Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Jędrzej Fijałkowski Jędrzej Fijałkowski

Nowe zabawki ludzkości (cz. V)

sen fijalkowskiCuda nie są wbrew naturze, lecz wbrew temu, co wiemy o naturze - św. Augustyn

Jeszcze trzy lata temu za pomocą badań mózgu neurobiolodzy potrafili stwierdzić jedynie, w którą stronę patrzy człowiek – w prawo czy w lewo. Dziś potrafią określić, jakie oglądamy na bieżąco zdjęcie. Niedaleko do dnia, kiedy podczas snu podłączą nam elektroniczne czułki, a po przebudzeniu powiedzą, o czym śniliśmy. Nareszcie nie będziemy musieli w połowie nocy łapać za długopis i spisywać tego dla późniejszych rozmów z podświadomością. Neurolog Jack Gallant i psycholog Kendrick Kay z University of California podczas doświadczenia pokazali badanym ponad sto zdjęć. Po wielu powtórzeniach (ćwiczenie czyni mistrza) potrafili określić z dokładnością 90%, w jakiej kolejności ludzie je przeglądają. Za pomocą impulsów płynących z mózgu identyfikowano (dość ogólnie jednak) oglądane obrazy. Na razie jeszcze bez możliwości dokładnego odczytania ich treści. Ale do naszych mózgów powoli, ale konsekwentnie zagląda już Wielki Brat.

Bowiem wszystko, nawet ten najzwyczajniejszy ogląd świata, o którym pisałem w poprzednim artykule, dzieje się w naszej biednej głowinie. Czy jednak nasza ezoteryka wywodzi się wyłącznie „z głowy”? Oto jest pytanie, na które być może uda nam się odpowiedzieć.

A dziś wracamy do naszego mózgu. To właśnie tu powstają zdarzenia, które określane są jako niemożliwe z punktu widzenia nauki: jasnowidzenie, telepatia, psychokineza, teleportacja, lewitacja, radiestezja i takie tam różne inne. A przecież sama ona, nauka, poczyniła pierwsze kroki w wyjaśnianiu tych zdarzeń i tworzeniu ich dokumentacji, choć wciąż nie chce przyznać, że ludzie tak „sami z siebie”, bez jej pomocy, dużo wcześniej (czasem parę tysięcy lat) potrafili sobie z tymi zjawiskami radzić.

Michio Kaku ku mojemu osobistemu zdziwieniu uznaje telepatię i jasnowidzenie za zjawiska niemożliwe do zrealizowania w świetle znanych nam praw fizyki. Jak więc tłumaczyć będziemy ich pierwszy krok – intuicję – to przedpole jasnowidzenia, oraz badania Alana Gevinsa, amerykańskiego neurofizjologa i komputerowca, który opracował metodę obserwacji i mierzenia aktywności mózgu w ułamkach sekund jego pracy? Za pomocą tomografu sporządził dokładną, trójwymiarową mapę mózgu osób, które zdecydowały się na udział w eksperymencie. Osoby te, wpatrując się w komputerowy ekran, przyciskały klawisze z cyframi od 0 do 9 w chwili, gdy wyświetlały się one na ekranie.

I ty jesteś jasnowidzem

Eksperyment wykazał rozbieżność w pracy mózgu w porównaniu z mapą podstawową, opracowaną przed eksperymentem. Porównując skomplikowane dane i wykresy, Gevins ponad wszelką wątpliwość stwierdził, że fale mózgowe informujące o podjęciu przez mózg pracy i wysyłające bodźce do systemu nerwowego, czyli palców przyciskających przycisk, pojawiały się na ułamek sekundy wcześniej, zanim cyfra została wyświetlona na ekranie. Krótko mówiąc – ułamek sekundy przed wykonaniem zadania, mózg wiedział, jakie zadanie za chwilę wykona.

Podobnie, na ułamek sekundy przed wykonaniem zadania, nasz mózg już wie, czy wykona je dobrze, czy źle. Niestety jak na razie zbyt krótki to ułamek czasu, żeby zdążył zareagować i nie dopuścił do błędnego wykonania zadania. O ileż byłoby piękniej na świecie, gdybyśmy w takim ułamku sekundy mogli zatrzymać pochopne decyzje, kosztujące nieraz czyjeś uczucie, dobrą pracę, wojnę, a nawet życie.

W swojej książce Umysł przewidujący przyszłość David Loye opisuje eksperyment potwierdzający możliwość przewidywania przyszłości, wykonany w 1970 roku przez dr. Helmuta Schmidta, fizyka i elektronika. W swoim doświadczeniu połączył on badania nad przewidywaniem przyszłości, czyli prekognicją, z aktywnością cząstek na poziomie subatomowym. Mimo że badania liczą sobie już „parę” lat, są o tyle istotne, że wykorzystano do nich elementy fizyki kwantowej. Jak wiadomo, w tej dziedzinie fizyki nie da się przewidzieć zachowania cząstki ani określić jednocześnie (wg zasady nieoznaczoności Heisenberga) jej położenia i pędu. Cząstka więc zachowuje się przypadkowo i nieprzewidywalnie.

Schmidt zbudował urządzenie, które tę przypadkowość zamieniać miało w pewne prawdopodobieństwo, porównywalne do rzutu monetą. Wykorzystał w nim radioaktywny stront 90 i licznik Geigera, który pokazywał, kiedy zachodzi rozpad cząstek strontu oraz oscylujący milion razy na sekundę przełącznik spełniający rolę „orła i reszki”. W jakiej przełącznik był pozycji, sygnalizowały podłączone do urządzenia żarówki.

Żeby nie zanudzić technicznymi szczegółami – zadaniem badanych było odgadnięcie, czy zapalą się żarówki symbolizujące „reszkę”, czy „orła”. Wedle reguły prawdopodobieństwa odpowiedź powinna w połowie wskazywać na „reszkę” w połowie na „orła”. I tak było u większości badanych. Jednak troje z nich wykazywało trafność odgadnięć, której prawdopodobieństwo wynosi jeden do 100 milionów. Badanie z tymi osobami powtórzono 60 000 razy, zawsze z podobnym skutkiem. Tak więc możliwości tych trojga były

zdecydowanie inne niż pozostałych 97 osób. I może na tym polega także niemożność ustalenia, czy prekognicja istnieje: na doborze odpowiednich narzędzi (mózgów właściwych osób), które z takich lub innych przyczyn (to całkiem odrębne zagadnienie) są w stanie tę przyszłość przewidywać. Pytanie jedynie, skąd takie mózgi się biorą i co jest przyczyną, że rozwijają się inaczej, a raczej, że potrafią inaczej odbierać sygnały. I tu pewnie zaczynają się ezoteryczne „czucie i wiara”.

To się nie da

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.