Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Wojciech Sowa
Czy świadomość  potrzebuje mózgu?

Czy świadomość potrzebuje mózgu?

Pojęcie świadomości od początku było odnoszone wyłącznie do istot ludzkich. Dopiero stosunkowo niedawno zaczęły nieśmiało pojawiać się teorie rozszerzające to zjawisko na zwierzęta, przynajmniej te wyżej rozwinięte. Powstały również koncepty przypisujące ją roślinom. Wszystkie te głosy jednakże dotyczą części ożywionej przyrody, w dodatku ograniczając się do organizmów zamieszkujących naszą planetę. Amerykański uczony, dokonując analizy ruchu pobliskich gwiazd, sugeruje, że i one mogą być obdarzone tą niezwykłą cechą.

Czym jest świadomość? Z odpowiedzią na to jakże istotne i fundamentalne pytanie zmagają się filozofowie i specjaliści różnych dziedzin nauki. Konsensus, który udało się dotychczas osiągnąć uczonym, mówi o świadomości jako zdolności do postrzegania zachodzących w otoczeniu zmian oraz zjawisk i odpowiadaniu na nie, a także o procesach wewnętrznych, związanych z myśleniem. Jest to, jak łatwo stwierdzić, definicja dosyć ogólna, ale przystająca do obecnego stanu wiedzy naukowej na ten temat. Jeszcze trudniejszym zagadnieniem jest odpowiedź na pytania, skąd się bierze świadomość i gdzie należy szukać jej źródła. Pierwszym i najbardziej oczywistym kandydatem wydaje się być mózg. W końcu to w nim zlokalizowane są ośrodki pamięci i obserwuje się wyładowania elektryczne towarzyszące procesom myślowym. To właśnie ten narząd uważany jest za centrum sterowania funkcjami życiowymi na poziomie organizmu oraz za postrzeganie i analizę informacji. Popularne porównanie przypisuje mu rolę procesora danych. Nie przez przypadek w bezpośrednim sąsiedztwie mózgu umieszczone są cztery najważniejsze zmysły – wzrok, słuch, powonienie i smak. Przyczyna takiego usytuowania okazuje się oczywista; im krótszą drogę ma do pokonania impuls nerwowy pomiędzy receptorem a właściwym dla jego przetwarzania ośrodkiem w centralnym układzie nerwowym, tym mniej czasu potrzeba na reakcję. Ma to nieocenione znaczenie, gdy w świecie drapieżników trzeba jak najszybciej reagować na czyhające zagrożenie lub przechodząc przez ulicę, bez zwłoki uskoczyć przed rozpędzonym pojazdem. Poza tym umieszczenie np. oczu w innych, bardziej ruchomych częściach ciała, powodowałoby dezorientację podczas poruszania się. Aby tego uniknąć, natura musiałaby wyposażyć organizmy w dodatkowe mechanizmy korygujące, podczas gdy głowa nie tylko zachowuje stabilność, ale zajmuje również najwyżej wysuniętą pozycję. Jest to niezwykle istotne w kontekście obserwacji możliwie najszerszego obszaru otoczenia.

Połączone siły nauk kognitywnych, wspomaganych przez neuronauki, podjęły ten trop i źródeł świadomości upatrują w fizycznych właściwościach mózgu. To one mają umożliwiać

zachodzenie
zdarzeń mentalnych.

Teoria ta, nazywana epifenomenalizmem, w sposób oczywisty sympatyzuje z materializmem, któremu tak chętnie hołduje większość uczonych. Według tej doktryny myślenie redukowane jest do wykonywania algorytmów, a te z kolei są efektem ni mniej, ni więcej, biochemicznych i fizycznych aspektów komunikacji sieci neuronów.

Usilne próby jej udowodnienia spełzały na niczym aż do 2014 roku, kie-dy to zapaliła się iskierka nadziei dla
zwolenników tego rodzaju koncepcji. Wówczas, jak donosił „New Scientist”, profesor neurologii i dyrektor Centrum Epilepsji przy George Washington University w Waszyngtonie, Mohamad Koubeissi, razem z współpracownikami przedstawili wywołany u cierpiącej na epilepsję pacjentki efekt wyłączenia świadomości. Podczas przeprowadzanego na jej mózgu zabiegu była przytomna i świadoma, by lekarze mogli oceniać na bieżąco rezultaty swoich prób. Okazało się, że w wyniku stymulacji prądem elektrycznym rejonu mózgu zwanego podmurzem (łac. claustrum) urywał się kontakt z kobietą, która zaczęła pustym wzrokiem wpatrywać się w przestrzeń, nie reagując na żadne bodźce dźwiękowe ani wizualne. Jako że nikt przed nimi nie próbował podobnego zabiegu, zespół był taką reakcją zupełnie zaskoczony i musiał upewnić się, czy zanik komunikacji nie był spowodowany przypadkowym wpłynięciem na jej zdolność mówienia lub poruszania się. Gdyby tak się stało, wykonywane przez pacjentkę czynności zostałyby przerwane natychmiast w momencie ponownego przyłożenia bodźca elektrycznego do podmurza. Jej reakcja ...

Wydanie

W najnowszym numerze

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.