Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Elżbieta M. Jóźwiak

Gdy dusza odchodzi

negatywne więzi energetyczne pomiędzy umierającym a jego najbliższą rodziną.

– Kiedy pomagam ludziom odejść, mam możliwość wyjścia z ciała i zabrania kogoś w podróż po tamtym świecie – tłumaczy Wiesława Chojnowska. – Łączę się wtedy z duszą umierającego i pokazuję mu tamte rejony. Po takiej podróży wielu chorych ogarnia spokój, znają już drogę, która ich wkrótce czeka. Znikają lęki i wszelkie obawy. Ze zrozumieniem przyjmują także moje wyjaśnienia, że jeśli chcą wyzbyć się jak największej ilości karmy i nie zabierać jej w kolejne wcielenia, powinni wyprostować swoje sprawy rodzinne, a w szczególności dokonać aktu przebaczenia.

Zachowuję się jak mediator, namawiając nie tylko chorego, ale także jego rodzinę, aby wspólnie pojednali się, przebaczyli sobie i po raz ostatni pożegnali. Byłam z siebie dumna, gdy pewną bardzo skłóconą ze sobą rodzinę udało mi się doprowadzić do wyciszenia nad łożem umierającego nestora rodu. Po takim pojednaniu dusza bardzo lekko opuszcza ten świat.

Dla Wiesławy Chojnowskiej nie ma znaczenia, czy chory jest przytomny, czy też leży w całkowitej malignie, ponieważ nawiązuje ona kontakt z jego duszą na planie niefizycznym. Terapeutka obserwuje także, jak osoby po doświadczeniu śmierci klinicznej diametralnie odmieniają swoje życie.

– Ludzie wracają z tamtej strony z nowym „kontraktem” na życie. Zazwyczaj otwierają się na duchowość, ujawniają się w nich nowe talenty lub paranormalne zdolności. Przestają także obawiać się śmierci – mówi dr Wiesława. – Znakomicie to rozumiem, ponieważ sama przeszłam podobną drogę. Dlatego podczas moich podróży astralnych nie obawiam się, że nie wrócę do swojego ciała. Jestem zawsze w stanie wyciszenia, gotowa na ostateczne odejście.

Trudne doświadczenia

Jednym z pierwszych, a zarazem najtrudniejszym doświadczeniem dla Wiesławy Chojnowskiej było odejście jej własnej matki, która zapadła na chorobę Alzheimera.

– Bardzo walczyłam o życie i zdrowie mojej mamy – wspomina terapeutka. – Całkowicie poświęciłam się wtedy uzdrawianiu. Myślałam, że jak będę pomagać innym i dzielić się z nimi swoimi darami, to Bóg wysłucha moich modlitw i obdarzy moją mamę swoją łaską, ale tak się nie stało. Jej stan ciągle się pogarszał. Poprosiłam wtedy przyjaciółkę, także bardzo silną uzdrowicielkę, o pomoc. Podczas sesji terapeutycznej porozumiała się ona z duszą mojej matki, która powiedziała, że chce już odejść na drugą stronę i prosi, aby jej nie przeszkadzać. Wtedy zrozumiałam, że tak musi być i zaprzestałam modlitw w jej intencji. Miesiąc później moja mama zmarła.

Tamto doświadczenie nauczyło mnie, że dusze naszych bliskich mają swoje własne plany i zatrzymywanie ich na siłę nie jest dla nich dobre.

Od tamtej pory, kiedy jestem wzywana do ciężko chorego, zawsze najpierw pytam Boga, jakie są jego plany wobec tej osoby. Nigdy nie występuję przeciwko boskim decyzjom – uzdrawiam lub pomagam odejść.

Przywiązanie,

przebaczenie, pożegnanie

Lęk przed nieznanym i niezałatwione sprawy nie zawsze są jedynymi przyczynami przeszkadzającymi duszy w odejściu. Bardzo często nie pozwala jej odejść rodzina i ukształtowane przez lata przywiązania, poczucie winy, wyrzuty sumienia lub karma stworzona wobec umierającego. Dopóki chory żyje, najbliżsi mają nadzieję, że będą w stanie naprawić swoje błędy i dlatego zatrzymują go wszelkimi sposobami.

– W takich wypadkach zawsze proponuję pracę z przebaczaniem – mówi Wiesława Chojnowska. – Kiedy rodzina zmieni zdanie i odrzuci swoje życzeniowe nastawienie, dusza chorego odczuje to jako spokój, brak przywiązań i pogodzenie się najbliższych z zaistniałą sytuacją. Następują wtedy wydarzenia graniczące z cudem.

Artykuły z tej kategorii

Powitanie Jesieni 2019 2
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.