Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Ciało umysł dusza

Beata Markowska

Tajemnica podświadomości

2 Usiądź lub połóż się z wyprostowanym kręgosłupem. Wyprostuj nogi, postaraj się ich nie krzyżować. Ułatwia to prawidłowy przepływ energii. Weź 10-20 połączonych oddechów. Postaraj się oddychać przeponowo. Jest to szczególnie ważne dla kobiet, które zwykły oddychać szczytami płuc. Obserwuj, jak unosi się twój brzuch przy każdym wdechu. Kiedy będziesz nabierał powietrza, powtarzaj w myślach słowo „wdech”, wypuszczając powietrze – słowo „wydech”. Zamknij oczy i skontaktuj się ze swoim ciałem. Zapytaj, czy czujesz się tu bezpiecznie. I poczuj, jaka odpowiedź przychodzi ci do głowy. W ten mimowolny sposób nawiązałeś rozmowę ze swoim wewnętrznym dzieckiem.

3 Wasze, być może pierwsze, spotkanie proponuję zacząć od przeprosin za tak długi czas milczenia, a wręcz wypierania się tej znajomości. Nie musisz się usprawiedliwiać. Najprostsze słowo „przepraszam” działa cuda.

4 Zapytaj teraz swoje wewnętrzne alter ego, jak ma na imię lub jak chce, żeby się do niego zwracać. I nie kombinuj, wymyślając imiona, które wydaje ci się, że mogłaby mieć twoja podświadomość. Pierwsza odpowiedź, jaka pojawi się w twojej głowie, będzie tą właściwą. Zaakceptuj imię, bez względu na to, jak śmieszne ci się wydaje. Powód, dla którego twoja podświadomość chce, aby tak ją nazywać, może ujawnić się później. Teraz twoim zadaniem jest przyjąć to imię bez oceny, za to z szacunkiem dla jego właściciela. W ten sposób uczysz się też szacunku dla samego siebie.

5 Jeśli czujesz się gotowy, możesz zacząć zadawać swojej podświadomości pytania. Nie zasypuj jej gradem pytań. Zacznij od jednego, dwóch. Jeśli nie usłyszysz odpowiedzi od razu, nie irytuj się, nie obrażaj, tylko daj swojemu wewnętrznemu dziecku czas, aby oswoiło się z tobą. Może nie ma do ciebie jeszcze wystarczającego zaufania, może jest nieco zalęknione. W końcu nie odzywałeś się do niego przez kilkadziesiąt lat. Nie oczekuj od razu gejzeru uczuć.

Pamiętaj, aby podczas każdego świadomego kontaktu z nieświadomością przesłać jej tyle miłości, ile w danej chwili jesteś w stanie, podziękować za lata cichej opieki i za jakiś miły drobiazg, który zdarzył się w twoim życiu ostatnimi czasy. To wszystko ona. Twoja wewnętrzna jaźń. Niechaj w końcu poczuje się kochana i akceptowana. To będzie ważny krok w waszych relacjach. Wdzięczność, jaką odczujesz po takim połączeniu z wewnętrznym dzieckiem, jest niesamowita. Nierzadko przekłada się to na pomyślne zdarzenia zewnętrzne. Jakby na zamówienie dzieją się rzeczy, które są dla ciebie pomyśle. Ot tak, po prostu. Wystarczyło powiedzieć „kocham cię”. I nawet nie trzeba było tego mówić głośno.

6 Może się tak zdarzyć, że wewnętrzne dziecko nie będzie otwarte na kontakt z nami, że powoli trzeba będzie budować zaufanie. Przygotuj się na cierpliwe i łagodne oswajanie zalęknionego Ja w tobie. Widać potrzebuje więcej miłości, niż ci się wydawało na pierwszy rzut oka.

Po jakimś czasie każda podświadomość otwiera się na dialog. Ci, którzy czują, że znajomość weszła w poważniejszą fazę, mogą wyobrazić sobie swoje wewnętrzne dziecko. Czasem dzieje się to spontanicznie już podczas pierwszego kontaktu. Każda opcja jest właściwa. Nie narzucaj tempa i jakości waszej relacji. Niech się dzieje samo. Bądź dobry dla swojego alter ego. W końcu to Ty sam.            

Beata Markowska

 

 

 

Artykuły z tej kategorii

  • Niezwykłe przypadki Józefa Pilsudskiego

    W roku 1904 Józef Piłsudski mieszkał w Krakowie. Był to ciężki czas i przyszły przywódca państwa polskiego był biedny jak mysz kościelna. Pewnego dnia odwiedził go Stefan Żeromski. Ziuk w samych kalesonach, ponieważ jedyne spodnie oddał do cerowania, stawiał sobie pasjansa. Rozradowany oznajmił pisarzowi, że karty pokazały mu przyszłość – miał zostać Naczelnikiem Państwa. Przełom w życiu Józefa Piłsudskiego nastąpił 7 lutego 1918 roku. W tamtym czasie był więźniem twierdzy w Magdeburgu. Nie było to ciężkie więzienie a raczej internowanie. Mi…

    Czytaj więcej...

  • Proces niemych

    Na początku XIV wieku w południowej Francji żyło wielu katarów, którzy wierzyli, że tylko tacy chrześcijanie jak oni – pragnący zbliżyć się do świętości – po śmierci dostąpią łaski wejścia do Królestwa Bożego. Miejscowa ludność nazywała ich „Les catharcs” – „czyści” lub „Les bonhommes” – „dobrzy ludzie”. Oni sami mówili o sobie: „Przyjaciele Boga”. Kościół nazywał ich heretykami i prowadził z nimi bezpardonową walkę.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.