Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Elżbieta Jóźwiak

Droga do szczęścia

Jozwiak ElzbietaNa Dworcu Centralnym w Warszawie umawiam się z Pavlem Żywczokiem, energicznym pięćdziesięciosześcioletnim Czechem o polskich korzeniach, który przyjechał do stolicy, aby opowiedzieć mi swoją zadziwiającą historię. Jego życie i metamorfoza, jaką przeszedł, mogą być znakomitą ilustracją powiedzenia, że za pieniądze nie można kupić ani zdrowia, ani tym bardziej szczęścia.

– Od zawsze miałem szczęście do spotykania właściwych ludzi i zarabiania pieniędzy. Pochodzę z polsko-czeskiej rodziny robotniczej, mieszkającej na Zaolziu. Zanim zostałem biznesmenem i menedżerem prowadzącym dużą firmę, imałem się różnych zawodów. Zaraz po maturze, jako młody chłopak, pracowałem w gazecie „Głos Ludu”, gdzie pisałem reportaże z życia socjalistycznej Czechosłowacji. Potem w czeskim Cieszynie dostałem się do teatru „Bajka” na stanowisko lalkarza. Wkrótce ukończyłem w Pradze Akademię DAMU i zostałem nie tylko reżyserem w swoim teatrze, ale także jego dyrektorem. Zacząłem pisać scenariusze telewizyjne, radiowe i sztuki teatralne. Kilka lat później wygrałem konkurs na dyrektora największego domu kultury w całych Czechach, a po rewolucji 1989 roku rozkręciłem własny interes. Prowadziłem firmę działającą na terenie Czech, Słowacji i Polski, dorobiłem się domu w centrum miasta, eleganckiej willi oraz kilku samochodów. Te wszystkie zawodowe i materialne sukcesy nie sprawiały mi jednak radości i nie czyniły mnie szczęśliwym. Czułem się wewnętrznie pusty, zacząłem miewać coraz silniejsze depresje, przestałem sypiać i poważnie zachorowałem na kręgosłup. W pewnej chwili nie mogłem już chodzić ani poruszać nogami. Wszelkie zabiegi rehabilitacyjne oraz masaże tylko na krótko likwidowały ból. Znajomy ordynator powiedział, że zrobią mi operację, jak tylko rozpocznie się u mnie proces zaniku mięśni. W chwili najczarniejszej rozpaczy poprosiłem Boga, aby zabrał mnie z tego świata.

Właściwe lektury

I wtedy, będąc na granicy życia i śmierci, zrozumiałem, że decyzja czy będę zdrowy, czy chory zależy wyłącznie ode mnie. Postanowiłem swoje życie wypełnić sensem głębszym, niż tylko chęcią zarabiania pieniędzy. Zdecydowałem, że na początek poprawię swoją kondycję psychiczną i sięgnąłem po książkę o aniołach. Zachęcony pozytywnymi rezultatami zacząłem pracować z kolejnymi publikacjami o tematyce duchowej.

Kiedy znowu stanąłem na nogi, wyjechałem z przyjaciółmi do małej górskiej chatki. Mieliśmy spędzić cały tydzień na chodzeniu po górskich szlakach, ale mnie nie było to dane. Wkrótce po przyjeździe wpadła mi w ręce książka Colina Tippinga o radykalnym wybaczaniu. Po przewertowaniu kilku kartek wiedziałem, że muszę ją tutaj przeczytać. W trakcie pobytu przerobiłem książkę Tippinga zdanie po zdaniu. Przeprowadziłem na sobie terapię i czułem, jak mój umysł i ciało wyzwalają się od problemów nie do udźwignięcia. Ostatniego dnia poczułem się tak lekko, że wybiegłem z chaty na szlak, krzycząc, że rozpoczynam nowe życie.

Kolejną lekturą, która trafiła w moje ręce, były Cztery Umowy napisane przez Don Miguela Ruiza. Sprawiła ona, że podjąłem kilka najważniejszych decyzji w moim całym życiu.

Powrót do źródła

Raz uruchomionej maszyny poszukiwań duchowych nie da się już zatrzymać. Otwarty na nowe doświadczenia w 2009Pavel i Ivana na Bali roku zgodziłem się, aby mój kolega zrobił mi zabieg podłączenia energetycznego za pomocą metody zwanej The Reconnection (pisaliśmy o tym w „Czwartym Wymiarze” nr 11/2010 – przyp. red.). Ten wymagający dwóch godzinnych sesji zabieg wywarł na mnie ogromne wrażenie. W czasie przekazu rekonektywnych wibracji dostałem się do zupełnie innego wymiaru, gdzie całkiem świadomie doświadczałem nowych energii i uczuć, widziałem inne kolory oraz czułem cudowne zapachy. Następnego dnia, podczas drugiej części zabiegu, doznania były już mniej intensywne, ale równie niesamowite. Zrozumiałem wtedy, że rekonektywne połączenie pomogło mi przepracować wiele spraw związanych z moim życiem osobistym i zawodowym. Bez zastanowienia zatopiłem się w lekturze Połączenia ze Źródłem i zapisałem na seminarium Erica Pearla. Sześć miesięcy później ukończyłem kurs The Reconnection i zacząłem pracować z wibracjami, które otworzyły we mnie coś, czego zawsze potrzebowałem. Wreszcie ustąpiły wszystkie moje dolegliwości – przeszły nie tylko bóle kręgosłupa, ale także prozaiczne katary, przeziębienia, grypy czy łamania w kościach. Odkryłem również, że każdy człowiek ma w swoim wnętrzu unikalny program zdrowia i radości. To niesamowite uczucie, jakim jest doświadczanie wewnętrznego szczęścia, zdarzyło mi się przeżyć już kilka razy.

Tramwajem na Antypody

Wkrótce po ukończeniu seminarium Erica Pearla moje życia nabrało jeszcze większego przyspieszenia. Miałem coraz więcej klientów pragnących uzdrowienia rekonektywną energią, zdobywałem też uznanie jako masażysta pracujący metodą gwatemalskiego szamana Dominika.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.