Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Wewnętrzny uzdrowiciel

Wewnętrzny uzdrowiciel

W naszym organizmie drzemią nieprawdopodobne siły samoleczenia. Każdy ma w swojej podświadomości „wewnętrznego uzdrowiciela”, który może być uaktywniony w dramatycznych okolicznościach, podczas tzw. uzdrowienia, ale może także służyć nam na co dzień, wzmacniając system odpornościowy, spowalniając procesy starzenia i uwalniając od chorób.

Stwierdzenie, że jesteśmy jednością psychofizyczną, w której umysł wpływa na ciało, a ciało na umysł, jest już truizmem. Wszyscy to powtarzamy od kilkudziesięciu lat. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromny wpływ na nasz organizm może mieć podświadomość. Słynny i doskonale udokumentowany przypadek Wrighta jest jednym z najlepszych przykładów siły umysłu.

Mężczyzna ów trafił w 1957 roku do szpitala w Long Beach w Kalifornii z bardzo zaawansowanym złośliwym nowotworem układu limfatycznego. Nie dawano mu więcej niż kilka tygodni życia.

Oto, jak opisuje go dr Philip West, który był jego lekarzem prowadzącym: „U Wrighta występował rozległy i mocno zaawansowany złośliwy nowotwór węzłów chłonnych – mięsak limfatyczny. W końcu nadszedł dzień, gdy pacjent przestał reagować na wszelkie znane środki uśmierzające ból. Jego pogłębiająca się anemia uniemożliwiała stosowanie tak radykalnych metod, jak promieniowanie rentgenowskie czy iperyt azotowy, które można by wypróbować w innej sytuacji. Ogromne guzy wielkości pomarańczy znajdowały się pod pachami, w pachwinach, na szyi, klatce piersiowej i brzuchu. Śledziona i wątroba przybrały gigantyczne rozmiary. Przewód piersiowy był niedrożny. Co drugi dzień z jego klatki piersiowej ściągano od 1 do 2 litrów mlecznego płynu. Często korzystał z maski tlenowej i odnosiliśmy wrażenie, że znajdował się w stanie terminalnym, a jedynym sposobem leczenia mogło być podawanie środków uśmierzających ból”. (Ernest L. Rossi, Hipnoterapia. Psychobiologiczne mechanizmy uzdrawiania).

Mimo że lekarze stracili nadzieję, Wright wciąż ją miał, ponieważ oczekiwał na pojawienie się nowego, ponoć zbawiennego leku, o którym już donosiła prasa. Preparat nazywał się krebiozen i jak się później okazało, był zupełnie nieskuteczny.

Pacjent dowiedział się w jakiś sposób, że jego klinika została przez Towarzystwo Lekarskie wytypowana do przetestowania krebiozenu. Przeznaczono dla niej dawki wystarczające, by leczyć dwunastu wybranych chorych. Wright nie zaliczał się jednak do nich, ponieważ warunki umowy były następujące: choroba powinna być tak zaawansowana, że standardowa terapia nie mogła przynieść korzyści, ale przewidywany okres życia pacjenta musiał wynosić co najmniej trzy, a najlepiej sześć miesięcy. Oczywiście Wright nie spełniał tego drugiego warunku – nawet rokowanie, że pożyje dłużej niż dwa tygodnie, wydawało się bardzo optymistyczne.

Kilka dni później dostarczono preparat i zaczęto szykować program testowy, który nie obejmował Wrighta. Gdy ten usłyszał, że rozpoczyna się leczenie krebiozenem, jego entuzjazm nie miał granic i, choć lekarz prowadzący usilnie starał się mu to wyperswadować, tak gorąco błagał, by dać mu tę niezwykłą szansę, że wbrew swoim poglądom i niezgodnie z warunkami postawionymi przez komisję do spraw krebiozenu, dr Philip West włączył Wrighta do programu.

Zastrzyki miały być podawane trzy razy w tygodniu. Pierwszy zaaplikowano mu w piątek. Kiedy lekarz szedł do szpitala w poniedziałek, pomyślał, że pacjent albo kona, albo już umarł.

Jakaż oczekiwała go niespodzianka! Zostawił go w gorączce, oddychającego z trudem, całkowicie złożonego chorobą. Teraz Wright chodził po oddziale, wesoło gawędził z pielęgniarkami i z każdym, kto tylko zechciał słuchać, dzielił się swym dobrym nastrojem. Doktor Philip West natychmiast pobiegł do innych p

Artykuły z tej kategorii

kk 2019 nowy rok
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.