Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Ciało umysł dusza

Beata Markowska

Tajemnice podświadomości

markowskaIle razy zdarzyło ci się coś postanowić – i zrobić coś zgoła innego? Dlaczego się tak dzieje? Kto ostatecznie podejmuje decyzje o ścieżkach naszego życia? My? Czy może to nieokreślone coś w nas, zwane podświadomością?

Mam dwie przyjaciółki. Obie równie inteligentne i błyskotliwe. Marta ukończyła prestiżowy uniwersytet, Bóg wie ile kursów dodatkowych i MBA. Dla pewności robi jeszcze doktorat. Ola z trudem skończyła studia. Wolała używać życia niż tracić czas nad książkami. Przeżyła parę fascynujących romansów i zobaczyła trochę pięknych miejsc. Marta ma kiepsko płatną pracę, szefa despotę i poczucie, że uczestniczy w niekończącym się wyścigu szczurów, gdzie każdy chętnie podstawi jej nogę. Nie jest to jej pierwsza praca. W ciągu 7 lat trzy razy zmieniała miejsce zatrudnienia. Za każdym razem trafiała jeszcze gorzej. Ola tymczasem, w sposób zupełnie „przypadkowy” zrobiła oszałamiającą karierę. Ma pracę, o jakiej marzy każdy, jeździ za granicę, otrzymuje darmowe kosmetyki i jest traktowana jak królowa.

Szczęście?

Może. A co jeśli nie? Co w takim razie jest powodem, dla którego jednym los sprzyja, a drugim wiatr w oczy?

Odpowiedź przyszła do mnie, kiedy przeczytałam o braciach bliźniakach wychowanych w rodzinie pijących alkoholików. Jeden stoczył się na dno, drugi osiągnął sam szczyt. Jest aktualnie prezesem międzynarodowej korporacji finansowej. Obu zapytano, co jest powodem, dla którego ich życie potoczyło się w ten sposób. O dziwo każdy odpowiedział tak samo: „A co innego mógłbym zrobić z bagażem takim jak mój?!”. Dla jednego dysfunkcyjna rodzina była kulą u nogi, dla drugiego wyrzutnią do świata, o jakim mógł tylko marzyć. Po przeczytaniu tych wyznań, przez moment siedziałam zaskoczona, przyglądając się słowom identycznym, ale o tak odmiennym znaczeniu. Dopiero po chwili dotarło do mnie, jak wielką rolę odegrały w życiu braci ich przekonania. Każdy z nas ma taką kulę u nogi. Trzeba ją odnaleźć i zamienić w trampolinę do lepszego życia. Trzeba odnaleźć programy, które sprawiają, że jeszcze nie mamy tego, co możemy mieć.

Kiedy przychodzimy na świat, jesteśmy jak niezapisana karta. A potem słyszymy pierwsze słowa naszych rodziców, cioć, wujków, dziadków, nauczycielek, osób starszych, którzy są dla nas kimś równym bogom. Cudownie, jeśli słyszymy słowa pełne miłości. Bywa jednak i tak, że do naszych uszu i serc dociera komunikat, który zapada głęboko w naszą nieświadomość. Zapada na całe życie, kształtując je powoli. Przykład takiego komunikatu? „Jesteś głupi”. Jak ktoś, kto jest głupi może osiągnąć sukces? Prawie niemożliwe. Takich komunikatów usłyszymy jeszcze mnóstwo do czasu, kiedy będziemy w stanie racjonalnie ocenić, czy są one zgodne z prawdą, mają sens, pozytywnie budują naszą wizję świata i wiarę w siebie. W dniu, w którym będziemy mogli racjonalnie oceniać, co jest dla nas dobre, a co złe, będziemy już na dobre zaprogramowani. I to nie będą nasze przekonania, tylko naszych bliskich, ale i zupełnie obcych osób. W ten oto sposób w dorosłym życiu, oprócz tego co świadomie sądzimy o sobie i o tym, czego chcemy i do czego dążymy, posiadamy całą masę podświadomych nastawień i programów w stosunku do siebie i świata i to one decydują o jakości naszego życia i zdarzeniach, które pojawiają się w naszym życiu. Myślimy, że to przypadek, bo tak najprościej wytłumaczyć sobie to, co się nam przytrafia. Umysł może wyjaśnić wszystko. Zahipnotyzowanemu mężczyźnie polecono przejść w baranim kożuchu na drugi koniec miasta, kupić w małym sklepiku 10 litrów mleka i wrócić z ładunkiem do gabinetu. Po kilku godzinach mężczyzna wrócił. Zapytany o powód eskapady zarzekał się, że brakuje mu ruchu i dlatego postanowił zrobić sobie dłuższy spacer (przeszedł blisko 15 km). Zapytany o barani kożuch twierdził, że prognoza pogody ostrzegała przed gwałtowną zmianą pogody, dlatego postanowił się zabezpieczyć. 10 litrów mleka wytłumaczył potrzebą dbania o zdrowie, w szczególności przypomniał sobie, że słyszał ostatnio jakąś audycję o profilaktyce zdrowia, pod wpływem której postanowił bardziej o siebie zadbać. W ten oto sposób jego umysł znalazł wyjaśnienie dla każdej dziwnej czynności, którą wykonał. Co najważniejsze, ten mężczyzna święcie wierzył w każde wypowiedziane przez siebie słowo. On naprawdę był przekonany, że dba o siebie i zabezpiecza się przed nadciągającymi mrozami – w środku sierpnia, dodam.

Kosmiczne prawo przyciągania

My też bardzo często dokonujemy takich „kombinacji alpejskich”, aby wyjaśnić sobie, dlaczego pewne rzeczy nas spotykają. Podczas gdy prawda jest taka, że tak jak ten mężczyzna, jak ćma do światła lgnęliśmy do zdarzeń, które nas spalają. Czemu? Bo tak jak mężczyzna z opowieści, jesteśmy zaprogramowani. Pierwotne przekonanie, które jak ziarno upada na grunt naszej nieświadomości, w ciągu życia obrasta zdarzeniami, które potwierdzają jego słuszność. I tak, jeśli rodzice powiedzieli nam, że w życiu trzeba ciężko pracować, każde zdarzenie potwierdzające to stwierdzenie, wzmacnia naszą wiarę w nie. Do tego stopnia, że odczuwamy niezachwianą pewność co do jego przedmiotu, jesteśmy gotowi wdawać się w irracjonalne dyskusje, ilekroć nasze przeświadczenie jest podważane i pozostajemy ślepi na wszelkie kontrargumenty. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo każdy ma prawo się mylić. Problem polega na tym, że nasza podświadomość wierzy w dane przekonanie i zgodnie z nim stwarza nam korzystne lub nie okoliczności życia. Więc jeśli w wieku 5 lat usłyszałeś od dziadka, że w życiu trzeba ciężko pracować, a potem umacniałeś swą wiarę, że tak jest w istocie – w swoim życiu nie zaznasz lekkiej pracy. Życie zmusi cię do tego, abyś harował jak wół. I nie ma co narzekać na Boga, bo on nie miał z tym nic wspólnego.

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.