Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

czwarty wymiar 10/11 2019
Aldona Kowalewska
Nawiedzony dom

Nawiedzony dom

Był członkiem loży masońskiej i nocami często widziano go na terenie zakładu, chociaż nie opuszczał w tym czasie pokoju. O swojej śmierci zawiadomił tykaniem niewidzialnego zegara, a potem jego duch pojawiał się w domu, w którym mieszkał.   W każdym mieście, małym czy duży

i.

Tymczasem zdrowie Franka pogarszało się, więc był zmuszony pojechać do szpitala w Grazu. Pracownicy odetchnęli z ulgą. Był koniec sierpnia. Do słoików wkładano gruszki, jabłka, śliwki, ogórki. Nie zachowując żadnych środków ostrożności, podbierano z magazynu owoce i warzywa. Jeden z pracowników po napełnieniu kieszeni skierował się ku wyjściu. Nagle krzyknął z przerażenia. W otwartych drzwiach stał nikt inny jak Frank. I jak zawsze nieruchomo, ogarniając wszystkich ostrym przenikliwym spojrzeniem. Stał i milczał. Odcięta droga ucieczki zatrzymała pracowników w miejscu. Nagle usłyszeli za plecami łomot spadających skrzyń. Odwrócili się, ale stały w równych rzędach. W tym czasie widmo Austriaka znikło. Wszyscy porzucili zabrane owoce i w popłochu uciekli.

Opowieść o nocnym wydarzeniu przekazywano sobie z ust do ust. Frank nie był przecież tuż obok w domu, lecz w dalekim Grazu. – Czy został tu przeniesiony piekielną mocą? Czy to był on, czy jego sobowtór? A może sam szatan przybrał jego postać? – zastanawiano się.

Tykające ściany

Gdy wrócił po kilku tygodniach, stan jego zdrowia pogorszył się i wyjechał ponownie. Po kilku dniach, we wczesnych godzinach porannych, przed portiernią stał tłum. To nocna zmiana nie opuściła zakładu, a ranna nie rozpoczęła pracy. Pracownicy wchodzili do niewielkiego pomieszczenia, by posłuchać wyraźnego tykania niewidzialnego zegara. Wszystkim wydawało się, że jego dźwięk „wychodzi” ze ścian. A kto do nich przykładał ucho, słyszał go idealnie. Nikt nie pytał o przyczynę tego zjawiska, bo i tak było wiadomo, kto jest sprawcą. Zastanawiano się tylko, z jakiego powodu Frank w tak osobliwy sposób daje te sygnały. Odpowiedź nadeszła tego samego dnia. Okazało się, że tej nocy właściciel przetwórni zmarł. Wiadomość wstrząsnęła wszystkimi. Frank po śmierci nadal demonstrował swą nieziemską moc.

Gdzie został pochowany, tego świadkowie tamtych wydarzeń nie pamiętają. Może w Grazu, a może w okolicach Więcborka, trudno dociec. Ale zapamiętali, że już tej samej nocy w opustoszałej sypialni Franka zaczęły dziać się „straszne rzeczy”. Z opowiadań gosposi wynikało, że słyszała odgłosy kroków, przestawianych mebli. Ucichły nad ranem, a ona sama przesiedziała noc w kuchni przy stole. Nie było to jednak pojedyncze zjawisko. Przez kilka miesięcy, zanim rodzina zabrała rzeczy Franka, gosposia była świadkiem jego męki. Opowiadała, jak to jego dusza musiała się męczyć w zaświatach, ponieważ prawie co noc dochodziły z góry jęki, odgłosy szamotaniny, rzucanych krzeseł. Żeby je ukrócić, bez lęku wchodziła do pokoi na górze, kropiła je święconą wodą i modliła się. I za każdym razem do rana było już cicho.

Kiedy dom opustoszał, pracownicy obawiali się, że duch Franka nadal będzie pojawiać się w zakładzie. Tymczasem już nigdy nie ujrzeli jego widmowej postaci. Ale za to od czasu do czasu nocami w oknach domu widywano jasne smugi światła. Czy towarzyszyły im jakieś nadnaturalne zjawiska wewnątrz budynku? Nie wiadomo, bo nikt nie odważył się wejść nawet do otaczającego go ogrodu.

Po zakończeniu wojny zapomniano o masonie Franku. A dzisiaj od wielu lat w jego dawnym domu funkcjonuje przedszkole i wypełnia go gwar dzieci.

Dom warto oglądać podczas zapadającego zmierzchu. Wtedy jego szarość łączy się z gęstniejącym mrokiem, zacierają się kontury, a w szybach odbijają się jasne smugi światła okolicznych lamp. W listopadowe mgliste wieczory rzadko kto tędy przechodzi, bo to czas duchów i zjaw. Wówczas rzeczywistość tak łatwo miesza się ze światem istniejącym poza czasem, w którym pojawia się tutaj widmo Franka.         

 

Aldona Kowalewska

 

 

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.