Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Człowiek wszechświat

Przyszłość jest w naszych rękach

Jak przystało na rok, kiedy Uran i Neptun zmieniają swoje położenia w znakach, a Pluton uczynił to zaledwie w 2008 roku, na I Zjeździe Polskiego Towarzystwa Astrologicznego, który odbył się 5 marca br. w Warszawie, dominowała tematyka  tych ważnych ingresów.

W sierpniu 2009 roku powstało w Warszawie Polskie Towarzystwo Astrologiczne. Dziś skupia ono około 60 członków. Niektórzy uważają, że to niewiele, lecz zdaniem Zarządu PTA: przewodniczącego Andrzeja Opejdy oraz wiceprzewodniczących: Margot Graham i Ewy Herchel, podkreślających, iż najważniejsza jest dla nich jakość ich działań oraz kontynuowanie najlepszych tradycji polskiej astrologii – nie jest to wcale tak mało.

Gdy 5 marca br. członkowie i sympatycy PTA oraz po prostu pasjonaci astrologii spotkali się na pierwszym zjeździe Stowarzyszenia w historycznym budynku PAST-y, w samym centrum Warszawy, sala wypełniona była po brzegi.

Patronami medialnymi zjazdu była redakcja „Czwartego Wymiaru” oraz Studio Astropsychologii z Białegostoku, którzy uatrakcyjnili imprezę swoimi wydawnictwami. Plastycznie ozdobił salę Krzysztof Śliwiński z Muzeum Azji i Pacyfiku, który przygotował wystawę „Kosmiczne symbole Orientu”.

Gośćmi zjazdu, którzy wygłosili interesujące wykłady byli znakomici astrologowie: Piotr Gibaszewski, Piotr Piotrowski, Jarosław Gronert, Teresa Nowak, Robert Marzewski. Wykłady wygłosili też członkowie Zarządu PTA.

Jak przystało na rok, kiedy aż dwie potężne planety – Uran i Neptun – zmieniają swoje położenia w znakach (Uran 11.03.2011 r. wszedł w znak Barana, a Neptun 4.04.2011 r. – do Ryb), a Pluton uczynił to niedawno (w styczniu 2008 roku wszedł do Koziorożca), na zjeździe dominował temat skutków tych rzadko występujących ingresów.

Piotr Gibaszewski powiedział na wstępie: – Uważam, że każdy astrolog powinien opracowywać prognozy i w ten sposób trenować, poddawać próbie, ćwiczyć swój astrologiczny warsztat.

Piotr Gibaszewski czyni to od wielu lat, wydając coroczne biuletyny prognozujące wydarzenia w Polsce i na świecie. Na Zjeździe PTA wygłosił wykład „Wielkie ingresy i główne konfiguracje w roku 2011 i 2012”, w którym próbował przewidzieć skutki wejścia Urana w znak Barana oraz wejścia Neptuna do znaku Ryb. Zanim spojrzał w przyszłość, odwołał się jednak do przeszłości. Udowodnił, iż każde wejście Urana w znak Barana na przestrzeni całej historii niosło ze sobą bunty, wojny, kryzysy polityczne i ekonomiczne o globalnym zasięgu. W XVIII wieku była to wojna siedmioletnia, w XIX – Wiosna Ludów, w XX – wielki kryzys ekonomiczny lat 20. i 30. oraz dojście Hitlera do władzy i początek faszyzmu.

Wejście Neptuna w znak Ryb

zawsze wpływa silnie na globalną zmianę świadomości i mentalności ludzi, a gdy oba wymienione powyżej ingresy zbiegną się w czasie, jak to miało miejsce w latach 1847–1852 i jak to dzieje się obecnie, wojny i rewolucje burzą porządek świata nie tylko w sensie geograficznym i fizycznym, ale także zmieniają świadomość całych narodów (1848 – Wiosna Ludów, 2011 – rewolucje w krajach arabskich).

