Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

7/2019 czwarty wymiar
Alicja Łukawska

Hrabia de Saint-Germain

Hrabia de Saint-Germain to jeden z najbardziej zagadkowych ludzi w historii Europy. Był alchemikiem, uzdrowicielem, jubilerem i tajnym agentem na służbie króla Francji Ludwika XV. Najbardziej znany był z tego, że całymi latami wyglądał tak samo, jakby nie podlegał naturalnym procesom starzenia się. Dlatego uważano, że jest nieśmiertelny.

Zalicza się go do najsłynniejszych awanturników epoki oświecenia. Pojawił się w Europie w połowie XVIII wieku. Był przystojny i postawny, ubrany skromnie lecz wytwornie. Miał wielkie powodzenie u kobiet, ale budził także zainteresowanie mężczyzn. Zwykle dawano mu co najwyżej czterdzieści parę lat. Przedstawiał się jako hrabia Saint-Germain, ale nie było to jego prawdziwe nazwisko. Nikt nie wiedział, kim byli jego rodzice, nikt nie znał daty ani miejsca jego narodzin, a nawet narodowości. Przypisywano mu niezwykłe zdolności paranormalne: jasnowidzenie, umiejętność teleportacji, zdolność kreowania sobowtóra, lewitacji i telepatii. Podobno potrafił też przechodzić przez ściany. Umiał również pisać symultanicznie obiema rękoma na raz dwa zupełnie różne teksty. Wszyscy świadkowie z epoki twierdzili, że swym wyglądem i zachowaniem przyciągał uwagę w towarzystwie, a jego spojrzenie miało w sobie niezwykłą, magnetyczną siłę.

Tajemniczość jego potęgowało to, że nigdy nie jadał w towarzystwie. W czasie, kiedy inni jedli, on siedząc z nimi przy stole, sączył tylko wodę i zabawiał ich rozmową. Posilał się zawsze samotnie, unikając mięsa i alkoholu.

Sugerował, że żyje tak długo, bo ma dostęp do eliksiru życia. Twierdził, że posiadł sekret uniwersalnego lekarstwa na wszystkie choroby i że umie produkować złoto z ołowiu. Dobrze malował i grał na kilku instrumentach, komponował także muzykę. Zajmował się „odmładzaniem” brylantów i pereł, które straciły swój blask. Przyjmował do swojego warsztatu stare, zniszczone już kamienie i po pewnym czasie oddawał je odświeżone, bez skazy. Twierdził, że umie „przetopić” kilka małych diamentów, by stworzyć z nich jeden duży. Znał się również na produkcji barwników do tkanin i porcelany. Dostarczał kosmetyki upiększające bogatym damom. Urządził laboratorium alchemiczne dla króla Ludwika XV, za co władca podarował mu apartamenty w zamku Chambord, największej warowni w dolinie Loary, i 100 tysięcy franków.

Wieść głosiła, że hrabia Saint-Germain nigdy nie miał kłopotów finansowych. Zachowywał się tak, jakby posiadał niewyczerpane źródło bogactwa. Kiedy potrzebował pieniędzy, wyciągał po prostu z kieszeni garść cennych klejnotów, których używał w zastępstwie żywej gotówki. Powiadano, że guziki jego surduta były zrobione z brylantów, a tabakierka oraz spinki do butów były wysadzane diamentami. Słynny osiemnastowieczny uwodziciel Giacomo Casanova opisał w swoich pamiętnikach niezwykłe doświadczenie alchemiczne, w czasie którego hrabia Saint-Germain zamienił w złoto zwykłą monetę o niewielkiej wartości, którą Casanova wyciągnął z własnej kieszeni.

Saint-Germain miał też zdolności profetyczne. Najsłynniejsze przepowiednie wygłosił królowej Francji Marii Antoninie i carycy Katarzynie II. Tę pierwszą ostrzegał przed nadchodzącą rewolucją społeczną i jej tragicznymi skutkami, a drugiej – w czasach, kiedy była jeszcze tylko wielką księżną rosyjską – powiedział, że wkrótce będzie panować w Rosji. Jako tajny agent do spraw specjalnych króla Francji Ludwika XV zamieszany był w akcje dyplomatyczne w całej Europie. Podejrzewa się, że stał za spiskiem zorganizowanym w Rosji przez braci Orłowów, mającym na celu obalenie cara Piotra III i wyniesienie na tron jego małżonki jako Katarzyny II.

Opinie na jego temat były rozmaite. Jedni go kochali, szanowali i podziwiali, a inni nienawidzili i uważali za oszusta. Szybko poszła fama, że jest to „der Wundermann”, czyli „cudowny człowiek”. Tak właśnie nazywał go słynny oświeceniowy filozof francuski Wolter, który mówił o nim: „Oto człowiek, który nigdy nie umiera i wie wszystko”.

