Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Ciało umysł dusza

Adam Bytof Adam Bytof

Wizualizacja a medytacja

919561 35359509Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z niezwykłej mocy wizualizacji. Ogromną wagę przywiązują do niej „guru” pozytywnego myślenia, trenerzy biznesu, naturoterapeuci, zwolennicy New Age, nie wyłączając wszelakiej maści sprzedawców.

 

Wizualizacja to rzeczywiście narzędzie pracy z własnym umysłem podświadomym tak uniwersalne i popularne oraz tak dogłębnie zbadane, że właściwie trudno cokolwiek nowego na ten temat powiedzieć. Istnieje jednak pewien ciekawy i ważny aspekt wizualizacji, na który stosunkowo niewiele osób zwraca uwagę.

Chodzi mi o relację pomiędzy medytacją a wizualizacją, albo szerzej – technikami wpływania na swój podświadomy umysł. Medytacja jest bowiem metodą pracy z umysłem bardzo często myloną z wizualizacją. Nawet słynny Jose Silva nazwał swoje techniki wizualizacyjne dość mylącym terminem: „medytacja dynamiczna”, niezbyt fortunnie krytykując „bezproduktywność” klasycznych, praktykowanych głównie na Dalekim Wschodzie, medytacji. – Osiągnięcie stanu medytacji nie powinno być celem samym w sobie. Jest to oczywiście piękne i uspokajające uczucie, które ma pozytywny wpływ na stan naszego zdrowia, są to jednak bardzo skromne osiągnięcia w porównaniu z dalszymi możliwościami. Wychodź poza medytację bierną, ćwicz umysł w kierunku zorganizowanej, dynamicznej aktywności, do której, według mnie, został on przeznaczony, a osiągnięte rezultaty zadziwią cię – pisze Silva.

Klasyczna medytacja w istocie zakłada bardzo daleko idącą „bierność” umysłu medytującego. Jeżeli jednak ktoś uznałby to za bezproduktywność, popełniłby ogromny błąd. Umysł medytacyjny bowiem nie tyle biernie przygląda się doświadczeniu, co nie pozwala wciągnąć się w proces osądzania go, wartościowania i wyboru. Uwaga medytującego obejmuje w taki sam akceptujący sposób zarówno te przyjemne, jak i nieprzyjemne doświadczenia, emocje, stany psychiczne, obrazy wewnętrzne i myśli. W ten sposób wykraczamy poza nasz codzienny umysł, który wyspecjalizował się właśnie w wartościowaniu i odrzucaniu różnych doznań. Przecież na co dzień, często nawet tego nie zauważając, wypieramy ze swojego umysłu nieprzyjemne myśli, obawy, lęki, pragnienia, których nie akceptujemy. Schodzą one wtedy do podświadomości i stamtąd zaczynają kontrolować nasze zachowanie, myślenie, reakcje emocjo-nalne itp.

Medytacja, patrzenie na wszystko, co w nas jest, na każdą myśl, każdą emocję, każde doświadczenie z uwagą, spokojem i akceptacją pozwala ujawnić się podświadomości w pełni. Jest to proces niezwykle twórczy, odkrywczy i zawsze bardzo terapeutyczny. Poznajcie Prawdę, a Prawda was wyzwoli – miał powiedzieć Jezus w Ewangelii św. Jana (J 8,32). Nie nazwałbym tego „bezproduktywną” medytacją. W moim przekonaniu czas medytacji jest najbardziej dynamicznym i właśnie produktywnym czasem, jaki możemy przeżyć.

W wyniku tego procesu umysł zaczyna inaczej pracować. Nie atakują go już ciągle te same myśli, które dawniej były odrzucane, spychane do podświadomości i wciąż stamtąd powracały. Carl Gustaw Jung powiedział: To co odrzucasz, bardziej napiera. Kiedy niczego nie odrzucasz, umysł zaczyna pracować efektywniej, bardziej twórczo. Łatwiej mu na bieżąco znajdować rozwiązania pojawiających się w życiu problemów. Ciało także przestaje zużywać energię na walkę ze „złymi” emocjami i pragnieniami, nie musi już budować napięć i bloków mięśniowych, które skutecznie chroniłyby świadomość przed doświadczeniem silnych, niechcianych emocji. Ponieważ wszystkie emocje i pragnienia są akceptowane i obdarzane uwagą, miłością i troską, zgodnie ze swoją naturą pojawiają się i znikają, czasami powodując działanie, czasami nie. Nie muszą jednak być głęboko ukryte w podświadomości, utrzymywane w tajemnicy, a to przecież kosztuje bardzo dużo wysiłku. Kiedy nie musimy już tego robić, mamy bardzo dużo energii, radości życia. Czujemy, że życie jest piękne takie, jakie jest.

Jak to się ma do „pozytywnego myślenia” i wizualizacji? Czy techniki „programowania podświadomości” mogą stać się narzędziami jeszcze głębszego spychania „złych” emocji w podświadomość? Z pewnością tak może się zdarzyć. Prawdopodobnie każdy z nas zna ludzi sztucznie „nakręconych” pozytywnymi emocjami przez różnego rodzaju kursy, grupy lub treningi, którzy po okresie krótszej lub dłuższej euforii – na początku „nawrócenia” lub tuż po wejściu w struktury firmy sprzedażowej – niebawem wpadali w głęboką depresję. Z pewnością ich „pozytywne myślenie” nie mogło przynieść pozytywnych skutków. Jednak uważny i rozumny użytkownik najwspanialszego „biokomputera”, jakim jest nasz mózg, potrafi uniknąć tego typu pułapek. Wystarczy tylko niezmiennie być wobec siebie uczciwym i szczerym oraz uważać na manipulacje innych ludzi.

Właściwie praktykowana medytacja jest wolna od tego rodzaju niebezpieczeństw. Podczas procesu medytacji uwaga często przekracza podstawowy, ale z głębszego punktu widzenia iluzoryczny podział na „dobre” i „złe” emocje oraz myśli, przyjemne i nieprzyjemne doznania, chorobę i zdrowie, świętość i codzienność. Pojawia się świadomość jedności życia i jego niezwykłego bogactwa, w którym młodzi, zdrowi, piękni i bogaci w rzeczywistości są

w jakiś sposób ubodzy, ułomni, bo pozbawieni odczuwania pełni życia, która jako jedyna tak naprawdę jest w stanie dać głęboką satysfakcję, czyli poczucie szczęścia. Ponadto, osiągając świadomość jedności, z troską akceptując zarówno „dobre”

i przyjemne, jak i te „złe”, nieprzyjemne emocje, przekraczamy umysł jako taki i jesteśmy w stanie doświadczyć siebie, swojego prawdziwego „Ja” ponad zjednoczonym umysłem. Dopóki bowiem umysł jest podzielony, „ja” utożsamia się zawsze z jego częścią, oczywiście z tą „lepszą”.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.