ginie od kul najwierniejszych towarzyszy. Nie za często – dla powieści z życia ludzkości lepiej, by bohaterowie nie zdawali sobie sprawy z istnienia Autora i Czytelnika.

(...)



Więcej przeczytasz w numerze Lipiec 2013

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.