Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Tajemnica Le Pain Maudit

Tajemnica Le Pain Maudit

16 sierpnia 1951 roku niewielkie francuskie miasteczko, położone na południu Francji, przeżyło czas grozy. Oszaleli ludzie wyskakiwali przez okna, biegali po ulicach ogarnięci amokiem, zaś miejscowy lekarz został zasypany telefonami z prośbami o natychmiastową pomoc. Jeden z dzwoniącyc

16 sierpnia 1951 roku niewielkie francuskie miasteczko, położone na południu Francji, przeżyło czas grozy. Oszaleli ludzie wyskakiwali przez okna, biegali po ulicach ogarnięci amokiem, zaś miejscowy lekarz został zasypany telefonami z prośbami o natychmiastową pomoc.

Jeden z dzwoniących błagał, aby doktor natychmiast do niego przyjechał, gdyż serce właśnie wycieka mu przez stopy. Pięćdziesiat dziewięć lat po tamtych wydarzeniach amerykański dziennikarz, Hank Albarelli jr., twierdzi, że rozwiązał zagadkę miasta obłąkanych.

Czwartkowy sierpniowy wieczór w miasteczku Le Pain Maudit wydawał się nie różnić od tysięcy podobnych, które minęły. Kawiarnie powoli zapełniały się stałymi bywalcami. Przez otwarte okna słychać było światowy wówczas przebój, śpiewany przez Doris Day I'll See You In My Dreams. Starsze kobiety wychodziły z bram domów, spiesząc na wieczorne nabożeństwo do miejscowego kościoła.

Zbiorowa histeria

O której godzinie zaczęła się zbiorowa histeria, tego dziś już nikt nie pamięta.

– W pewnym momencie usłyszałam krzyk – powiedziała amerykańskiemu dziennikarzowi, Hankowi Abarelli jr., madame Sardou. – Zobaczyłam mężczyznę, który starał się zerwać z siebie ubranie, wzywając pomocy. Krzyczał przy tym przeraźliwie, że cały płonie. Dobiegło do niego dwóch młodych mężczyzn. Prawdopodobnie sądzili, że mają do czynienia z człowiekiem pijanym. Chwycili go za ręce, ale wyrwał się im i pobiegł dalej ulicą.

Z relacji innych świadków wynikało, że ich najbliżsi lub sąsiedzi doznali przerażających wizji. Jeden z mężczyzn w trakcie kolacji nieoczekiwanie poderwał się od stołu i oświadczył zdumionym domownikom, że jest samolotem. Moment później podbiegł do okna, otworzył okiennice, rozłożył ramiona jakby miał przy nich skrzydła i rzucił się z drugiego piętra w dół.

Inny z szaleńców wbiegł do sklepu rzeźnickiego, błagając, żeby rozcięto mu brzuch, gdyż od środka zjadają go węże. Ponieważ oszołomieni sprzedawcy nie zareagowali, biedak chwycił nóż. Na szczęście w porę go obezwładniono. Nim jednak przybyła pomoc lekarska, szaleniec wyrwał się swoim strażnikom i uciekł. Kilka minut później inni mieszkańcy miasteczka zatrzymali go w chwili, gdy zamierzał się utopić.

Pacjenci, do których dotarł miejscowy lekarz, krzyczeli z obłędem w oczach, że z ich piersi i głów wyrastają kwiaty, inni znowu wołali, że ich głowy rozpływają się niczym topiony ołów.

– Pamiętam – opowiadał przed laty dziennikarzowi ów lekarz – tamtą koszmarną noc, która przywiodła mi na myśl apokalipsę. Niemal wszyscy, których znałem i lubiłem lub moi przyjaciele, poszaleli. Psychoza nie ogarniała ich stopniowo, ale stało się to niemal w jednym momencie. Pewna dziewczyna, która wbiegła do mojego gabinetu, pokazywała swoją zdrową rękę, krzycząc, że właśnie odgryzł ją ścigający ją tygrys. Jedenastoletni chłopiec próbował udusić swoją babkę, twierdząc, że jest czarownicą. Inna znowu kobieta parokrotnie rzuciła się na ścianę, łamiąc sobie kilka żeber. To, co się wokół mnie działo, to był najkoszmarniejszy sen, który śniłem na jawie.

Ponieważ miejscowy ośrodek zdrowia nie mógł sobie poradzić z nawałem proszących o pomoc, wezwano karetki pogotowia z sąsiednich rejonów.

Miasto obłąkanych

Tamtego sierpniowego wieczora i w nocy siedem osób popełniło samobójstwo, kilkadziesiąt doznało poważnych samookaleczeń lub ciężkich urazów, kilkuset innym, znajdującym się w stanie silnego pobudzenia, podano środki uspokajające. Czterdzieści pięć osób przewieziono do pobliskiej kliniki psychiatrycznej, gdzie przez kilka dni przebywały na obserwacji.

Hank Abarelli jr. ustalił, że objawy szaleństwa ustąpiły równie nagle, c

Artykuły z tej kategorii

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.