Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Tajemnica fortu numer XIII

  Twierdza Przemyśl – betonowo-ceglane forty porośnięte krzewami. W czasie pierwszej wojny światowej kilkakrotnie zdobywana przez Rosjan i Austriaków. Po wojnie, w 1918 roku znalazła się w granicach Polski. Z obiektem tym wiąże się jedna z najbardziej tajemniczych i ponurych his

 

Twierdza Przemyśl – betonowo-ceglane forty porośnięte krzewami. W czasie pierwszej wojny światowej kilkakrotnie zdobywana przez Rosjan i Austriaków.

Po wojnie, w 1918 roku znalazła się w granicach Polski. Z obiektem tym wiąże się jedna z najbardziej tajemniczych i ponurych historii, jakie wydarzyły się w dwudziestoleciu międzywojennym.

Widmo z fortu XIII

W 1923 roku podjęto decyzję o rozbiórce niektórych fortów twierdzy Przemyśl. Chodziło o te obiekty, które były najbardziej uszkodzone w czasie działań wojennych lub zostały zniszczone w okresie powojennym. Jednym z nich był fort oznaczony numerem XIII. Umocnienia rozbierano, aby pozyskać metalowe elementy nośne znajdujące się w murach. Ich kupnem zainteresowane były śląskie huty. W okresie odbudowy państwa polskiego cenny był każdy kawałek metalu, który dało się przetopić i spożytkować dla przemysłu.

W czasie odgruzowywania poszczególnych pomieszczeń w forcie robotnicy trafili na drzwi, przywalone połamanymi fragmentami muru. Kiedy oczyszczono prowadzący do nich korytarz i z wielkim trudem odsunięto rygle, w pracujących ludzi uderzył niemożliwy zaduch, a potem, kiedy zapalono latarki, oczom zgromadzonych inżynierów i robotników ukazał się niezwykły widok. Pośrodku pomieszczenia magazynowego stała postać w łachmanach, z twarzą zarośnięta siwą szczeciną. Człowiek ten, kiedy tylko usłyszał ludzkie głosy, zaczął wydawać z siebie niezrozumiałe, bełkotliwe dźwięki i rzucił się na ziemię, zakrywając dłońmi uszy. Tak jakby nie mógł znieść niczego prócz absolutnej ciszy.

Kiedy minęło pierwsze zaskoczenie, na miejsce sprowadzono samochód i odwieziono tego człowieka do szpitala. Zmarł jeszcze tego samego dnia, zanim ktokolwiek zdążył dowiedzieć się, kim jest i skąd wziął się w podziemiach fortu numer XIII.

Kiedy rozpoczęto przeszukanie magazynowych pomieszczeń fortu, odnaleziono szkielet innego człowieka i dziwny zeszyt zapisany niemieckim i rosyjskim pismem. Początek owego notatnika stanowiły zapiski austriackiego magazyniera, wydającego codziennie żołnierzom prowiant. Dalsza część napisana po rosyjsku była znacznie ciekawsza.

Pogrzebani żywcem

Ten niezwykły dokument zaczyna się od dnia, kiedy dwaj rosyjscy oficerowie dostali się do austriackiej niewoli. Ograbiono ich ze wszystkiego i wepchnięto do niewielkiej celi w podziemiach fortu. W czasie bombardowania lub artyleryjskiego ostrzału drzwi do ich więzienia zostały zasypane gruzem. Obydwaj Rosjanie niełatwo pozbyli się złudzeń o wydostaniu się na powierzchnię. Po pierwszych minutach przerażenia i paniki próbowali wyważyć stalowe drzwi. Używali tego, co było pod ręką – mosiężnych łusek i kawałków blachy. Wszystko na próżno. Kiedy półżywi ze zmęczenia stracili już nadzieję na ocalenie, odnaleźli zapasowe wyjście z ciasnej i dusznej celi. Prowadziło ono do magazynu pełnego konserw, mundurów, wody i rumu – stanowiło to dla obydwu więźniów ratunek i ocalenie. No, prawie ocalenie.

Obydwaj jeńcy – oficer liniowy nieznanego nazwiska i sztabskapitan Nowikow, wymieniany w zapiskach tylko z nazwiska – znaleźli się w tragicznym położeniu. Według notatek największą ich udręką była niemożność odmierzania czasu. Skonstruowali więc zegar wodny, który odmierzał upływające godziny beczkami wody, jedna beczka oznaczała w podziemiu jedną dobę. Codziennie patrzyli na siebie, przyglądali się swoim coraz dłuższym brodom i coraz bledszym i zapadniętym twarzom. Wszystko, co ich otaczało, widzieli w blasku świec – w magazynie nie było innego źródła światła. Konserwy, które mieli do dyspozycji, były rozmaite, nie tylko mięsne. Pytanie, czy mieli szansę przeżyć, wydaje się dziś nie na miejscu. Może, gdyby w tym potrzasku znalazł się tylko jeden z nich, byłaby więk

Artykuły z tej kategorii

seminarium 2019
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.