Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Tymoteusz Onyszkiewicz Tymoteusz Onyszkiewicz

Polityczne aspekty filozofii gnostyckiej

Dla filozofów, dla ludzi szukających mądrości i żyjących według zasad cnoty (arete) i prawości (sophrosyne), a za najwyższe dobro mających dobro moralne, bezpiecznego miejsca w strukturach państwowych nie widział także Plotyn z Aleksandrii. Scharakteryzował on, co prawda, cnoty społeczne, czyli moralne wybory, mieszczące się w stoickim pierwszym, zewnętrznym kręgu otaczającym wolne „ja” (daimonion) – a zatem relacje społeczne; jednakże cnoty te stanowiły jedynie pierwszy stopnień z wielu prowadzących do wewnętrznego samorozwoju. W stoickim wymiarze powinności (kathekon) i „dziania się rzeczy” (kathekonta), Plotyn wyróżnił te cnoty właśnie, jako prowadzące do zgodnego życia obywatelskiego – a więc roztropność, sprawiedliwość, siła, opanowanie – lecz bardziej liczyły się dla aleksandryjskiego myśliciela cnoty, prowadzące bezpośrednio do oczyszczenia umysłu. Miały one być bramą, która poprzez oświecenie prowadzi do jedności z absolutem. Narzędziem dla tych cnót i dla wynikającej z ich praktykowania iluminacji, była kontemplacja. Człowiek podczas kontemplacji osiąga beznamiętność (apatheia) i wyciszenie zmysłów (anapausis). Ociosuje się z przypadłości, namiętności, myśli, zła, tak jak rzeźbiarz ociosuje posąg. Zbliża się do oświecenia, które odrywa go od ziemskiego świata. Pozostaje wówczas czysty umysł, czysta jaźń. Oświecenie to skierowanie umysłu ponad materię, ku absolutowi. Jaźń – identycznie, jak w systemie jogi hinduskiego filozofa Patandżalego – w antropologii Plotyna, to lustro, które jeśli jest oczyszczone i nastawione w kierunku Boga, odbija jego transcendentny wizerunek i wypełnia, stając się nim. Czysty umysł gotowy jest do aktu przebóstwienia.

Mimo tego, iż filozofia Plotyna była filozofią idealistyczną i spirytualistyczną, i w znacznym stopniu deprecjonowała status materii, Plotyn nie powstrzymał się od pokusy, która w pewien sposób związana jest z konsekwencją życia filozoficznego, a która być może jest nawet i obowiązkiem każdego myśliciela – by w obrębie świata rzeczywistego i związanych z nim powinności (kathekonta) tworzyć wspólnotę skłaniającą się ku ideałowi. Pokusa ta towarzyszyła filozofom od dawna. Poddał się jej, wcielając w życie swoje zamysły, już Pitagoras, tworząc communitas filozofów, a po nim i Platon, który w Syrakuzach próbował realizować idealny model państwa. Podobne plany miał Plotyn, który z pomocą cesarza chciał stworzyć Platonopolis. Nie wiadomo, czy miało to być miasto-państwo, czy wspólnota para monastyczna na wzór wspólnot pitagorejskich lub esseńskich. Jednakże cesarz Gallien odstąpił od pomysłu stworzenia Platonopolis i nie przekazał na ten cel Plotynowi obiecanego, zrujnowanego miasta w Kampanii. Taką pokusę, a jednocześnie intelektualną powinność czuli też ci średniowieczni gnostycy, którzy, chociaż wywodzili głoszone przez siebie idee, podobnie jak stoicy i cynicy, z anarchicznej, indywidualistycznej myśli, oraz – podobnie jak doktryna neoplatońska – myśli spirytualistycznej, do których dołączali skrajny anty-materializm, próbowali zbudować dogodne warunki dla rozwoju dualistycznej dogmatyki w ramach struktur państwowych.

Sytuacja polityczno-społeczna w średniowiecznej Europie Zachodniej i na Bałkanach pozwoliła na to, by religia i teologia dualistyczna poszukiwały swego miejsca nie tylko w narzuconych jej strukturach państwowych, jak to działo się u schyłku świata starożytnego, ale by same aktywnie owe struktury tworzyły. W tej nowej i z pewnością zaskakującej dla myśli gnostyckiej sytuacji, musiała ona wypracować kompromis łączący deprecjonowanie władzy z jej sprawowaniem. Zamiar ten, gdy był wprowadzany w życie, stopniowo niszczył samą ideę gnosis, a dualiści wikłali się w polityczne zależności, z których nie potrafili znaleźć konstruktywnego wyjścia. Dewaluując, poprzez współpracę z władzami i wchodzenie w struktury władzy, myśl mówiącą o skażeniu złem wszelkich struktur państwowych, średniowieczni teologowie dualistycznego chrześcijaństwa degradowali dogmat o nieodwracalnym skażeniu złem materii i kosmosu. Nauka o upadku ducha w materię oznaczała, że człowiek będąc istotą upadłą, w praktyce winien zachowywać dystans wobec władzy, która była charakteryzowana jako siła demoniczna. Z jednej strony powinien to być obywatelski dystans, który na wzór stoików pozwalał na w miarę zgodne współistnienie ze społeczną rzeczywistością i z samym sobą, z drugiej strony, postawa „gnostyckiego obywatela” powinna być nacechowana kontemplacyjnym odwracaniem się od upadłego świata. W upadku świata tkwi jego nieodwracalna niedoskonałość, a zatem zło, niesprawiedliwość i wyzysk są jego integralną częścią. Doskonały pokój zatem, jaki budować można na ziemi, jest indywidualną harmonią wewnętrzną, a wszelka próba stworzenia opartego na ideologii państwowego, doskonałegoPlotinos porządku, skończyć się musi klęską.

Doktryna powszechnego upadku natury ludzkiej, mówiąca o brzemieniu niesprawiedliwości społecznej, jakie znosić musi człowiek, pełni ważną rolę w filozofii Mikołaja Bierdiajewa. Mimo, że on sam daleki był od dualizmu Boga i kosmosu, jego poglądy zbliżone są do poglądów gnostyków na temat relacji jednostka – świat i jednostka – państwo.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.