Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Katarzyna Kaczmarek

Taniec duszy

Z Ardellą Nathanael, nauczycielką PanEuRytmii i autorką książek: Taniec duszy i Taniec motyla, rozmawia Katarzyna Kaczmarek. Skończyła pani filologię francuską i niemiecką na uniwersytecie w Cambridge, pracowała przy ONZ, była tłumaczem symultanicznym. Jak zainteresowała się pani r

Z Ardellą Nathanael, nauczycielką PanEuRytmii i autorką książek: Taniec duszy i Taniec motyla, rozmawia Katarzyna Kaczmarek.

Skończyła pani filologię francuską i niemiecką na uniwersytecie w Cambridge, pracowała przy ONZ, była tłumaczem symultanicznym. Jak zainteresowała się pani rozwojem duchowym i ezoteryką?

– Urodziłam się we wschodniej Afryce, w Caribbean, mój ojciec był Francuzem, mama Angielką, Gdy byłam małą dziewczynką, nie chodziłam do szkoły, mama uczyła mnie w domu, nie chciała, żebym  chodziła do ekskluzywnej szkoły „tylko dla białych” i rosła w przekonaniu, że jestem lepsza od innych. Powtarzała, że Bóg zbawił wszystkich ludzi, bez względu na narodowość, kolor skóry czy płeć. Bardzo jej jestem wdzięczna, ponieważ nauczyła mnie, że drugi człowiek jest bardzo ważny. Gdy byłam małą dziewczynką, zaczęłam zastanawiać się, co mogę zrobić, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Nie chciałam przyjąć  wyjaśnień  dorosłych, że nie jest to możliwe... Był to początek moich ezoterycznych poszukiwań, lecz rzecz jasna na tamtym etapie życia nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Gdy miała pani czternaście lat, wróciliście do Anglii. Jak potoczyło się dalej pani życie?

– Zapisano mnie do szkoły średniej i nauczyciele stwierdzili, że mam zdolności językowe. Byłam dwujęzyczna: w domu mówiło się i po angielsku, i po francusku. Zaczęłam uczyć się  niemieckiego, swobodnie rozmawiałam już po roku. Gdy dostałam się na uniwersytet, postanowiłam zamieszkać w tzw. międzynarodowym akademiku. Dzieliłam pokój z dziewczyną z Afryki, nasze sąsiadki pochodziły z Indii i Niemiec. Całe noce rozmawiałyśmy na różne tematy, nie mogłyśmy zrozumieć, dlaczego ludzie toczą wojny religijne, narodowościowe, przecież stanowiłyśmy żywy dowód na to, że możemy żyć w przyjaźni.

Znalazła pani odpowiedź na to pytanie?

– Niestety nie, ale zapisałam się do Szkoły Ezoterycznej w Londynie, zaczęłam studiować medycynę niekonwencjonalną, wiedzę o starożytnych systemach uzdrawiania, bioterapię. Zrozumiałam, że nikt nie wyjaśni mi, dlaczego ludzie atakują się nawzajem... Wszelkie próby naprawy świata trzeba jednak zacząć od siebie. Byłam szczęśliwa, młoda, zakochana w uroczym mężczyźnie – Martinie. Po roku znajomości wzięliśmy ślub. Po kilku szczęśliwych latach drogi nasze zaczęły się jednak rozchodzić...

Małżeństwo nie przetrwało próby czasu?

– Czułam, że Martin coraz częściej błądzi gdzieś myślami, że się oddala. Pewnego dnia przyszedł do mnie i powiedział, że poznał inną kobietę, na której bardziej mu zależy... Nie zatrzymywałam go, nie mieliśmy dzieci, łatwiej było nam się rozstać. Bardzo cierpiałam, ale wiedziałam, że  nikogo nie można siłą zmusić do miłości. Wiedzieliśmy, że nasz czas się skończył. Martin był pastorem Kościoła anglikańskiego, a na dodatek urodzonym jasnowidzem. Kiedyś opowiedział mi sen, który określił jako „proroczy”. Stałam naprzeciwko dużej grupy ludzi, wykonywałam jakieś gesty, uśmiechałam się, czułam, że ich kocham, wspieram i lubię. Mąż, gdy rozmawialiśmy o końcu naszego małżeństwa, przypomniał mi ten sen. Powiedział, że czuje, że czeka mnie coś dobrego, pięknego i wzniosłego.

Czy można powiedzieć, że rozwód stał się początkiem czegoś nowego?

– Chyba tak... Trzy dni po rozwodzie wpadła mi w ręce gazeta, był w niej artykuł opisujący taniec, który potrafi zmieniać ludzkie dusze. Nazywał si

Artykuły z tej kategorii

kk 2019 nowy rok
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.