Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Maria Mamczur
Diabelski uśmiech

Diabelski uśmiech

Naprawdę była przerażona. Logicznie rzecz ujmując – to nie powinno się wydarzyć. Wyobraź sobie, że piszesz opowiadanie o fikcyjnej postaci i kilkanaście lat później spotykasz stworzoną przez siebie bohaterkę w realnym świecie. Odkrywasz, że ma te same oczy, włosy, usta, co tamta wymyślona. Mało tego! Przekonujesz się osobiście, że nawet okoliczności, miejsce, nastrój, dziwny ciąg zdarzeń, metafizyczna dramaturgia – miały miejsce w rzeczywistości!

 

 

Była wrześniowa noc. Jedna z tych, kiedy człowiek odnosi wrażenie, że ze wszystkich zakamarków ogrodu, przyjaznego za dnia, wyłonią się zjawy, duchy i zmory.

Krystyna siedziała z przyjaciółmi przed starym, remontowanym właśnie dworkiem w Pyrach. Pojechała tam na specjalne zaproszenie jego właścicielki, Ewy, którą poznała cztery lata wcześniej na kursie reiki.

Kilka dni temu Ewa zaczepiła Krystynę, błagając o pomoc. W jej głosie słychać było silne emocje.

– Wiem, że możesz mi pomóc! Musisz mi pomóc! Widzę to, czuję. Masz silną, jasną, dobrą energię. Ja sama nie dam rady...

– Brzmi to tak tajemniczo, że aż się boję! – broniła się Krystyna. – Czy jesteś pewna, że trafiłaś pod właściwy adres? Powiedz, co się dzieje? Może razem znajdziemy kogoś, kto...

Ewa zamyśliła się. Opanowała emocje.

– Kilka lat temu odziedziczyłam po ojcu stary dworek w Pyrach – w jej spokojnym już głosie dało się wyczuć nutę rezygnacji. – Postanowiłam go wyremontować, przywrócić mu przedwojenną świetność. Dawno temu, wiem to z rodzinnych opowiadań, dworek tętnił życiem. Mój ojciec – pastor i właściciel dobrze prosperującego wydawnictwa Exlibris, podejmował tu znakomitych gości – pisarzy, muzyków, malarzy i filozofów. Ale potem wybuchła wojna. A po niej, sama wiesz, przytłoczył wszystko szary i biedny komunizm... Mniejsza o to. Wzięłam kredyt. Zatrudniłam Ukraińców. Wiadomo, byli tańsi niż budowlańcy z Polski, ale... Pierwsza ekipa mnie okradła z pieniędzy i rodzinnych kosztowności. Druga wywołała pożar. Coś niedobrego działo się w tym miejscu. Ja zaczęłam chorować. Mąż odszedł bez słowa. Coraz bardziej pogrążałam się w depresji. Mój dwudziestoletni syn miał w nocy częste napady paniki. Nie raz chciałam rzucić to wszystko i odejść, jednak czułam, że dzieje się coś ważnego. Że muszę coś zmienić w tym... nie wiem, jak to nazwać... energetyczno-duchowym układzie. Winna to jestem swojemu ojcu.

– Może należy szukać pomocy u egzorcysty? Tak, właśnie tak powinnaś zrobić! – stwierdziła kategorycznie Krystyna.

– Najpierw też tak pomyślałam – uśmiechnęła się blado Ewa. – Ale ilekroć spotykałam ciebie, czułam, że to musisz być Ty.

***

Długo, długo po wydarzeniach, które potem nastąpiły, Krystyna często zastanawiała się nad tym, czym naprawdę jest literacka przestrzeń, którą tak łatwo nazywamy fikcją...

Jest ciepła wrześniowa noc. Na drewnianym, dębowym stole, wystawionym do ogrodu, płoną woskowe świece. W ich świetle twarze gości wyglądają tajemniczo. Krystyna przygląda się im zdumiona. Nie rozpoznaje w nich znanych od lat koleżanek dziennikarek, znajomej wróżki, spotkanych kiedyś, w bardziej prozaicznych okolicznościach – syna Ewy i jego kolegów, studentów archeologii. A może to tylko złudzenie? Uboczny efekt nastroju oczekiwania, który od początku zdominował to spotkanie.

Oczywiście wszyscy znają powód, dla którego się tu znaleźli. Czują, że coś za chwilę się wydarzy.

Na talerzach resztki makaronu z pomidorowym sosem. Na desce pleśniowy ser i winogrona. Dobre, czerwone wino rozgrzało już krew. Co chwila ktoś wybucha nerwowym śmiechem. Krystyna czuje, że te fajerwerki śmiechu, te zg

Artykuły z tej kategorii

seminarium 2019
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.