Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Ciało umysł dusza

Niepokorny umysł cz. 1


Simple Picture Slideshow:
Could not find folder /www/4wymiar_www/www/4wymiar.pl/images/artykuly/magiczne_podroze/niepokorny_umysl_cz_1

Juliana Ochorowicza – jednego z najbardziej oryginalnych polskich uczonych – potraktowano w sposób typowy nie tylko dla ówczesnego środowiska naukowego. Po co dyskutować, jeśli bez wysłuchania argumentów można pokazać adwersarzowi, że uważa się go za szaleńca, który wierzy w duchy i inne bzdury.

Ale Ochorowicz szaleńcem nie był. Rodacy go wykpiwali, a cudzoziemcy uważali za autorytet naukowy. Przedmowę do jego wydanej we Francji książki O sugestii myślowej napisał laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, profesor Charles Richet. Znakomity historyk Hyppolite Taine zrecenzował ją krótko i dobitnie: „To najwybitniejsza praca psychologiczna ostatnich lat”.

Skazany na zapomnienie

Trzy lata przed afrontem, jaki go spotkał na Zjeździe, Ochorowicz został wybrany sekretarzem generalnym Międzynarodowego Instytutu Psychologicznego w Paryżu, nieco wcześniej otrzymał tytuł członka honorowego Brytyjskiego Towarzystwa Badań Psychicznych.

Skąd brała się tak olbrzymia różnica w ocenach przez swoich i obcych? Przede wszystkim stąd, że za granicą go słuchano i po analizie głoszonych teorii przyjmowano je lub odrzucano. W kraju bez wnikania w szczegóły z góry założono, że spirytysty i hipnotyzera nie warto traktować poważnie.

Ochorowicz mógł do znudzenia powtarzać: „Nie jestem spirytystą, lecz badaczem mediumizmu. Nie szukam duchów, lecz metodami naukowymi badam możliwości ludzkiego mózgu” – jego krytycy i tak wiedzieli swoje. Przez całe życie zmagał się z niezrozumieniem, większość swoich dzieł napisał po francusku i niemiecku, bo tylko to dawało szanse na rzeczowe polemiki.

Doskonale wiedział co robi i ku czemu zmierza. Pracował w czasach, gdy nauka dopiero odkrywała i poznawała „rzeczy niewidzialne” – promieniotwórczość, fale radiowe, elektryczność, wpływ psychiki na zdrowie człowieka. Szedł logiczną drogą, od eksperymentów z przekazywaniem na odległość dźwięku, przez rozważania o możliwości zdalnego przesyłania obrazu, do badań nad przesyłaniem i odczytywaniem myśli. Tego ostatniego zjawiska nie nazywano jeszcze telepatią, lecz sugestią myślową – i taki był sens tytułu najgłośniejszej książki Ochorowicza.

W każdej z dziedzin, którymi się zajmował, odnosił sukcesy. Gdyby żył w innych czasach i miejscu, hołubiono by go jako „człowieka renesansu”. Ale nie żył, więc został skazany na zapomnienie.

 

Jak badać duszę

Nieprzeciętne zdolności wykazywał od najmłodszych lat. Matka – Jadwiga Ochorowicz, autorka książek dla dzieci i tłumaczka literatury pedagogicznej, nie pozwoliła, by je zmarnował. A los jej tego nie ułatwiał. Mąż zmarł, gdy Julian miał zaledwie 5 lat. Przeniosła się wówczas z Radzymina do Warszawy, jednak po powstaniu styczniowym na żądanie władz carskich musiała opuścić stolicę. Zamieszkała w Lublinie, gdzie syn ukończył gimnazjum.

W szkole Ochorowicz zaprzyjaźnił się ze starszym o trzy lata Aleksandrem Głowackim, który przeszedł do historii polskiej literatury jako Bolesław Prus. Wieloletnia przyjaźń nie ograniczała się do spotkań towarzyskich, Prus unieśmiertelnił kolegę w postaci sympatycznego inżyniera i wynalazcy Juliana Ochockiego, jednego z bohaterów Lalki, a Ochorowicz, interesujący się tajemnicami starożytnego Egiptu, zainspirował go do napisania Faraona, a nawet zbierał dla niego materiały do powieści.

W wieku 16 lat rozpoczął studia w Szkole Głównej, jak wówczas z rozkazu zaborców nazywał się Uniwersytet Warszawski. Wybrał kierunek filozoficzno-historyczny, ale nad humanistykę przedłożył nauki ścisłe i przeniósł się na Wydział Fizyko-Matematyczny, który bez trudu ukończył.

Już jako student udowodnił, że nie zamierza tylko wkuwać przekazywanej mu wiedzy, lecz chce przecierać nowe szlaki. Publikował w gazetach artykuły popularno-naukowe o wzbudzających wówczas ogromne zainteresowanie magnetyzmie i mesmeryzmie. Na trzecim roku studiów wygrał rozpisany przez uczelnię konkurs na pracę naukową. Zdeklasował kolegów, przedstawiając jurorom rozprawę o zaskakującym tytule Jak należy badać duszę, czyli o metodzie badań psychologicznych.

Wydawać by się mogło, że to temat raczej dla studentów teologii, a nie nauk ścisłych, jednak młody Ochorowicz spojrzał na omawiany problem z zupełnie innej strony. Stawiającą wówczas pierwsze kroki nową dziedzinę nauki – psychologię, w warszawskiej uczelni wciąż uznawano za część filozofii, co oznaczało, że toczono na jej temat jedynie teoretyczne rozważania. Tak, jak o Bogu, zbawieniu czy duchach.

Zdaniem ambitnego i oryginalnie myślącego studenta należało z tym zerwać, gdyż to, co dzieje się w ludzkim umyśle powinno się badać taki samymi metodami jak wszelkie inne zjawiska fizyczne czy chemiczne. Przez duszę rozumiał to, co dzisiaj już wszyscy nazywają psychiką. Tej, sformułowanej w wieku niespełna 19 lat teorii pozostał wierny przez całe życie.

Studia zwieńczył pracą dyplomową O mózgu ludzkim, jego rozmiarach u pierwotnych, starożytnych i dotąd żyjących plemion i narodów. W Warszawie więcej na ten temat nie mógł się dowiedzieć, więc naukę kontynuował na uniwersytecie w niemieckim Lipsku. Tam obronił doktorat – również poświęcony funkcjonowaniu mózgu i układu nerwowego.

Był nieodrodnym dzieckiem epoki. Skończył się czas romantycznych uniesień, triumfował pozytywizm, głoszący wiarę w potęgę rozumu, pracy i nauki, która potrafi wyjaśnić wszystko.

 

Szarlatanowi dziękujemy         

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.