Jarosław Gronert, przyglądający się poprzez pryzmat astrologii procesom politycznym, społecznym i ekonomicznym na całym świecie, zajął się analizą mającej wkrótce nastąpić kwadratury Urana w Baranie do Plutona w Koziorożcu. Będzie miała szczególny charakter, jako że jest to jedna z trzech w dziejach świata kwadratur siedmiokrotnych, czyli takich, kiedy ruch prosty i wsteczny obu planet powoduje, iż w latach 2011–2016 dojdzie aż siedem razy do ich ścisłej kwadratury. Jakich możemy spodziewać się w tym czasie wydarzeń? Pożyjemy, zobaczymy... Dość wspomnieć, iż takiemu samemu aspektowi Urana i Plutona Jarosław Gronert przypisuje XIII-wieczną wielką migrację ludów Azji po utworzeniu Imperium Mongolskiego, co zasadniczo zmieniło oblicze ówczesnego świata.

O skutkach działania aspektów Saturna, Urana, Neptuna i Plutona mówiła też Ewa Herchel, w wykładzie pt.: „Cykle planetarne i obraz kryzysu finansowego według Kondratiewa”. Ów wybitny rosyjski ekonomista zapłacił życiem (rozstrzelany przez komunistów we wrześniu 1938 r.) za swoją tezę, iż cykle rozwoju społeczno-ekonomicznego podobne są do cyklów przyrody i kosmosu i pulsują swoim własnym rytmem, niezależnie od panującego ustroju. Tę właśnie zbieżność między rytmami planet i zjawisk ekonomicznych omówiła Ewa Herchel.

Wytchnienie od tematyki wielkich planet

i związanych z nimi hiobowych prognoz dał uczestnikom zjazdu astrolog i doktor filozofii w jednej osobie, Piotr Piotrowski. Specjalizujący się między innymi w historii astrologii, z wielką pasją prezentuje klasyczne metody interpretacji horoskopu. Jego wykład „Almuten w pismach Abrahama ibn Ezry” przeniósł nas do XI wieku, kiedy to astrolog Abraham ibn Ezra (ok. 1092–1167) określił, jak znajdować ową planetę w horoskopie i jak ją interpretować. Otóż almuten to planeta, która ma w horoskopie największą moc. Określa się ją w oparciu o kilka bardzo skomplikowanych kryteriów, ale warto, bo wiele wyjaśnia, na przykład – predyspozycje do sprawowania władzy. Piotr Piotrowski przeanalizował almuteny w horoskopach różnych polityków, m.in. Lecha Wałęsy. Koniunkcja Słońca i Księżyca w horoskopie legendarnego przywódcy Solidarności (nów w znaku Wagi) wskazywać by mogła na łagodnego, sympatycznego pana, któremu ani w głowie robienie rewolucji, a tymczasem, jak było, wszyscy wiemy. Zatem co uczyniło z Wałęsy przywódcę ustrojowych przemian w Polsce? Zdaniem Piotra Piotrowskiego właśnie almuten, którym w przypadku byłego prezydenta jest odważny, bojowy Mars.

Artykuły z tej kategorii

  • Polska Jerozolima

    Około 1595 roku Mikołaj Zebrzydowski i jego żona, Dorota z Herbutów ujrzeli z okien zamku, ponad zboczem sąsiedniej góry Żarek niecodzienne zjawisko: jaśniejące nieziemskim blaskiem trzy krzyże. Obserwowali je, aż zniknęły wraz z ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. To zdarzenie natchnęło Zebrzydowskiego, aby w miejscu pojawienia się krzyży zbudować kościół.…

    Czytaj więcej...

  • Sekrety kamiennych bab

    Każdy, kto trzy razy pogłaszcze po głowie przysadziste kamienne baby, które przycupnęły nad Motławą, tuż obok gmachu gdańskiego Muzeum Archeologicznego, wypowiadając przy tym w myśli życzenie, może liczyć, że wkrótce się ono spełni. Tak przynajmniej głosi jedna ze współczesnych miejskich legend. Szczególnie często z magicznej pomocy granitowych posągów korzystają studenci trójmiejskich uczelni podczas sesji egzaminacyjnych. Wydeptana wokół rzeźb trawa świadczy, że chętnych nie brakuje.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.