Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Robert Buchta
Na kopule lawowej

Na kopule lawowej

  Niezwykły pejzaż stanowiący kombinację błękitu nieba, zieleni lasów i pozłacanych łanów zbóż w okolicach podkrakowskich. Krzeszowic człowiek wraz z naturą wzbogacili bielą wapieni raz licznymi odcieniami melafiru i tufu – od ciemnoszarego poczynając, a na czerwieni kończ

na budowla została jednak zdobyta przez Szwedów, którzy poszukiwali w murach zamkowych skarbu koronnego – jednak nic nie znaleźli i w 1656 roku wszystko spalili. Gdy ucichł tętent końskich kopyt i opadł kurz wojennej pożogi kolejni właściciele – Opalińscy, Lubomirscy, Sieniawscy, Czartoryscy – fragmentarycznie odbudowali zamek, lecz w połowie XVIII wieku od uderzenia pioruna wybuchł tu groźny pożar, który zniszczył go ostatecznie.

Obecnie ruiny są w tak złym stanie technicznym, że na dziedziniec zamkowy turyści wchodzą wyłącznie na własną odpowiedzialność. Mimo to ciekawość wygrywa ze strachem przed zawaleniem się starych, zmurszałych murów. Magii wspaniałej panoramy Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego po prostu nie sposób się oprzeć. Zwłaszcza jesienią, kiedy rozciągające sie aż po sam horyzont lasy mienią się wszystkimi kolorami tęczy. To właśnie w nich nieprzerwanie od kilku wieków opowiada się o wielkich skarbach w lochach zamkowych, których strzegą diabły. I wielu zwiedzionych wizją nieprzebranych bogactw daje tej legendzie wiarę. Uzbrojeni w nowoczesne wykrywacze metalu poszukiwacze skarbów penetrują dokładnie każdy zakamarek zamkowego wzgórza. Przyłapani na tej czynności są niewiarygodnie oszczędni w słowach. Tymczasem łatwiej tu o inny skarb...

Starsi mieszkańcy Rudna, pamiętający czasy uprawy ziemi pługiem ciągniętym przez konie, z wyraźnym sentymentem przyznają, że czasem wydobywali w tej okolicy różnobarwne minerały. Dziś podczas eksploracji pobliskich kamieniołomów pozostaje jedynie liczyć na przysłowiowy łut szczęścia. Okolica znana jest tego, że w bardzo starych (starszych nawet od dinozaurów) permskich skałach wylewnych odnajduje się agaty utworzone z nakładających się na siebie różnobarwnych warstw chalcedonu lub kwarcu czy ametysty o charakterystycznym, przepięknym fioletowym zabarwieniu. Aczkolwiek uprzedzić wypada, iż wulkaniczne skały bardzo niechętnie oddają swe klejnoty. Naturalnie znalezione przez nas kamienie będą surowe, nieobrobione, a więc dokładnie takie, jakie preferuje zdecydowana większość litoterapeutów. I w zasadzie od nas zależeć będzie, czy zechcemy poddać je dalszej obróbce przed wyeksponowaniem kolekcji bądź zanim zdecydujemy się wykorzystać nasze minerały do podreperowania własnego samopoczucia.

Na koniec chciałbym podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Bo oto cokolwiek by rzec, występujące na tych terenach skały pochodzenia wulkanicznego miały i wciąż mają ogromne znaczenie użytkowe. Tłumaczy to tak wielką liczbę łomów kamiennych dobrze widocznych w krajobrazie okolic dzisiejszych Krzeszowic. Wędrujących ich szlakiem turystów bardzo często prowokują do zadawania pytań. Czy aby na pewno te małopolskie wulkany wygasły raz na zawsze? Czy któregoś dnia nie przebudzą się, siejąc wokół spustoszenie? Oczywiście geolodzy uspokajają, że ten scenariusz jest nieprawdopodobny, gdyż dawno już utraciły połączenie z ogniskami magmowymi. Tymczasem, jeśli nawet w zaciszu domowym słowa naukowców w pełni uznajemy, to otoczeni dwudziesto-, trzydziestometrowymi pokrywami lawowymi z przerażeniem obserwujemy, jak tracą one swoją siłę przekonywania. Zadziwiająco szybko nasza wyobraźnia wskrzesza demony minionych epok geologicznych…   

Robert Buchta

Zdjęcia: Archiwum Autora

Artykuły z tej kategorii

kk 2019 nowy rok
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.