Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

2020kk3
Jan Matul
Prorok z Wierszalina

Fotografia Eliasza Klimowicza wetknięta za okiennice domu
Zdjęcia: Stanisław Wierzbicki, www.radunin.podlasie.pl

Prorok z Wierszalina

W leśnych ostępach na Podlasiu miała być nowa duchowa stolica świata, Wierszalin. Ludzie przybywali tłumnie, by ją zbudować. I aby stanąć oko w oko z prorokiem i uzdrowicielem, którego sława sięgała na całe niemal Kresy, Eliaszem Klimowiczem, zwanym prorokiem Ilją.

Wypełniając duchową pustkę

W latach 20. i 30. XX wieku na ziemiach wschodnich jak grzyby po deszczu zaczęli się pojawiać ludzie podający się za nowych proroków, Mesjaszy, cudem uratowanych członków carskiej rodziny. Badacze kultury i religioznawcy tłumaczą ten fenomen upadkiem dawnych wartości i załamaniem się dawnej struktury świata. Oto wybuchła wojna światowa, kolejne rewolucje, obalono cara, który dla biednych poddanych był nieomal bogiem, pojawił się nowy ustrój. Bieżeństwo (ewakuacja ludności przez wycofującą się armię rosyjską) w dużej mierze dotyczyło prostych chłopów, których życie do tej pory kręciło się wokół prawosławia – w odległych krainach zetknęli się z nowym porządkiem, wykraczającym poza ich światopoglądy. Na dodatek tuż za granicą nowe władze sowieckie zaczęły bezpardonową walkę z duchowieństwem, zaczęło brakować popów, cerkwie niszczono. Powstała wyrwa w tradycyjnej religijnej społeczności. Dla wielu były to znaki nadchodzącego końca świata i sygnały do okazania skruchy, inni przyjmowali na siebie rolę duchownych prowadzących obrzędy, kolejni chcieli ten świat ratować.

Eliasz Klimowicz ze wsi Stara Grzybowszczyzna w gminie Krynki zyskał sławę jakby mimochodem. Przekazy mówią, że ten niepiśmiennych chłop wiele zawdzięcza niejakiemu Półtorakowi, który był kimś w rodzaju rozbójnika lub po prostu miejscowego złoczyńcy. Półtorak nękał okoliczne wioski, a chłopi bali się go jak ognia. Eliasz postanowił pewnego dnia udać się do słynnego popa, aby prosić o radę i modlić się o ukrócenie niecnego zbójeckiego procederu. Przypadek sprawił, że Półtorak dokładnie w tym samym czasie dokonał kolejnego napadu, ale zginął z ręki broniących dobytku chłopów, braci Auchimiuków. Miejscowa ludność uznała jednak, że to Eliasz jest prawdziwym wybawcą, bo za sprawą jego modłów gnębiciel zakończył żywot.

Historia z wizytą u charyzmatycznego popa Iwana Iljicza Siergijewa, znanego później jako św. Jan Kronsztadzki, miała tak naprawdę drugie dno, a sprawa z Półtorakiem – choć malownicza i chętnie przytaczana – była w niej tylko dodatkiem. Jan uważany był za cudotwórcę o ogromnej mocy, wielką sławą cieszyła się również prowadzona przez niego na szeroką skalę działalność dobroczynna. W związku z tym do Petersburga, w którym mieszkał całe życie, przyjeżdżały pielgrzymki osób przekonanych o jego nadzwyczajnych zdolnościach. Głównym powodem, dla którego Eliasz wybrał się około 1902 roku w podróż na wyspę Kotlin w Zatoce Fińskiej, gdzie leży Kronsztad, były jego sny, które powracały często, a których znaczenia nie potrafił wyjaśnić – pojawiali się w nich Matka Boska i Bóg nakazujący mu budowę kościoła prawosławnego. Jan po wysłuchaniu gościa oznajmił, że najwidoczniej Bóg chce, by zbudował on cerkiew. Co więcej, dał Eliaszowi specjalny dokument, który potwierdzał, że rozmawiał on z Bogiem i że ma zbudować z jego rozkazu cerkiew i może w tym celu prowadzić kwestę.

Klimowicz kwestował przez dwa lata i w 1904 roku zaczął budowę – sprawa z Półtorakiem i jego rzekomym udziałem w śmierci bandyty zyskała mu przychylność miejscowych, więc nie szczędzili oni grosza. W każdym razie przyszły prorok zebrał solidną sumkę (z własnej kieszeni wyłożył
5 tysięcy rubli – rekompensatę za śmierć brata w armii i pieniądze ze sprzedaży części ziemi). Budowę przerwała jednak wojna, większość materiałów budowlanych zarekwirowało wojsko na umocnienia, okopy. Eliasz, w obawie przed nagłaśnianymi przez władze represjami zbliżających się wojsk pruskich, uciekł w głąb Rosji, w okolice Krasnojarska, gdzie zetknął się i z komunistycznym terrorem, i dyskryminacją prawosławia, i z niejednym samozwańczym...

Wydanie

W najnowszym numerze

2020kk2
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.