Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Marcin Mizera Marcin Mizera

Nowa Era, czyli...

okladka 2012Z dziennikarzem i autorem książek o technikach wojskowych, mechanizmach rozwoju naszej cywilizacji i fizyce – Igorem Witkowskim, o jego najnowszej książce pt. 2012 – początek Nowej Ery, rozmawia Marcin Mizera.

Zacznę od pytania, które zadają sobie setki tysięcy ludzi na całym świecie. Rok 2012 – czy Pana zdaniem mamy się czego obawiać? Czy nastąpi koniec świata?

– Nic nie wskazuje, aby miał być koniec świata rozumiany jako zagłada – ani teraz, ani w ogóle w przewidywalnej przyszłości. Przy okazji ważny szczegół: greckie słowo „apokalypsis” oznacza odsłonięcie tego, co zakryte, czyli ujawnienie prawdy. Jednak odpowiedź na pytanie: „Czy mamy się czegoś obawiać?”, jest już nieco inna. Na naszych oczach załamują się dogmaty dotyczące podstaw cywilizacji zachodniej. Na razie problem dotyczy „tylko” dogmatów, wyparowuje trochę pieniędzy, ale można już wyobrazić sobie, że upada cywilizacja jako taka. Mam tu na myśli krach finansowy w Europie (sytuacja USA też nie jest wesoła), tym samym biedę bardzo wielu ludzi. To z kolei zapewne pociągnie za sobą załamanie społeczne, rozruchy takie jak np. w zeszłym roku w Wielkiej Brytanii, a wcześniej we Francji, tylko na większą skalę. Ponieważ dalsze działanie gospodarek w dotychczasowy sposób zostanie wykluczone, ludzie i rządy zaczną zastanawiać się nad tym, jak w ogóle Zachód ma funkcjonować. Będzie widać – społeczeństwa dostrzegą – mechanizmy autodestrukcji, jakie wytworzyła zachodnia cywilizacja. Innymi słowy: rusza długofalowy i wielopłaszczyznowy proces kwestionowania rzeczy, które nie tyle uznawano dotychczas za oczywiste, ale raczej na Zachodzie w ogóle ich nie zauważano. Tu pojawia się głęboki problem dotyczący podstaw kulturowych naszej cywilizacji. Oczywiście ja tu tylko skrótowo sygnalizuję pewne wątki. Chodzi o to, że wprawdzie końca świata nie będzie, jednak już z całą pewnością można powiedzieć, że rozpoczął się proces, którego następstwa okażą się poważne i trwałe. Ludzie zostaną zmuszeni do bardzo dużych zmian. Na przykład Europejczycy dostaną do wyboru Europę Stagnacji (południe) albo Europę Rozwoju. Pojawi się chociażby pytanie: skąd wzięły się tak odmienne modele rozwoju na naszym kontynencie, co jest tak różnego w fundamentach krajów z obu grup? I w taki sposób zaczyna się transformacja.

Niedawno ukazała się Pana książka pt. 2012 – początek Nowej Ery.

– To dla mnie duże wydarzenie. Szczerze mówiąc, napisałem ponad 50 książek, ale do wydrukowania tej właśnie naprawdę odliczałem dni. Tak było tylko z pierwszą i później z jeszcze jedną... Pozycję 2012 – początek Nowej Ery traktuję jako swoje największe osiągnięcie i wiem, że nigdy już nie stworzę niczego na takim poziomie, prezentującego tak szerokie spojrzenie. Z tego prostego powodu, że to nie jest powieść, którą można sobie napisać w pociągu. To raczej złożona analiza odwołująca się do faktów, wymagająca „przetrawienia” olbrzymiej liczby informacji. Coś takiego można zrobić raz albo dwa... Nie chodzi o to, że byłoby to niemożliwe. Po prostu, mówiąc nieco żartobliwie, trzeba mieć naprawdę sporą motywację.

Czym ta publikacja różni się od innych na ten temat?

– Różni się „tylko” tym, że nie jest to swobodne powiązanie idei i prawd objawionych, ale po pierwsze: formułowanie wniosków i zależności w oparciu o podstawy, których podważenie wymagałoby wysiłku badawczego, a po drugie dlatego, że książka prezentuje spojrzenie dosyć szerokie. Ogólnie rzecz biorąc, zwykle mamy do czynienia z dwoma rodzajami podejść. Albo naukowiec napisze o zmianach klimatu czy o trendach w systemie bankowym – zaprezentuje drobny fragment obrazu, który w przypadku obecnej transformacji jest bardzo nieadekwatny i nigdy nie pokaże długofalowego ciągu zdarzeń. Inny wariant to opis ideowo-wizjonerski, który wprawdzie obejmuje wszystko – od światłości wiekuistej do kwestii żywieniowych, ale naprawdę ma wartość tylko w świecie wyobrażonym.

Wspomniałem o szerokim spojrzeniu na przyczyny i skutki zmian. Problem polega na tym, że niewiele osób dostrzega tu ciąg zależności: finanse, za tym gospodarka, za tym fundamenty naszej cywilizacji, takie jak procesy społeczne. Zauważmy, że niewiele osób zastanawia się, skąd się to wzięło. Tym samym umyka nam, że społeczeństwa Zachodu tworzą mechanizmy autodestrukcji i nie są w stanie ich w ogóle zobaczyć (chyba że wtedy, kiedy już i tak jest za późno). Sięganie do korzeni zazębiających się procesów nigdy bowiem nie jest łatwe. To również różni moją książkę od tych, które dotychczas analizowały specyfikę roku 2012. Innymi słowy, pokazuję w niej... czytelny powód transformacji. Jednak to jest zaledwie jej jedna trzecia. Reszta dotyczy dwóch innych spraw: po pierwsze pewnych przełomów w nauce, które bardzo przyspieszą przemiany, otwierając przed nami zupełnie nowe możliwości. Już pojawiają się rzeczy, o jakich jeszcze niedawno nam się w ogóle nie śniło. Zwiastuny bardzo dużego przełomu. To już widać. Pozostała część książki rozwija temat podstaw kulturowych i kwestii, co ludzie są w stanie zobaczyć wokół siebie, a czego nie i przy tej okazji pokazuje też drogę wyjścia z tego, co nazwałem „Nowym średniowieczem”. Zawiera znaczące fragmenty trzech pozycji napisanych przeze mnie wcześniej. Elementy te dopiero po połączeniu tworzą spójną całość. Chodziło mi tu o pokazanie w jednoznaczny sposób, że o tym, co się szykuje, wiedziałem znacznie wcześniej.

Z jakich źródeł korzystał Pan w trakcie pisania? Czy treści zawarte w tej książce Czytelnicy mają traktować jako swoiste… przepowiednie przyszłych wydarzeń?

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.