Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Jędrzej Fijałkowski Jędrzej Fijałkowski

Nowe zabawki ludzkości (cz. VI)

Nina KulaginaOd chwili, kiedy jako ludzkość doszliśmy do wniosku, że świat nie jest skorupą żółwia, wspierającą się na czterech słoniach – mamy same kłopoty z odpowiadaniem choćby na najprostsze pytania dzieci np. dlaczego ludzie na antypodach, chodząc do góry nogami nie spadają w przestrzeń kosmiczną. I jak to w ogóle jest, że gdy całkiem, ale to całkiem niechcący zrzuci się talerzyk z jedzeniem (ohydne było) to on spada i rozbija się na kawałki.

Starsi ze zdumieniem przyglądają się fruwającej między dłońmi Niny Kułaginy celuloidowej piłeczce pingpongowej, zadając sobie przeciwne pytanie: dlaczego ona nie spada? Grawitacja. Od samego początku są z nią kłopoty, zaś niemal wszystkie opowieści SF zaczynają swoją dramaturgię od pokonania tej siły. Poczynając od ściągania wprost do ręki laserowych mieczy, leżących kilka metrów dalej, jak to w Gwiezdnych wojnach permanentnie czynią rycerze Jedi, do beznapędowego startu statków kosmicznych, wielkich jak pół planety, w serialu Star Trek.

Fizykom spędza ona sen z powiek, jako jedyna siła, której nie da zebrać się do kupy z pozostałymi trzema oddziaływaniami przyrody, żeby stworzyć Jednolitą Teorię Wszystkiego. Oddziaływania jądrowe słabe i silne wraz z elektromagnetyzmem dały się spacyfikować i grzecznie stanęły w jednym ordynku, podporządkowując się jednej teorii. A grawitacja nie chce. Wielkie głowy pracują, jak ją upchnąć w teorii Wszechrzeczy, a ta indywidualistka wciąż jedynie prowokuje, powiadając – szukajcie dalej, każdy ma swój słaby punkt. Ja też. Ot, kokietka.

Więc nauka szuka. A za nami opowiada się Pismo, które powiada: szukajcie, a znajdziecie oraz twierdzi, że wiara przenosi góry, miłość kruszy każdą skałę i jeśli tylko poprosicie – będzie Wam dane. Każda droga jest dobra i psychotronika zwalnia jak może na zakrętach, żeby nauka wreszcie ją dogoniła i żebyśmy wspólnie przyspieszyli na ścieżce, po której razem idziemy. Ku dobru całej ludzkości, oczywiście.

Kiedy mówi się o psychokinezie, czyli przemieszczaniu drobnych przedmiotów, często następuje odwołanie do grawitacji właśnie: to umiejętność zakłócenia pola grawitacyjnego, która daje możliwość przepchnięcia siłą woli i umysłu dowolnego, małego przedmiotu na drugi koniec stołu lub, jak w przypadku Niny Kułaginy spowodowanie, że pingpongowa piłeczka nie spadnie z przestrzeni zawartej między jej rękami. Pole elektromagnetyczne wytwarzane przez ekstrasensa miałoby wpływać na pole grawitacji ziemskiej i na tyle je zaginać, żeby w małym, kilkucentymetrowym „poletku” siły grawitacji nie działały. W miarę powstawania nowych teorii naukowych wyjaśnienie tego typu zjawisk zmieniało swoje oblicze, jednakże nadal nie ma jednoznacznej teorii, co dzieje się w efekcie prezentacji tych niecodziennych możliwości człowieka. Samo stwierdzenie nauki, że jest to niemożliwe i że ulegamy optycznym złudzeniom, jak to miało miejsce w przypadku Uri Gellera, jest mało przekonujące. Tym bardziej, że na naszej rodzimej niwie odnotowano wiele podobnych przypadków, które zostały doskonale udokumentowane. Zaś wyczyny kilkunastoletniego Japończyka, Juna Sekiguchi, wielokrotnie sfilmowano, filmy zaś i doświadczenia z nim na długi czas zajęły uwagę Japońskiego Towarzystwa Badań Psychotronicznych.

Jun potrafił podrzucić w powietrze drut wraz z ówczesną monetą pięciojenową (z dziurką w środku) i w powietrzu nawlec ją na ten drut. Nie mówiąc już o wyginaniu łyżeczek w szczelnych szklanych pojemnikach. Wszystko to jest niesłychanie spektakularne, ale twarda, ortodoksyjna nauka nie dopuszcza takich możliwości do swojej wiadomości. Większość tych naukowców wyznaje zasadę: nawet gdyby była to prawda – i tak bym nie uwierzył. Stąd moja wielka sympatia do innego Japończyka – Michio Kaku, który ocenia możliwości psychotroniki w sposób niesłychanie wyważony, nie zamykając jej drzwi na antyszambry nauki na początek. Twierdzi mianowicie obiektywnie, że wedle dziś znanych praw fizyki nie jest w stanie zaakceptować psychokinezy. Grawitacja, według niego, jako najsłabsza siła Wszechświata, jest w stanie jedynie przyciągać przedmioty. Nie może ich odpychać. Czyli, nic, co nie ma skrzydeł nie może fruwać ani tym bardziej lewitować, czy przemieszczać się w powietrzu za pomocą umiejętności ekstrasensa. Przy okazji tu pytanie do naukowców: kto to taki „ekstrasens”? Może to jest właśnie zjawisko do zbadania, czy nie generuje ono jakichś dotąd nieznanych nauce sił, które nie zawsze zgodne są z dotychczas znanymi prawami fizyki? Tak tylko pytam...

Siła elektromagnetyczna działa zgodnie z równaniami Maxwella – pisze profesor w swojej książce Fizyka rzeczy niemożliwych (Prószyński i S-ka, Warszawa, 2011) – i nie dopuszcza możliwości przesuwania na drugi koniec pokoju elektrycznie obojętnych przedmiotów. (Tu ciśnie mi się pod klawiaturę dygresja, dotycząca ludzi-magnesów, z których jeden na moich oczach, stojąc, przyłożył sobie do piersi litrowy karton soku owocowego i to doskonale dielektryczne pudełko idealnie się do niego „przykleiło” – przyp. JF). Siły jądrowe działają jedynie w małych skalach, takich jak odległości między cząstkami w jądrze atomowym.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.