Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

8/2019 Czwarty wymiar
Ada Edelman
Mitologia Słowian

Dziewanna – bogini słowiańska
Fot.: Andy Paciorek (CC BY-SA 3.0, www.commons.wikimedia.org)

Mitologia Słowian

Mimo że mitologia słowiańska jest nam kulturowo najbliższa, znamy ją słabo, gdyż w szkołach wspomina się jedynie mitologię grecką lub rzymską. Niestety, ze względu na ograniczony materiał badawczy mitologia słowiańska zdaje się być niepełna, przynajmniej w porównaniu z tekstami skandynawskimi czy greckimi. Natomiast wierzenia i mit kosmologiczny posiadają raczej mało wyrafinowaną fabułę, przez co (w pobieżnym oglądzie) daleko im do formy, jaką szczycą się zbiory mitów innych nacji.

W tym miejscu warto przywołać wypowiedź prof. Leszka Słupeckiego: „To, co w przypadku innych mitologii wydaje się nam taką piękną, klasyczną konstrukcją, to na dobrą sprawę nie jest już mitologia tylko mitografia. Nad opracowaniem tekstów, chociażby takich jak skandynawskie Eddy, siliły się tęgie głowy i najlepsze pióra ówczesnej doby (Edda Starsza datowana jest na IX w.). Warto o tym pamiętać, sięgając po literaturę tematu”.

Idąc tym tropem, natrafiamy na dzieła Czesława Białczyńskiego, którego Mitologia słowiańska to pierwsza w historii literatury próba odtworzenia wierzeń, religii i dziejów Słowian w zamkniętym kształcie mitologii. Rzecz dopracowana literacko, prezentująca bogatą i różnorodną kulturę duchową Słowian w całym jej metafizycznym majestacie. Absolutny pisarski majstersztyk.

W ostatnich latach zainteresowanie słowiańszczyzną rośnie w lawinowym tempie. Powstało wiele publikacji i stron propagujących tę tematykę, a grupy rodzimowierców z roku na rok zyskują kolejnych akolitów. Coraz więcej osób rozumie i docenia tę niezwykłą spuściznę, która choć w skali globalnej stała się ofiarą czasu i przestrzeni, to w niepojęty sposób przetrwała w sercach, mowie i uczynkach zwykłych ludzi.

Dawno wycięto Święte Gaje, a na fundamentach słowiańskich świątyń postawiono nowe. Żarna czasu obracają się nieustannie i choć mielą na pył rzeczy materialne, to wartości duchowe ewidentnie nie poddają się ich działaniu. Pozostajemy w stałym połączeniu z rodowym drzewem genealogicznym, którego korzenie czerpią soki z głębin zwanych czasem Biblioteką Wszechświata. Pamięć o przeszłości to cenna rzecz, gdyż nic nie mówi więcej o nas samych niż nasza historia, nawet ta bolesna i wstydliwa.

Wiele może ludzi dzielić, lecz bezsprzecznie łączą ich rytuały. Spotkanie w gronie osób wyznających te same przekonania tworzy silną więź, a kultywowanie bliskich sercu tradycji jest swego rodzaju gwarantem zachowania tożsamości. Być może z tej przyczyny tak wiele słowiańskich świąt, zwyczajów i obrzędów religijnych przetrwało po dziś dzień. Jednak forma tych rytuałów została przetransponowana na potrzeby nowej religii tak, że trudno doszukać się ich pierwotnego znaczenia.
Sama bardzo długo kojarzyłam babie lato, w sposób potoczny traktując to określenie jako synonim polskiej złotej jesieni. Tymczasem, jak pisze Tadeusz Linkner w znakomitej pracy Słowiańskie bogi i demony, Złota Baba przyjmowała płód wydobywający się na świat z macierzyńskiego żywota. Była bardzo tajemniczą boginią, która nie tylko sprowadzała dzieci na świat, opiekowała się kobietami w połogu i wspierała ich proces wychowawczy, ale znała też drogę do zaświatów i sama odprowadzała tam dusze zmarłych dzieci. Święto Złotej Baby odbywało się w okresie jesiennym, kiedy wiatr rozwiewał srebrne pajęcze nitki, a słońce nadal ozłacało świat swoim blaskiem. Zatem babie lato niesie wspomnienie bardzo ważnego, słowiańskiego święta.

Geneza wielu rytuałów dość jednoznacznie sytuuje ich początek w tradycji słowiańskiej.
Znany wszystkim zwyczaj topienia Marzanny jest tego znakomitym przykładem. Kiedy nastało chrześcijaństwo, rytuał ten można było świętować w trzecią niedzielę przed Wielkanocą. „Święto Marzanny (dziewicy moru) pierwotnie obchodzono w pierwszym dniu kwietnia, gdy skończył się marzec, który był najbardziej niebezpiecznym miesiącem dla ludzi starych i chorych. (…) Zwodzenie się na 1 kwietnia, zwane prima aprilis, jest pamiątką po święcie Marzanny. Cieszono się i żartowano, że śmierć umarła”. Ponieważ boginka ta z oczywistych względów nie miała swoich posągowych wyobrażeń, zwyczajowo sporządzano kukłę ze szmatek i słomy. Marzannę wrzucano ...

Wydanie

W najnowszym numerze

8/2019
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.