Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Targi ezoteryczne opoka

Wizyta u Świętej Ammy

Południowe Indie kuszą plażami Kerali. Nic dziwnego. Ceny są niskie, piękna pogoda pewna, a turystów mniej niż na Goa. I wszędzie można poddać się cudownym zabiegom ajurwedy – tradycyjnej indyjskiej medycyny. Jednak po kilku dniach lenistwa na wspaniałych plażach w Kovalam i Varkala postanawiamy ruszyć dalej na północ. Tym razem naszym środkiem lokomocji będzie łódź.

Statek wycieczkowy jest niewielki, na pokładzie kilkanaście osób, głównie turyści. Rejs po rozlewiskach jest może mało dynamiczny, ale pozwala na relaks i odpoczynek. Przy okazji można podpatrywać wolno płynące życie w mijanych wioskach. Sadowimy się na dziobie i z ciekawością oglądamy krajobraz zmieniający się za burtą.

Tutaj woda jest główną siłą napędową życia mieszkańców – daje przede wszystkim pożywienie i umożliwia transport po sieci kanałów przecinających rozlewiska i gęstą dżunglę. Kobiety przychodzą nad kanał robić pranie i napełniać dzbany. Co rusz mijamy tubylca zażywającego porannej kąpieli lub po prostu, w zamyśleniu, w przysiadzie oddającego rzece to, co spożył dnia poprzedniego. Gdy ludzi było mniej, przyroda dawała sobie z tym wszystkim radę. Na skutek przeludnienia całe wybrzeże oklejone jest domami, a im więcej ludzi, tym więcej śmieci, także w rzece... Ale to problem całych Indii, nie tylko Kerali.

Z zainteresowaniem przyglądamy się specyficznym sieciom rybackim, których wzór wieki temu przywieźli na te tereny kupcy z dworu Kubilaj Chana. Jak nasze rodzime podrywki, są rozpięte na kilkumetrowych skrzyżowanych żerdziach i na zasadzie równoważni – albo są zanurzone w wodzie, albo wiszą wysoko nad jej powierzchnią. Często są wyposażone w oświetlenie, które wabi nocą ryby. Rano wybiera się je z sieci i ładuje na łodzie.

Mijamy tubylców na małych łódkach wydłubanych w pniach drzew. Podziwiam ich zmysł równowagi, chociaż nie powinien on zaskakiwać, gdy weźmie się pod uwagę, że całe życie spędzają na wodzie. To ich żywioł. Co jakiś czas zbliżamy się też do tak zwanych „łodzi-domów”, czyli barek wykorzystywanych dawniej do transportu ryżu, które przekształcono w luksusowe pływające hotele. Kilkudniowe rejsy po rozlewiskach i lagunach Kerali to kolejny pomysł na spędzenie tu wakacji.

Ciekawostką regionu, o której informuje nas dumnie kapitan statku, jest lokalny przemysł wydobywczy. Ziemia z okolic kanału jest bardzo cenna. W fabryce znajdującej się tuż przy brzegu uzyskiwany jest z niej nawet tytan i uran!

Rejs po rozlewiskach (znanych jako Kerala Backwaters) na całym odcinku z Kollam do Alappuzha trwa 8 godzin. Mniej więcej w połowie drogi na zachodnim brzegu dostrzegamy kilkunastopiętrowe nowoczesne budynki pomalowane na różowo! Zupełnie nie pasują do tradycyjnego krajobrazu małych przybrzeżnych wiosek z trzcinowymi chatkami zatopionymi wśród gajów palmowych. To budynki aszramu współczesnej indyjskiej świętej o imieniu Mata Amritanandamayi, znanej jako Amma lub prościej jako „przytulająca święta” (o Ammie pisaliśmy też w „Czwartym Wymiarze” nr 3/2006 r. – przyp. red.). Statek cumuje przy brzegu. Zabieramy z dolnego pokładu nasze plecaki, wysiadamy na prowizorycznym przystanku przy moście. Postanawiamy przerwać naszą wodną wycieczkę i zrobić sobie kilkudniowy przystanek w aszramie.

Dzielenie się miłością

Jeszcze będąc na łodzi, dowiedzieliśmy się od Zoe, Kanadyjki, która przyjechała tu specjalnie, aby po raz kolejny uczestniczyć w darszanie Ammy, że mamy wyjątkowe szczęście, bo Amma przebywa właśnie w swoim aszramie. Co więcej, święta niespodziewanie skróciła swoją podróż po większych miastach południowych I

Artykuły z tej kategorii

czwarty wymiar 12/2017
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.