Kim był naprawdę?
Był doskonałym lingwistą. Znał kilka języków europejskich, w tym portugalski, hiszpański, francuski, włoski i niemiecki, a poza tym sanskryt, arabski i hebrajski. Podejrzewano, że rozumiał też polski i rosyjski. W większości tych języków mówił bez obcego akcentu. Ludzie zgadywali, że to może być Włoch, Hiszpan, Portugalczyk, Meksykanin albo nawet Polak! Plotkowano, że jest nieślubnym synem rodziców z wysokiego rodu, że być może jego ojcem był król Portugalii lub węgierski książę Rakoczy, a matką hiszpańska królowa Maria Anna von der Pfalz-Neuburg, wdowa po królu Hiszpanii Karolu II. Brano także pod uwagę fakt, że jego rodzicami mogli być zamożni Żydzi z któregoś z europejskich krajów.

Hrabia opowiadał o sobie niestworzone rzeczy, w które jednak powszechnie wierzono. Napomykał, że żyje już kilka tysięcy lat. Twierdził, że mieszkał w starożytnym Egipcie za panowania faraonów, potem w Rzymie cezarów oraz w Palestynie w czasach Chrystusa. Znakomicie orientował się w historii. Przytaczał wiele faktów i anegdot z czasów antycznych, których rzekomo był świadkiem.

Czasem mówił o ludziach, którzy żyli dawno temu, tak, jakby ich znał osobiście. Sugerował, że znał Świętą Rodzinę, był gościem na weselu w Kanie Galilejskiej. Chwalił się, że pewnego razu jadł kolację z Poncjuszem Piłatem, a w 325 roku był obecny na soborze w Nicei, gdzie zaproponował kanonizację świętej Anny, matki Najświętszej Panienki.
Niektórzy próbowali sprawdzać te rewelacje, wypytując jego służbę.
– Czy twój pan rzeczywiście jadł kolację z Poncjuszem Piłatem? – zapytał raz kardynał de Rohan służącego hrabiego Saint-Germain.
 – Nie wiem, proszę pana. Wtedy jeszcze nie pracowałem u hrabiego. Służę mu dopiero 400 lat – odparł kamerdyner.

Hrabia de Saint-Germain używał różnych imion i tytułów, co w XVIII wieku było często praktykowane wśród członków europejskich rodów arystokratycznych. W czasie swoich licznych podróży przedstawiał się m.in. jako: markiz Baletti, markiz de Montferrant, książę Bellamar, kawaler Schoening, książę Sołtykow, książę Rakoczy i hrabia Tzarogy. Używane najczęściej nazwisko Saint-Germain miało nawiązywać do postaci świętego Germana z Paryża, patrona więźniów i muzyki.
Najstarszą wzmiankę na jego temat można znaleźć w memuarach hrabiny von Georgy, która spotkała go w 1710 roku w Wenecji. Była wtedy młodą dziewczyną, zaś hrabia wyglądał na mężczyznę dojrzałego. Jej zdaniem już wtedy miał około czterdziestu lat, a później w ogóle nie zmieniał się z wiekiem. Spotykała go kilkakrotnie w ciągu całego swojego życia. Ona w międzyczasie starzała się, a on wciąż wyglądał tak samo!

Całe życie hrabiego Saint-Germain to liczne podróże. Lata młodości miał spędzić na dworze szacha perskiego, gdzie poznawał tajniki alchemii i medycyny wschodniej. Później przebywał w Londynie, gdzie został na krótko aresztowany jako szpieg. Potem widywano go w Wiedniu, a następnie w Paryżu, skąd jako tajny agent na polecenie króla Ludwika XV jeździł m.in. do Danii, gdzie zajmował się sprawami dyplomatycznymi i biznesem. Widziano go też w Sankt Petersbugu, Berlinie, Wiedniu, Mediolanie, Amsterdamie, Wenecji, Livorno, Neurenburgu, Mantui, Hadze i Bad Schwalbach.
W latach 70. XVIII wieku przebywał w niemieckim księstwie Schlezwig, gdzie zajmował się alchemią i badaniem możliwości uzyskiwania lekarstw z ziół. Był tam gościem księcia Karla von Hessen-Kassel, znanego mecenasa okultystów i wolnomularzy. Tam właśnie, na zamku Eckernförde, zszedł podobno z tego świata w lutym 1779 roku, w wieku 88 lat. Świadkiem jego śmierci był książę von Hessen-Kassel, który opisał to zdarzenie w swoich pamiętnikach.

Pośmiertne życie hrabiego...

Wydanie

W najnowszym numerze

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.