Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

lewandowska
Andrzej Kosmowski
Sen

Sen

Nigdy by w to nie uwierzył, ale zaraz potem jak pod skrzydłami samolotu lecącego do Londynu dostrzegł niewyraźne kontury Bornholmu, nie zdołał zapanować nad zmęczeniem i zamknął oczy . To było silniejsze od wszelkich obaw. Chociaż zdawał sobie sprawę z ceny jaką przyjdzie mu zapłacić za przymknięcie powiek. Znów wróci ten prześladujący go od dwóch dni sen. Właściwie nie było w nim nic przerażającego. A narastający niepokój budziła jego obsesyjna, bezduszna powtarzalność. Jakby ktoś próbował mu tą drogą przekazać sekretną wiadomość. Powoli zaczynał wierzyć w realność owego znaku. A przecież do tej pory nigdy nie traktował nocnych majaków zbyt poważnie. Może dlatego, że większość z nich i tak po przebudzeniu nie pamiętał. Mimo wszelkich starań nie udało mu się złamać tego kodu, co potęgowało niepewność i irytację. Ze strachem oczekiwał na kolejny sen.

Ledwie zamknął oczy, a już jakaś nieznana siła zmuszała go do gwałtownego biegu. Do ucieczki. Przez moment zastanawiał się, czy to już sen, czy tylko wspomnienie poprzednich doznań. Lecz rychło to pytanie rozmyło się w natłoku wrażeń. Szybki, coraz szybszy krok. Nie wiedział, co zdarzyło się wcześniej. Jak zawsze nieznany był powód ucieczki. Prześladowcy, którzy zdawali się nieomal deptać mu po piętach, również zachowywali pełną anonimowość. Prawie słyszał ich zdyszane oddechy. Oczywisty był jedynie paniczny strach i konieczność przyśpieszenia. Wzrok wbity w ziemię. Czy raczej w trotuar. Popękane chodnikowe płyty. Później asfalt. Równy rytm biegu nieco uspokajał. Wreszcie podniósł głowę. Zaskoczenie. Betonowo-szklany pejzaż nowoczesnego miasta. Tak niepodobnego do jakiegokolwiek znanego mu miejsca. Jak poligon XXI wieku. I to dojmujące uczucie obcości. Już wiedział, że może liczyć jedynie na siebie. Był sam. Wokół zawirowały postacie w białych burnusach. Syte nalane twarze. I tylko te głodne z ciekawości oczy. Jak sępy czekające na swoją kolej. Jak sępy czekające na jego śmierć. Biegł. Niespodziewanie miasto urwało się. Zniknęło gdzieś bez śladu. A strach nie pozwalał na spojrzenie za siebie. Nogi grzęzły w piasku. Tumany kurzu. Drobinki pyłu wgryzały się w oczy. Zmuszony był zwolnić krok. W płucach brakowało powietrza. Nagle w oddali wyrosły jasnobrunatne zabudowania. Po chwili już wiedział. To przecież stary angielski, kolonialnyszpital. Anglikańska misja. Nigdy jej wcześniej nie widział. Nigdy wcześniej nie słyszał o istnieniu czegoś takiego. Więc skąd się wzięło to przypuszczenie, ta pewność. Biegł. Serce rozpoczęło szaleńczy taniec, próbując się wyrwać z klatki żeber. Łydki opasały gorące pierścienie. Iskrzący ból. Budynki były coraz bliżej. Po raz pierwszy pojawiła się nadzieja. Na co właściwie liczył? Przed oczyma kołysał się chropowaty mur. Wszystkie bramy były jednak na głucho zamknięte. Z trzaskiem pękał kolorowy balonik. Skurcz strachu. Ani na moment nie zwalniał tempa. Niespodziewana myśl: tutaj zaraz powinna być nadmorska dwupasmowa autostrada. Skąd o niej wiedział? Wszystko było lepsze od tego złowrogiego muru. Próbował przyśpieszyć, ale stopy głęboko grzęzły w piachu. Z coraz większym trudem wyrywał je z sypkiej pułapki. Prawa łydka płonie. Ta dawna kontuzja ze sportowego boiska towarzyszy mu przez całe życie. Zawsze wracała przy byle jakim wysiłku. Jak ostrzeżenie. Jak przekleństwo. Sport to zdrowie. Powoli narastała obojętność. Miał dosyć. Chociaż wciąż jeszcze biegł. Potknął się. Z wysiłkiem utrzymał się na nogach. Marzenia sprowadzone do najbardziej elementarnej postaci: zatrzymać się chociaż na chwilę. Na sekundę. Złapać oddech. Niewidzialna siła pchała go jednak naprzód. Właściwie biegł wbrew własnej woli. Wreszcie dotarł do drogi. Cztery pasma gładziutkiego asfaltu szczelnie zapchane sam

Artykuły z tej kategorii

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.