Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

lewandowska
Robert Buchta

Piorunujące wyładowania

Już niepostrzeżenie piętnaście lat minęło od chwili, gdy błogą ciszę, panującą w Jerzmanowicach, rozdarł odgłos potężnej eksplozji.   Smoleń jest małą wioską leżącą przy drodze numer 794, prowadzącej  z Wolbromia do Pilicy. Jego główną atrakcją turystyczną s

Już niepostrzeżenie piętnaście lat minęło od chwili, gdy błogą ciszę, panującą w Jerzmanowicach, rozdarł odgłos potężnej eksplozji.

 

Smoleń jest małą wioską leżącą przy drodze numer 794, prowadzącej  z Wolbromia do Pilicy. Jego główną atrakcją turystyczną są ruiny zamku. Trochę na południe od nich rozciąga się jedna z najpiękniejszych suchych dolin krasowych Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej: Dolina Wodącej, „ogrodzona” wapiennymi ostańcami, pełnymi szczelin i jaskiń, których – jak ktoś policzył – jest tutaj aż 60. Powiadają mieszkańcy, iż kilka lat temu w jedną z wapiennych skał uderzył piorun. I to wcale nie w najwyższą. Wybrał jedną z niższych i odłupał potężny kawał wapienia. Skała z hukiem potoczyła się w dół. Słuchając tych opowieści, myślą przebiegłem do nie tak przecież odległych Jerzmanowic i Babiej Skały. Tutaj zagadkowe zjawisko (prawdopodobnie również o podłożu elektrycznym) nie zamanifestowało się na górującej nad Płaskowyżem Ojcowskim Skałce 502, lecz na szczycie sporo mniejszego ostańca i tam wyładowało całą swoją energię. Nie byłoby w incydencie jerzmanowickim niczego niezwykłego, gdyby blok skalny stoczył się ze zbocza. Tymczasem tajemnicza siła sprawiła, że fragment wapiennego ostańca, zwanego Babią Skałą, został nie tylko oderwany, ale rozdrobniony i wyrzucony w powietrze z ogromnym impetem. Momentalnie też wszystkie urządzenia elektryczne przestały działać. Pogasły żarówki. Nieprzenikniony mrok otulił całą okolicę. Zwierzęta się uspokoiły. Zaległa głucha cisza. Serca przerażonych ludzi przeniknęła tylko jedna myśl: koniec świata!

To co zdawało się końcem świata, oczywiście końcem świata nie było. Następnego dnia rano teren wokół ostańca wojsko otoczyło szczelnym kordonem. I dopiero po kilku dniach intensywnej penetracji pozwolono cywilom zbliżyć się do Babiej Skały. U jej stóp pojawili się naukowcy, pasjonaci, a nawet poszukiwacze złota.

Pierwszy podejrzany

Wieść gminna niesie, że 14 stycznia 1993 roku w Babią Skałę (493,5 m n.p.m.) uderzył piorun kulisty. Jednak naukowcy wówczas okazali się bardziej powściągliwi w ocenach zjawiska. Przybywszy na miejsce, szybko ustalili, iż wapienna skała została oderwana wzdłuż naturalnych szczelin, silnie rozdrobniona i rozrzucona we wszystkich kierunkach. Ogromna energia powstała w czasie eksplozji wyrzuciła w powietrze 2,5 metra sześciennego fragmentów skał o łącznym ciężarze 5-6 ton. Opadając, dokonały dzieła prawdziwego zniszczenia w promieniu 150-200 metrów. Podziurawiły zwrócone ku wapiennemu ostańcowi dachy domów i budynków gospodarczych. Uszkodziły tynki, rynny, parapety, wybiły szyby w oknach. Bardziej szczegółowe oględziny Babiej Skały ujawniły obecność na powierzchni terenu głębokich bruzd o przebiegu zygzakowatym, charakterystycznych dla miejsc silnych wyładowań atmosferycznych na wilgotnych powierzchniach. Ponadto natrafiono na ślady przebicia wypukłości terenu, zakończone tunelami o średnicy kilku centymetrów. Nie znaleziono natomiast nic, co wskazywałyby na uderzenie z zewnątrz przez meteoryt, żadnego leja czy krateru. Dlatego część naukowców założyła, że przytoczone wydarzenia były wywołane bardzo silnym liniowym wyładowaniem atmosferycznym – tzw. piorunem gigantycznym. Statystyczny rozkład energetyczny wyładowań liniowych dopuszcza możliwość sporadycznego wyładowania o energii przekraczającej wartość średnią. Pioruny gigantyczne są przyczyną dużych spustoszeń. Nie chronią przed nimi żadne zabezpieczenia techniczne. Na nasze szczęście w skali całego globu rejestruje się ich zaledwie kilka w ciągu roku. Trudno powiedzieć, czy w Jerzmanowicach mieliśmy do czynienia z tak unikalnym zjawiskiem. Prawdą jest, że wówczas nad okolicą przemieszczał się front ch

Artykuły z tej kategorii

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.