Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Targi ezoteryczne opoka
Joanna Wieczorek-Dieng

Senegal w rytmie kobiecego serca

Wiosną 2013 r. dokonałam życiowego zwrotu w trzech odsłonach. Pierwszym krokiem było odejście z dobrze płatnej pracy w międzynarodowej korporacji, gdzie zajmowałam wysokie stanowisko. Wielu nie rozumiało mojej decyzji. Rezygnacji ze służbowego samochodu, benefitów socjalnych i innych krówek ciągutek, które skutecznie przyklejały mnie do trzech wygodnych firmowych kanap przez długie trzynaście lat.

Były lata grube, satysfakcji i spełnienia zawodowego, po nich przyszły lata chude, wypalenia, braku sensu i wartości w wykonywanej w organizacji roli. Jako zodiakalna Waga posłuchałam się w końcu żywiołu powietrza i stagnację zamieniłam w ruch. Te sprawy zrozumie jedynie serce, nie głowa. Odeszłam z korporacji drogą ewolucji, nie rewolucji. Dokładnie wtedy, gdy przyszedł dla mnie Czas Najwyższy, bym odnalazła swoje szczęście i spełnienie gdzie indziej, w innej formie.

Czyż nie dokonujemy codziennych wyborów, których efektem są zmiany, we właściwym czasie, różnymi sposobami – w zależności od możliwości chwili, stopnia zaradności, mocy osobistego marzenia i siły ducha czy zasobności portfela?

Praca w międzynarodowych korporacjach, przynajmniej początkowo, oferowała mi kontakt z wieloma ludźmi i kulturami. Wysoki miesięczny dochód sprawiał, że mogłam uczestniczyć w prywatnych kursach i szkoleniach, w tym zagranicznych warsztatach rozwoju osobistego i pozwalał na moje codzienne życie oraz podróże. To jednak było powierzchowne, płytkie życie – co uświadomiłam sobie dopiero z czasem.

Gdy zdobyłam certyfikat, zaczęłam prowadzić zajęcia jogi oraz sesje coachingowe. Pracowałam w korporacji, ale moja przemiana wewnętrzna zaczęła przyspieszać. Zrozumiałam, że dłużej nie mogę tak żyć.

Odeszłam z pracy na etacie, z marzeniem w sercu i planem na biznes w głowie. Gdy zrobiłam pierwszy zaplanowany krok, kolejne wiodły mnie już w nieznane. Wszystko potoczyło się inaczej, niż zaplanowałam. Półtora roku później kupiłam bilet w jedną stronę do Azji i wyleciałam z Polski zimą 2014 r. Cel główny podróży: wyspa Bali, gdzie planowałam zamieszkać i stworzyć życie inaczej. Cel pośredni podróży tzw. przesiadkowy: nieznana mi Malezja, tego zachciała moja ciekawska świata dusza odkrywcy. Na zielonej wyspie Borneo wszystko stanęło ponownie do góry nogami i zmieniło się kolorami. Czarne zlało się z białym, białe zmieszało z czarnym. Czekała mnie kolejna decyzja i następny bilet w jedną stronę do… Afryki Zachodniej, też na „A”, lecz na tym skończyły się podobieństwa z Azją.

Afryka Zachodnia… niezaplanowana i nieoczekiwana. Dzień wcześniej pożegnałam ulubioną Azję i 1 maja 2015 r. wysiadłam na lotnisku w Dakarze, stolicy Senegalu. Owiewało mnie gorące powietrze, piasek chrzęścłi pod butami, oczy wychwytywały barwne stroje Senegalek, a uszy wypełniał hałas klaksonów i szepty handlarzy waluty. Jakże inaczej niż w Azji, z której tu przyleciałam. Nie śmiałam nawet porównywać z Polską, którą opuściłam zaledwie kilka miesiący wcześniej, gdy wyruszyłam po swoje nowe życie na wyspę Bali.

NA ŻYCIOWYM ZAKRĘCIE
Z lotniska odbiera mnie Nene. Wsiadamy w jedną z rozklekotanych taksówek pamiętających czasy francuskiego kolonializmu. Jadę na pierwsze spotkanie z Afryką Zachodnią, dziesięć lat wcześniej odwiedziłam Afrykę Wschodnią. Żółte renault wiezie mnie przez puste ulice Dakaru. Jest 1 maja i Senegalczycy świętują dzień wolny od pracy. Przez moment dałam się nabrać, sądząc, że w tym mieście nie ma korków. Przyklejona nosem do szyby chłonę nowe widoki, myśląc o ostatnich intensywnych latach barwnej przemiany.

Siedzę w taksówce obok Nene, siostry Ousmana, Senegalczyka poznanego w Malezji. To dzięki niemu zawirował mój dobrze zaplanowany i ułożony świat. Dziś nie odebrał mnie z lotniska. Nie zdążył. Jest w Gambii, byłej kolonii brytyjskiej, która niczym długi język wcina się w Senegal. Jeden z cudów brytyjsko-francuskiego ustalania granic. Magiczna postkolonialna formuła. Afryka pełna jest spraw tajemnych, niezrozumiałych i niebanalnych. Kto by pomyślał, że w wieku 40 lat zamieszkam w Senegalu z mę...

Wydanie

W najnowszym numerze

czwarty wymiar 12/2017
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.