Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Marek Żelkowski

Dom dobrej energii

Marki – jedna z „sypialni Warszawy”. Aby trafić do domu architekta Franciszka Sergiela i jego żony Ewy, nie trzeba wcale znać dokładnego adresu.     Tej kopuły pan szuka? – upewnia się tęgi mężczyzna po pięćdziesiątce.  – Pewnie, że wiem, gdzie jest to cudact

Marki – jedna z „sypialni Warszawy”. Aby trafić do domu architekta Franciszka Sergiela i jego żony Ewy, nie trzeba wcale znać dokładnego adresu.

    Tej kopuły pan szuka? – upewnia się tęgi mężczyzna po pięćdziesiątce.  – Pewnie, że wiem, gdzie jest to cudactwo. Tu u nas w miasteczku chyba wszyscy wiedzą.

Dom stojący przy bocznej uliczce noszącej nazwę Pomorska jest inny niż wszystkie, które go otaczają. Może nie ma tak luksusowego wyglądu jak pozostałe, może trudno nazwać jego bryłę – nowoczesnym designem, ale chyba nie ma człowieka, który nie przystanąłby zadziwiony jego widokiem.

 

Pokój tajemnic

– Przed wielu laty trafiłem na książkę Domy, które zabijają – wspomina Franciszek Sergiel. – Po jej przeczytaniu uświadomiłem sobie, że architekt, projektując dom, może nieświadomie doprowadzić do straszliwych nieszczęść, ze śmiercią mieszkańców włącznie. Powiedziałem więc sobie – jeżeli budynki mogą mieć mordercze właściwości, a ja nie wiem, dlaczego tak się dzieje, to nie wolno mi projektować! Nie wolno! Można powiedzieć, że przeżyłem kryzys twórczy. Czasowo zrezygnowałem nawet z wykonywania zawodu. Przez przypadek mogłem przecież stworzyć formę, która zabije.

Gabinet pana domu nie znajduje się w samej kopule, ale przylegającej do niej pracowni w kształcie ostrołuku. Jak prawie każdy szczegół w tym niezwykłym domu nie jest to kwestia przypadku. W pracowni na jednej ze ścian wiszą dwie duże, oprawione fotografie świątyni w Luksorze. Ale wbrew pozorom to nie staroegipska architektura jest na tych zdjęciach najważniejsza. Na obu widać bowiem mrowie orbów (patrz str. 9).

– To nasi przyjaciele – podkreśla Franciszek Sergiel. – Pomagali nam wznosić ten dom i są z nami w ważnych momentach naszego życia.

Naturalnym sąsiadem obrazów uwiecznionych w Egipcie jest symbol Ankh, zwany również kluczem Nilu. Ale to nie koniec niezwykłych artefaktów zgromadzonych w pomieszczeniu. Przy ekranie komputera znajduje się kartka formatu A4 z niezwykle skomplikowanym wzorem wpisanym w okrąg.

– To symbol pochodzący z Arabii, który określany jest często mianem pieczęci wezyra – wyjaśnia gospodarz. – Wystarczy spoglądać na ten symbol tylko od czasu do czasu. Po prostu omiatać go wzrokiem, a ludzki mózg otrzymuje wibracje, które ukierunkowują go na twórcze myślenie. Ten znak działa. Działa tak skutecznie, że wielu ludzi nie może później uwierzyć, że to, co powstało pod wpływem pieczęci wezyra, jest naprawdę ich dziełem.

Jeden z palców Franciszka Sergiela ozdabia pierścień Atlantów (chociaż on sam woli określenie Atlantydów). Na regale leży natomiast skórzana obręcz, na której powtórzony jest wielokrotnie wzór podobny do tego na amulecie (trzy poziome linie).

– To czapka niewidka – śmieje się architekt. – Podobno ten wynalazek również wywodzi się z Atlantydy. Materiał jest nieistotny, może być nawet tektura, a kreski mogą być namalowane pisakiem. Najbardziej liczy się układ elementów. Ta rzecz założona na głowę sprawia, że energia myślowa innych osób nie „widzi” mojego mózgu i krąży w kółko. A jak można w praktyce wykorzystać tę właściwość? Otóż, kiedy chcę spokojnie i w skupieniu popracować, to zakładam ową obręcz na głowę i… mam spokój! Telefony milczą, nikt nie wchodzi do gabinetu. Trudno w to uwierzyć? Słusznie! Nie warto przyjmować niczego na wiarę. Dla wszystkich, którzy śmieją się z takich pomysłów, mam jedną prostą radę, proszę sprawdzić, a jeśli przedstawiony sposób nie zadziała, to dopiero wówczas jest czas na złośliwości i kpiny.

W innym miejscu gabinetu leży biała, ciężka kula. Gospodarz bierze ją w dłonie i rozkłada na dwie połowy. Jest wykonana z kamiennego pyłu zmies

Wydanie

Artykuły z tej kategorii

  • Kamienny krąg

      Na zaproszenie mojej koleżanki Marioli Borzych i jej przyjaciół pojechałem latem 2009 roku do Olsztyna. Ponieważ Mariolka &n... Czytaj więcej...
  • Cudowne uzdrowienia

      Do Topolna przez wieki całe przybywali pielgrzymi, by modlić się przed cudownym obrazem Matki Boskiej. Tu miało miejsce wiel... Czytaj więcej...
  • Yetti z Szorii

      Dotychczas nie udowodniono, że yeti to nieznany gatunek zwierzęcia czy nawet – jak sądzą niektórzy eksperci – człowieka, nie... Czytaj więcej...
  • Inwazja obcych

      Potencjalni przybysze z kosmosu budzą emocje. Ale ludzkość zasadniczo nie wypowiedziała się na temat dobrych lub złych inte... Czytaj więcej...
kk 2019 nowy rok
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.