Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Bhutan – kraj ludzi szczęśliwych

  O świętowaniu i ludziach, którzy wyżej niż pieniądz cenią przyrodę i dobrostan psychiczny, a do konstytucji mają wpisany wskaźnik szczęścia narodowego brutto, z podróżnikiem dr. Łukaszem Wallem rozm

 

O świętowaniu i ludziach, którzy wyżej niż pieniądz cenią przyrodę i dobrostan psychiczny, a do konstytucji mają wpisany wskaźnik szczęścia narodowego brutto, z podróżnikiem dr. Łukaszem Wallem rozmawia Jolanta Podsiadła.

Jest pan szczęściarzem – nie dość, że po raz drugi udało się panu zorganizować wyprawę do Bhutanu, to jeszcze ponownie dotarł pan tam w historycznym momencie!

– W 2008 roku wylądowałem w Bhutanie na kilka dni przed koronacją piątego króla, Jego Wysokości Jigme Khesara Namgyela Wangchucka (relacja z tej podróży ukazała się w nr. 3 z 2009 roku – przyp. red.). Kraj ten tak mnie zauroczył, że od dawna planowałem, aby przemierzyć go z zachodu na wschód. Udało się to zrealizować na przełomie września i października 2011 roku. I rzeczywiście, po raz kolejny miałem szczęście, gdyż czas ten obfitował w wydarzenia na dworze królewskim – 13 października w związek małżeński wstąpił obecny król Bhutanu. Tak więc trzy lata wcześniej miałem okazję obserwować przygotowania do koronacji, teraz – przygotowania do obrzędu zaślubin. Ponadto jest to okres uświęconych tradycją religijnych festiwali.

Jak wyglądał Bhutan w przededniu królewskiego ślubu?

– Przede wszystkim w całym kraju wyczuwało się podniosłą atmosferę święta. Wszędzie, dosłownie wszędzie – zarówno w obiektach użyteczności publicznej, jak i bankach, sklepach, prywatnych domach – pojawiły się wizerunki króla z przyszłą żoną. Z najdalszych zakątków kraju podążały do stolicy delegacje lokalnych urzędników i wysokich rangą mnichów, by wziąć udział w tej uroczystości. Na stadionie miejskim w Thimphu odbywały się próby występów przygotowywanych dla królewskiej pary. Tłumy odświętnie ubranych mieszkańców w każdym wieku odwiedzały święte miejsca. W świątyniach, klasztorach i przy stupach Bhutańczycy modlili się o pomyślność dla swojego króla i jego wybranki. Jednak sama ceremonia zaślubin miała miejsce nie w obecnej stolicy, lecz w majestatycznej świątyni w dzongu Punakha. Natomiast w Thimphu, na stadionie miejskim odbyła się uroczystość na wielką skalę dla mieszkańców Bhutanu.

Dzong w Punakha – co to za miejsce?

– Legenda mówi, że już w VIII wieku Guru Padmasambhawa (Guru Rinpocze), który wprowadził buddyzm do Bhutanu, przepowiedział, że do podnóża góry oblanej wodami dwóch rzek, przypominającej kształtem śpiącego słonia, przybędzie człowiek imieniem Namgyel i wybuduje w tym świętym miejscu najważniejszy dzong (dzong to zamek-twierdza z urzędami administracji państwowej i obiektami sakralnymi). W XVII wieku dzong w Punakha wzniósł Zhabdrung Ngawang Namgyel – założyciel państwa Bhutan. Twierdza znajduje się na górze, która kształtem przypomina słonia, a na jej cyplu oblanym wodami rzek Phochhu i Mochhu posadowiła się główna świątynia. Inna legenda wspomina, że główny architekt twierdzy, z zawodu zwykły stolarz, zasnął którejś nocy przed posągiem Buddy i we śnie ujrzał jej projekt, który później wiernie odwzorował. Co więcej, ten majestatyczny zamek nie był wyłącznie dziełem rąk ludzkich – w budowie pomagały bóstwa ochronne tego terenu.

W każdym razie od XVII wieku to tu odbywają się wszystkie najważniejsze uroczystości państwowe, tu też w związek małżeński wstąpił obecny, piąty król Bhutanu.

Zaślubiny króla były wielkim świętem narodowym. A jaką rolę społeczną pełnią religijne festiwale?

– Festiwale dedykowane najw

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.