Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Ilona Słojewska Ilona Słojewska

Krajobrazy zapełnione duchami

 


Simple Picture Slideshow:
Could not find folder /www/4wymiar_www/www/4wymiar.pl/images/artykuly/zjawy_duchy_widma/krajobrazy_zapelnione_duchami

W miejscach samobójstw, zbrodni pozostają emocje uczestników tych wydarzeń. Ujawniają to często przyrządy radiestezyjne lub doznania psychiczne osób szczególnie wrażliwych.

 W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia Thomas Charles Lethbridge i jego żona odpoczywali na pagórku, niedaleko ich nowego domu koło Branscombe. Nagle zobaczyli idącą brzegiem morza nieznajomą kobietę. Gdy była już bliżej, skoncentrowali na niej swą uwagę. Ciemna, powłóczysta i długa spódnica, koronkowa bluzka oraz kapelusz z szerokim rondem skojarzyły się im z czasami I wojny światowej. Kobieta przeszła obok, a po kilku chwilach „rozpłynęła się w przedwieczornej mgle”. Małżonków bardzo zdziwił ten niecodzienny widok. Lethbridge, który był archeologiem i od lat interesował się możliwościami różdżki oraz wahadełka, postanowił przyjrzeć się bliżej temu zjawisku. Kiedy opowiedział o tajemniczej kobiecie mieszkance pobliskiego domu, ta, zupełnie niezaskoczona, stwierdziła, że prawdopodobnie widzieli ducha, który od czasu do czasu przemierza tę okolicę.

Nieprzyjemne doznania

Lethbridge był bardzo ciekaw, czy duch nieznajomej pojawi się dokładnie w tym samym miejscu, w tym samym czasie, tylko rok później. Razem z żoną czekał cierpliwie, lecz tym razem mieli mniej szczęścia. Doświadczyli natomiast niezwykłych wrażeń. Wyczuli w powietrzu wibracje kojarzące się im z elektrycznością. Poczuli się nieswojo i natychmiast opuścili pagórek. Kilka tygodni później, gdy poszli na pobliską plażę, dopadło ich nieoczekiwanie bardzo nieprzyjemne uczucie. – Poczułem nieuzasadniony niepokój, a nawet lęk, a dobre samopoczucie natychmiast znikło. To było jak atak depresji – powiedział Lethbridge, a jego żona potwierdziła te wrażenia. Oświadczyła, że były bardzo odpychające i niemiłe. Postanowiła, że już nigdy tam nie pójdzie.

Jednak po pewnym czasie oboje zmienili zdanie i wybrali się nad morze. – Kiedy znaleźliśmy się w tym samym miejscu, ponownie doświadczyliśmy niemiłego uczucia – stwierdzili. Tym razem jednak Lethbridge zbadał teren i dostrzegł, że pojawia się ono tam, gdzie wąski strumień wpada do morza. U samego jego ujścia doznania te stawały się jeszcze silniejsze.

– To było tak głębokie i gwałtowne, że przypominało stan podgorączkowy, a przez ciało przebiegały nam zimne dreszcze – stwierdzili małżonkowie. – A kiedy stanęliśmy na skale, drgania i wibracje w powietrzu stały się wyraźnie odczuwalne. Kobieta doświadczyła na niej dziwnego „nakazu” wskoczenia do wody. Kiedy państwo Lethbridge zaczęli zestawiać wszystkie te tajemnicze doznania i okoliczności, w jakich zachodziły, doszli do wniosku, że towarzyszyła im „duszna, parna i wilgotna” pogoda. Sam Thomas był pewien, że wszystkie osobliwe zjawiska związane są z tym konkretnym miejscem. Pomyślał, że prawdopodobnie ktoś musiał tam popełnić zabójstwo lub też samobójstwo. A że od lat do badań i poszukiwań archeologicznych wprowadzał różdżkę oraz wahadełko, postanowił wykorzystać swoje doświadczenia i wiedzę.

 

Emocje wpisane w ziemię

W miejscu, gdzie małżonkowie widzieli ciemno ubraną postać, strumyk nikł pod ziemią. Lethbridge różdżką tropił więc podziemny bieg wody. Okazało się, że strumyk najpierw płynie pod nią łagodnym łukiem, a potem prosto do miejsca, w którym pojawiła się zjawa. Na tej podstawie archeolog wysnuł tezę, że podziemne wody tworzą pole siły i dlatego wyczuwalne są zagadkowe wibracje. – W ten obszar zostały „wpisane” emocje, jakie towarzyszyły nieprzyjemnemu zdarzeniu, które się tu rozegrało – zapisał w swoich notatkach. Jego przypuszczenia potwierdziło wahadełko. W miejskim archiwum znalazł w gazetach informację o kobiecie, która popełniła w tym miejscu samobójstwo. Lethbridge kontynuował ten rodzaj obserwacji podczas wykopalisk archeologicznych i doszedł do wniosku, że nasi przodkowie w ten sam sposób „zapełniali krajobrazy duchami”. – Wszędzie tam, gdzie doszło do zabójstwa, odebrania sobie życia czy do walk i bitew, pozostały wrażenia i emocje uczestników tych wydarzeń – przekonywał w swoich pracach.

Warto wiedzieć, że na takie poglądy miały wpływ przeżycia Lethbridge'a z dzieciństwa i czasów młodości. Jako kilkunastoletni chłopiec poszedł kiedyś z matką do lasu w pobliżu Wokingham i tam po raz pierwszy doświadczył nieuzasadnionego uczucia przygnębienia, które „przeszyło go do kości”. Kilka dni później dowiedział się, że w pobliżu tego miejsca znaleziono zwłoki nieznanego mężczyzny. Dlatego i w tym przypadku, odwołując się do tego wydarzenia z dalekiej przeszłości, twierdził, że samobójcy i ofiary zabójstw „wdrukowują” w miejsce tragedii lęk, przerażenie i całe swoje nieszczęście.

Jako archeologa interesował go czas i miejsce, w którym powstał określony obiekt lub zaszło zdarzenie. – Kiedy odnajdowałem w ziemi szkielet człowieka z odciętą głową, zmasakrowanego mieczem, chciałem wiedzieć, jak do tego doszło. Ważny dla mnie zawsze był śmiertelny cios. Ciekawe też były odkrycia grobów, w których znajdowałem kobiety i mężczyzn z głowami umieszczonymi pomiędzy nogami. Pochówki wampiryczne zawsze budziły we mnie wiele emocji. Zastanawiałem się, kim był odkopany osobnik, co się dzieje z jego duchem? Czy błąka się w pobliżu? Ilekroć mieliśmy odkopać wampira, odczuwałem niepokój. I nigdy się nie pomyliłem – wspominał po latach.

Wahadełko i różdżka na tropie

Artykuły z tej kategorii

  • Dieta nieśmiertelnych...

      O Victorze Truviano, jednym z najbardziej znanych obecnie breatharian na świecie, pisaliśmy w „Czwartym Wymiarze” kilka miesięcy temu. To dzisiaj 38-letni były skrzypek z Buenos Aires, który w czasie swojej trwającej ponad dekadę kariery muzycznej występował m.in. ze słynną argentyńską pianistką Marthą Argerich oraz wybitnym skrzypkiem z Izraela Itzhakiem Perlmannem. Swoją świetnie zapowiadająca się karierę ten niespełna trzydziestoletni potomek włoskich emigrantów przerwał jednak prawie z dnia na dzień z powodu... breatharianizmu.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.