Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Irena A. Stanisławska

Boskie światło – Ilahinoor

– Dlatego właśnie przyjeżdżamy do Polski. Nie można tych niższych czakr ignorować.

Nie można latać bez ugruntowania. Jesteśmy istotami ludzkimi, które posiadają ciała i nie możemy się od nich odłączać. Nie jesteśmy jeszcze gotowi, żeby istnieć tylko na poziomie ducha. Może pewnego dnia dojdziemy do tego, że staniemy się czystą energią i ciała nie będą już nam potrzebne, ale w tym momencie musimy być bardzo praktyczni, ponieważ są one tym, w czym żyjemy.

Czy dzięki Ilahinoor możemy nasze ciało uzdrawiać?

– Możemy uzdrawiać siebie i innych. Energia ta uwalnia bloki i traumy z podświadomości, zmienia ograniczające nas wzorce i zachowania, skutecznie leczy różne formy uzależnień. Kiedy otrzymamy inicjację, możemy przekazywać Ilahinoor temu, kto poprosi. A osoby te mogą podawać ją dalej.

Na początku dobrze jest korzystać z tych form przekazu, których uczymy, ale potem każdy może kierować się własną intuicją i sercem. Każdy sam łączy się ze swoim Wyższym Ja i w ten sposób odnajduje formę pracy dla siebie.

Oprócz podstawowego przekazu energii mamy też przekaz rozwinięty, który działa na stawy oraz narządy wewnętrzne, bowiem odkryliśmy, że jeśli istnieje jakiś blok energetyczny, to przeważnie koncentruje się w stawie lub w jednym z organów. Jeśli chcemy się czegoś nauczyć, na początku potrzebujemy struktury, za którą możemy podążać. Potem możemy ją zmienić.

Czy to znaczy, że przekaz podstawowy po prostu dostarcza organizmowi energii, a poprzez przekaz rozwinięty mogę uzdrowić konkretne miejsce w ciele?

– Jeśli pracujemy z dotykiem, to zwracamy szczególną uwagę na tę część ciała, której dotykamy. Można powiedzieć, że zapraszamy to uwolnienie czy uzdrowienie. Dlatego kiedy jesteśmy z drugą osobą fizycznie, dobrze jest ten fizyczny aspekt, czyli dotyk, dołożyć. W pracy z Ilahinoor łączymy aspekt duchowy z fizycznym, więc warto pracować z obydwoma. Ale niezależnie od tego, czy stosujemy krótszą wersję przekazu, czy dłuższą, to nie nasza inteligencja za tym stoi, lecz Inteligencja Wyższa.

Każda sesja może być inna. Osoba odbierająca energię może mieć różne emocje i odczucia. I nie zawsze są one miłe. Ale zawsze dzieje się to, co ma się dziać. A my pozwalamy na to.

Skoro dostałam przekaz energii, która już we mnie cały czas krąży, do czego są mi potrzebne kolejne sesje?

– Gdybyśmy żyli w idealnym świecie, w trakcie jednej sesji zostałoby rozpuszczone wszystko, co należałoby rozpuścić. Ale nie żyjemy w takim świecie. Żyjemy w świecie zanieczyszczonym. Gromadzimy w sobie toksyny, napięcie, stres. Dlatego oczyszczanie jest długofalowym procesem. Ale im więcej uwolnimy – tym bardziej zbliżymy się do ideału.

Ta energia jest w twoim ciele; możesz się do niej podłączyć lub nie, ale im więcej razy to robisz, im częściej będziesz z nią pracować – tym będzie mocniejsza. Wzmacnia się, kiedy pracujesz sama z sobą, kiedy przekazujesz ją innym, kiedy ktoś ciebie uzdrawia, kiedy pracujesz z grupą. Gdy łączysz się z energią Ilahinoor i podajesz ją innej osobie, ona przechodzi przez ciebie tak mocno, jakbyś to ty ją otrzymywała.

Ale to nie znaczy, że musi być w ciągłym ruchu. Łączysz się z nią wtedy, kiedy czujesz, że chcesz to zrobić. I możesz przesłać ją komukolwiek i czemukolwiek: przyjaciołom, związkom.

Możemy pracować, korzystając z przekazu, możemy pracować intuicyjnie, możemy też uzdrawiać na odległość. Możemy pracować nie tylko z ludźmi, lecz także z roślinami, ze zwierzętami, z miejscami, z obszarami, z wodą; możemy wysyłać ją sytuacjom. Tu nie ma ograniczeń. Jedynym ograniczeniem jest to, jakie sami ustanowimy.

Ilahinoor jest energią, która pozwala, aby działo się to, co ma się zadziać. To naturalny proces. A jeżeli już używamy jakiejś intencji, to wypowiedzmy ją i puśćmy, ponieważ im bardziej się na niej skupiamy, im bardziej chcemy coś dać od siebie, im bardziej się staramy – tym bardziej możemy jej przepływ zablokować.

Po Ilahinoor możemy sięgnąć niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy; nie tylko w cichym, spokojnym miejscu, przy zapalonych świeczkach czy kiedy medytujemy. Ona towarzyszy nam w codziennym życiu. Jest ze mną zawsze – kiedy prowadzę samochód, kiedy prowadzę sesję uzdrawiania w domu, gdzie mam piękny, cichy gabinet, ale jest ze mną również w kuchni, niekoniecznie cichej i spokojnej. To energia, która zawsze znajduje się przy nas. Jest bardzo łącząca i otwierająca. Jest bardzo głęboka i bardzo prosta. A ja lubię wszystko, co proste. Bo odkryłam, że im bardziej wszystko komplikujemy – tym bardziej komplikujemy swoje życie.

Dziękuję za rozmowę.

Irena A. Stanisławska

Zdjęcia: z archiwum Wydawnictwa Wena

Sarah Godwin

Ma doświadczenie w różnych formach pracy z ciałem, oddechem, ruchem. Współpracuje z Kiarą Windriderem (głównym nauczycielem Ilahinoor) od czterech lat. Jej pasją jest dzielenie się Ilahinoor i pomaganie ludziom w przejawianiu ich własnej mądrości i indywidualnych, unikalnych darów. Razem z Davidem od kilku lat prowadzą regularnie warsztaty Ilahinoor w Anglii i Hiszpanii. Sarah Godwin prowadzi warsztaty Ilahinoor także w Polsce.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.