Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

lewandowska
Wilhelmina Musur
Czas się dla nich zatrzymał

Czas się dla nich zatrzymał

Któregoś popołudnia zadzwonił telefon. Młody, kobiecy głos w słuchawce łamał się. Telefonująca z trudem wyartykułowała o co jej chodzi. Była zdenerwowana i zażenowana. Gdy ją uspokoiłam powiedziała: Dostałam pani telefon od znajomych. Proszę o pomoc. Niedawno kupiliśmy mieszk

Któregoś popołudnia zadzwonił telefon. Młody, kobiecy głos w słuchawce łamał się. Telefonująca z trudem wyartykułowała o co jej chodzi. Była zdenerwowana i zażenowana. Gdy ją uspokoiłam powiedziała:

Dostałam pani telefon od znajomych. Proszę o pomoc. Niedawno kupiliśmy mieszkanie w przedwojennej kamienicy. Dzieją się tu co najmniej dziwne rzeczy. Boję się sama być w mieszkaniu. Widzę przemykające się w pokojach cienie. Słyszę głosy, śmiech, płacz, westchnienia. Ale najgorsze jest to, że w kuchni jakaś niewidzialna ręka przestawia mi garnki, talerze. Żywność znika z lodówki, a potem znajduję ją w spiżarce pod oknem... Wczoraj - kiedy byłam absolutnie sama w domu - słyszałam wyraźnie, jak ktoś odkręcił kurek, a potem zaczęła się lać woda do zlewozmywaka. Wbiegłam do kuchni. To nie było złudzenie czy omam słuchowy. Woda spokojnie sobie ciekła. Zakręciłam kran i zdenerwowana wyszłam z domu. Przed samą sobą usprawiedliwiałam się, że na zakupy.

Gdy wróciłam, kwiaty, które kupiłam wstawiłam do wody. Za pół godziny znalazłam je w koszu na śmieci. Tylko ich główki sterczały z niego smutno.

Te głosy słyszałam nie tylko ja, ale i mój mąż. Zaczęliśmy się obawiać o psychikę naszych dzieci, kiedy młodsza córka pewnego ranka powiedziała: Mamusiu, czy ta dziewczynka już sobie poszła z naszego mieszkania? Jak nie, to idź do sklepu i kup jej włoski, bo będzie jej zimno w główkę...

Nieraz wydawało mi się, że słyszę płacz dziewczęcy, ale myślałam, że to gdzieś z dołu czy z góry. Mieszkamy na drugim piętrze...

Poprosiłam o adres i pojechałam. Widziałam, że ta młoda kobieta była już na skraju wytrzymałości nerwowej... Wcześniej przed wyjazdem zapytałam moich Opiekunów Duchowych czy mogę się podjąć oczyszczenia tego mieszkania. Gdy otrzymałam twierdzącą informację, wzięłam potrzebne akcesoria i bez lęku wyruszyłam pod wskazany adres.

Gdy przekroczyłam próg tej ładnej, przedwojennej kamienicy już na klatce poczułam, że nie jestem sama. Bóg obdarzył mnie takimi właściwościami, że wyczuwam lub widzę istoty bezcielesne, sytuacje z ich życia oraz potrafię się z nimi porozumiewać telepatycznie, bez słów.

Boję się wody, mostów, ale nie lękam się zjaw, widm, świecących kul... Tak było i tym razem. Kiedy znalazłam się w mieszkaniu, pierwsze kroki wraz z gospodynią skierowałam do kuchni. Stanęłam w progu i rozejrzałam się uważnie po całym pomieszczeniu... Od razu weszłam w pewien, specyficzny rodzaj transu i pod oknem, na małym stołeczku, dojrzałam staruszkę, z rękami ułożonymi na kolanach. Widmo wyglądało, jakby zdrzemnęło się na chwilę.

Próbowałam nawiązać z nią mentalny kontakt, ale pozostawała głucha, na to co jej przekazywałam w myślach. Wtedy powiedziałam głośno: “Pani nie żyje już od kilkudziesięciu lat! Jest rok 1998! - Nie! - odebrałam odpowiedź. - To niemożliwe. Przecież mieszkam w swojej kamienicy. Mam lokatorów... Na te informacje nałożył mi się obraz starzej pani, która krząta się po kuchni, przestawia garnki, wyjmuje żywność z lodówki i szybko przenosi ją do spiżarki pod okno, otwierając malutki lufcik w ścianie... “ W tej metalowej skrzyni bez powietrza to jedzenie by się zepsuło”. - usprawiedliwiała się przede mną... Wykonałam pewne rytuały, “porozmawiałam z nią” i poprosiłam, by oprowadziła mnie po całym mieszkaniu...

- Ten człowiek zginął tu przypadkowo - płynęły informacje. - W czasie powstania. Przyszedł przekazać wiadomość o naszej córce i trafiła go zabłąkana kula przez okno balkonowe. Zobaczyłam jak na taśmie filmowej kilka scen z dalekiej przeszłości. Najpierw krew, potem młody człowiek bezwładnie upadający na dywan... Starsza pani, razem z młodym chłopcem znoszą go zawiniętego w koc do piwn

Artykuły z tej kategorii

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.