Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Teresa Szczepanek
Bursztyn  – bałtyckie  złoto

Bursztyn – bałtyckie złoto

Jantar, amber, sukcynit, bernstein – to tylko niektóre określenia znanego nam wszystkim bursztynu. Ten „żywy” kamień – bo nieustannie podlegający procesom utleniania i polimeryzacji – uznawany jest przez człowieka za bardzo mu sprzyjający i pomocny w wielu chorobach. Jest bowiem źródłem życiodajnych elektronów i jonów ujemnych.

Jantar, amber, sukcynit, bernstein – to tylko niektóre określenia znanego nam wszystkim bursztynu. Ten „żywy” kamień – bo nieustannie podlegający procesom
utleniania i polimeryzacji – uznawany jest przez człowieka za bardzo mu sprzyjający i pomocny w wielu chorobach. Jest bowiem źródłem życiodajnych elektronów i jonów ujemnych.

Miałam może sześć, góra siedem lat, kiedy mama tłumaczyła mi, dlaczego nosi bursztynowe korale. Surowe. Nieszlifowane. Bardzo mi się podobały i często się nimi bawiłam. Później, kiedy byłam już starsza, razem z tatą w Łebie kupiliśmy mamie kolejne. Miały inny kolor – kolor spadziowego miodu. – Zobaczysz, jak mama się ucieszy – mówił wtedy tata. I nie mylił się. Więc chyba po mamie „odziedziczyłam” słabość do tego pięknego klejnotu. Bo choć bursztyn zasadniczo nie należy do kamieni szlachetnych, będąc skamieniałą żywicą drzew iglastych, to jednak dla swych dobroczynnych właściwości i jakże pięknego wyglądu, chętnie jest do klejnotów
zaliczany.

Owo „złoto morza”, jak pisze przedwojenna znawczyni kamieni Maria Florkowa, wyrzucane na brzeg przez rozszalałe fale, ma w sobie coś z jasnych promieni słońca. W jej publikacji czytamy, że bursztyn zdaje się być skondensowanym słońcem, które niegdyś, sycąc swymi blaskami wspaniały bór drzew iglastych, zostało pochłonięte przez te drzewa, aby po milionach lat, gdy wody zalały olbrzymie kontynenty, tworząc morza tam, gdzie szumiały lasy – zamienić się w czeluściach ziemi w złote, słoneczne grudki bursztynu, tak chciwie wyławiane na brzegach mórz przez skrzętnych rybaków i przygodnych poszukiwaczy.

Ilekroć jestem nad morzem, bez względu na porę roku, zawsze zadziwiam samą siebie, kiedy wędrując plażą, mimochodem schylam głowę w dół i czuję natychmiast, że wzrok zdaje się błądzić między ziarenkami piasku w poszukiwaniu słonecznych, bursztynowych drobinek. I za każdym razem, kiedy taką znajdę, nie posiadam się z radości, jakbym stała się właścicielką fortuny.

Odmiany
Bursztyn powstał ze skamieniałej żywicy drzew iglastych, których gatunku do tej pory nie udało się jednoznacznie określić. W XIX wieku oznaczono je jako gatunek zbiorczy: sosna bursztynodajna (Pinus succinifera). Sosny te rosły ponad 45 mln lat temu, w eocenie, w lasach mieszanych na kontynencie zwanym Fennoskandią.

O tym, że bursztyn jest żywicą, świadczą odciski fragmentów powierzchni kory z pni drzew macierzystych widoczne na wielu bryłkach bursztynowego surowca.

W skali Mohsa bursztyn ma twardość między 2 a 3. Jako surowiec jest niejednorodny pod względem składu. Zawiera w sobie: węgiel, którego jest w nim najwięcej, wodór i tlen. Barwa jego jest żółtawa w różnych odcieniach: mlecznobiałym, brunatnym, czerwonawym, a nawet niebieskawym i zielonawym. Spotykane są także okazy w deseń płomienisty czy plamisty.

W Wilnie, w niewielkim muzeum bursztynu, można się dowiedzieć, że najcenniejszą jest odmiana biała, nazywana królewskim bursztynem. Nie każdy też wie, że niebieskawe zabarwienie kolejnemu rodzajowi bursztynu nadają tlenki żelaza, a zielony to bursztyn z zawartością chlorofilu. Czerwony to ten, który przetrwał wielkie pożogi, a ten najpospolitszy, żółty, zawiera w sobie małe bąbelki powietrza. Nie jest też tajemnicą, że przy pocieraniu, bursztyn staje się elektrycznie ujemny. To, czy jest mętny, czy przejrzysty zależy od tego, ile pęcherzyków powietrza zawartych jest w danym kawałku bursztynu.

Występuje wzdłuż południowych wybrzeży Morza Bałtyckiego, a poza tym w: Danii, Niemczech, Szwecji, na Ukrainie i Łotwie. Nie podlega jednak najmniejszej dyskusji, że największa kopalnia bursztynu zna

Wydanie

W najnowszym numerze

seminarium 2019
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.