Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Elżbieta Jóźwiak

Droga do szczęścia

Wtedy to, siedząc w przemierzającym ulice Ostravy tramwaju, podjąłem nagłą decyzję o wyjeździe do Australii i na wyspę Bali. Zgłosiłem się do agencji oferującej roczne wyjazdy na Antypody i złożyłem podanie o „studencką” wizę. Kilka miesięcy dzielących mnie od wyjazdu poświęciłem na zakończenie wszystkich spraw zawodowych i osobistych. Sprzedałem firmę i samochód, zlikwidowałem najróżniejsze ubezpieczenia, a nawet rozwiodłem się. Całkowicie wolny mogłem wyjechać i nie wiedziałem, czy kiedykolwiek powrócę do Czech. Tymczasem kilka dni przed wyjazdem spotkałem kobietę o imieniu Ivana, w której zakochałem się w ciągu jednego wieczoru. Następnego dnia wyznałem jej miłość, a tydzień później pojechałem do Australii. Po wyjeździe bardzo często pisaliśmy do siebie e-maile i rozmawialiśmy przez Internet. Cztery miesiące później Ivana przyjechała do Australii i od tej pory jesteśmy nierozłączni.

Po drugiej stronie świata

W Australii doświadczyłem jeszcze głębszego przewartościowania, inaczej zacząłem postrzegać świat i odbierać ludzi. Spędziłem tam dziewięć miesięcy, podczas których uczyłem się języka i chłonąłem energię australijskiego wybrzeża oraz gorącego interioru. Najistotniejszą przemianą było zrozumienie, że wszyscy jesteśmy jednością. Od tamtej pory nie mam już kłopotu z nawiązywaniem znajomości i komunikowaniem się z ludźmi. Bez względu na kolor skóry wszystkich obdarzam taką samą miłością. Wcześniej byłem krytyczny wobec ludzi i nie potrafiłem się z niektórymi dogadać. Obecnie bardzo szybko się zaprzyjaźniam i po chwili rozmawiam z kimś, jak z najlepszym przyjacielem z dzieciństwa.

Dwumiesięczny pobyt na wyspie Bali, która zgodnie z channelingowymi przekazami uznawana jest za centrum energetyczne świata, jeszcze bardziej umocnił moją przemianę. Przeżyłem tam dwie nieprzyjemne przygody z urzędnikami, które przypomniały mi o tym, że powinienem żyć zgodnie z czterema tolteckimi umowami. Całym ciałem czułem, że te wydarzenia są lekcją zmuszającą mnie do tego, abym wierzył swojej intuicji, nikogo nie osądzał, brał odpowiedzialność za swoje czyny i szanował innych. Jednocześnie miałem świadomość, że tylko ja dostrzegam te „cuda”, a inne osoby odbierają je jako zwykłe życiowe sytuacje.

Cieszmy się z małych rzeczy

Nasza ucieczka na koniec świata została przerwana przez niespodziewany wypadek mojej dwunastoletniej córki. Pierwszym samolotem wróciłem do Czech, aby być przy niej i wspierać ją rekonektywną energią. Szybką i skuteczną interwencją zapobiegłem niepotrzebnym komplikacjom, a córka w pełni odzyskała zdrowie.

Jestem teraz innym człowiekiem. Porzuciłem chęć wyjazdu i powróciłem do mojego gabinetu zabiegowego, gdzie pracuję z energiami i pomagam innym. Otaczają mnie mili, wrażliwi, uśmiechnięci i sympatyczni ludzie, chętni do współpracy i pomocy, a żadna sprawa urzędowa nie jest dla mnie zbyt trudna. Mam tego pełną świadomość i wiem, że potrafię przekazywać swoje doświadczenia innym.

Sądzę, że moja historia jest przykładem, na to, że jeśli chcemy coś zmienić w swoim życiu, musimy zacząć robienie „porządków” od naszego wnętrza. Trzeba porzucić opowieści o tajemniczym guru, tybetańskim mistrzu lub posługującym się telepatią Aborygenie, który pojawi się przed nami, aby wyjawić nam tajemnice kosmosu i wprowadzić na wyższy poziom świadomości. Kiedy większość oczekuje „prawdziwych”, spektakularnych cudów, ja dostrzegam je w najdrobniejszych, codziennych wydarzeniach oraz w ludziach, którzy każdego dnia mijają mnie bez słowa na ulicy.

 

Spisała Elżbieta Jóźwiak

Zdjęcia: W. Osiński

oraz z archiwum Pavla Żywczoka

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.