Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Tadeusz Olszewski

W cieniu Atlasu

Podróż katamaranem z hiszpańskiego Algeciras do Tangeru trwa półtorej godziny. Potem otwiera się przed nami świat, który zdaje się nie mieć nic wspólnego z Europą. Zgiełk, hałas i tłok towarzyszą przybyszowi od chwili, gdy tylko postawi nogę na lądzie.

Zapach pomarańczy

Tuż za portową bramą znajduje się najstarsza część miasta – medyna. Centralny punkt stanowi tu niewielki plac Petit Soho, gdzie niegdyś koncentrowało się życie towarzyskie Tangeru. Istniejąca do dziś Café Central była w pierwszej połowie XX wieku miejscem spotkań europejskich i amerykańskich intelektualistów i artystów. Niestety, tangerskiej bohemy już nie ma, a kawiarnia jest dziś bardzo zaniedbana. Niezwykle urokliwe wydają się za to wąskie, kręte i strome uliczki medyny. Aż do wieczora błąkam się po nich bez określonego celu, potem schodzę do ville nouvelle – XX-wiecznej dzielnicy o zdecydowanie europejskim charakterze. Z platformy widokowej, zwanej Terrasse des Parasseux, roztacza się panorama miasta, portu i morza. Na horyzoncie widać światła Algeciras i Gibraltaru. Europa zdaje się być na wyciągnięcie ręki.

O świcie Tanger jeszcze śpi. Taksówki, które za dnia z trudem przebijałby się przez wąskie, zatłoczone ulice, teraz kilkukilometrowy dystans pokonują w pięć minut. Na rozległej przestrzeni peryferii, na tle ledwie jaśniejącego nieba z daleka widać rozjarzone silnym światłem dwie wysmukłe wieże budowli przypominającej nowoczesny meczet. To dworzec kolejowy Tanger Ville. Oddano go do użytku w 2003 r. i choć obsługuje zaledwie kilka pociągów, stanowi reprezentacyjną wizytówkę marokańskich kolei.

9-godzinna podróż do Marrakeszu wymaga przesiadki w Casablance albo w Sidi Kacem, gdzie z bliska zobaczyłem drzewa pomarańczowe obsypane zarówno intensywnie pachnącymi kwiatami, jak i dojrzałymi owocami. Rosły na peronie. W północnej części kraju, zwanej zielonym Marokiem, jednocześnie kwitnące i owocujące cytrusy to powszechny widok. Od Tangeru do Rabatu za oknami wagonów wciąż przesuwają się pejzaże pól uprawnych, lasów eukaliptusowych oraz wszechobecnych gajów pomarańczowych i oliwnych. Dopiero za Casablanką krajobraz staje się bardziej surowy, zieleń ustępuje miejsca szarościom i beżom. Zaczyna się hammada, czyli kamienista pustynia z rzadka ożywiana niewielkimi oazami. Jedyną roślinność stanowią tu osty, spłowiałe trawy i pojedyncze palmy daktylowe. Po trzech godzinach monotonnej jazdy pejzaż znów się zmienia. Horyzont zamyka ogromne pasmo ośnieżonych szczytów Atlasu Wysokiego, na tle którego jawi się miasto. Nie jest tak wielobarwne jak Tanger ani białe jak Casablanka, ale różowe. To Marrakesz.

Figurka z ciemnego kamienia

W otoczonym potężnymi średniowiecznymi murami, liczącym 900 tys. mieszkańców Marrakeszu wszystkie drogi prowadzą na Jemaa El-Fna – rozległy plac, serce miasta. W ciągu dnia niewiele się tu dzieje, za to pod wieczór wypełnia się on wielotysięcznym tłumem i przeistacza w scenę, na której jednocześnie odbywa się kilkadziesiąt spektakli. Żonglerzy i akrobaci popisują się swoją sprawnością, zaklinacze węży wygrywają na piszczałkach przedziwne melodie, które sprawiają, że groźne kobry przyjmują pozycję pionową i zastygają w bezruchu. Baletowe przedstawienie prezentuje grupa tancerzy w białych szatach, podczas gdy stare kobiety malują henną misterne wzory na dłoniach i stopach miejscowych elegantek, wróżbici wróżą z kart i stawiają horoskopy, a wszędzie bezustannie krążą sprzedawcy wody z daleka wyróżniający się ubraniami i kapeluszami w jaskrawych kolorach.

Gdy zapada zmierzch, do akcji wkraczają kucha

Artykuły z tej kategorii

  • O zwyczajach górskich goryli

    O zwyczajach górskich goryli, jednym z najstarszych lasów świata, magicznych wodospadach oraz ugandyjskich ciemnościach, z podróżnikie... Czytaj więcej...
  • Świat Inków

      Zbliżał się 1200 rok naszej ery, gdy bóg Inti – Słońce i bogini Quilla – Księżyc powołali do życia i wysłali na ziemię swoje... Czytaj więcej...
  • Miasto bogini Gangi

      O bogini, która spłynęła z nieba świętymi wodami, rytualnych kąpielach w rzece, która w cudowny sposób nie zabija oraz życiu n... Czytaj więcej...
  • Biały dach Afryki

    O legendarnych śniegach Kilimandżaro i srebrze zmieniającym się w wodę, przewodnikach mówiących językiem Króla Lwa i prezencie urodzin... Czytaj więcej...
kalendarz 2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.