Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Przemysław Mazur Przemysław Mazur

Angielscy heroldzi

 


Simple Picture Slideshow:
Could not find folder /www/4wymiar_www/www/4wymiar.pl/images/artykuly/zjawy_duchy_widma/angielscy_heroldzi

Wraz z pamiętną wyprawą Kolumba z roku 1492 poddani hiszpańskich władców sukcesywnie zwiększali zasięg eksploracji Nowego Świata. Napotykane przezeń plemiona wysp basenu Morza Karaibskiego oraz wybrzeży współczesnej Panamy i Wenezueli charakteryzował niski stopień rozwoju zarówno społecznego, jak i technologicznego. Tymczasem nowo odkryty kontynent skrywał wyrafinowane cywilizacje Majów (Jukatan, Chiapas), Muisców (południowa Wenezuela) czy Inków (strefa andyjska). Do ich grona wypada zaliczyć również Mexików, błędnie określanych mianem Azteków.

Znaki poprzedzające przybycie Hiszpanów

Ci niegdysiejsi koczownicy z grupy ludów Nahua wskutek przyswojenia osiągnięć poprzedzających ich kultur (zwłaszcza budowniczych miasta Teotihuacan oraz Tolteków) wytworzyli w XV wieku dominującą na Płaskowyżu Meksykańskim strukturę protopaństwową. Wpływy polityczne Tenochtitlanu (głównego miasta Mexików) sięgały od wybrzeży Pacyfiku po tropikalne puszcze Jukatanu, a zbrojne zagony mexickich władców ściągały trybut z obszaru porównywalnego z terytorium współczesnej Polski. Równocześnie hiszpańscy osadnicy coraz śmielej eksplorowali karaibskie wyspy. Podbój Kuby z inicjatywy Diego Velázqueza (1511 rok) przy równoczesnym parciu kolonistów z Panamy (odznaczył się tam zwłaszcza Vasco de Balboa oraz późniejszy zdobywca Peru Francisco Pizarro) nieuchronnie przybliżał moment zetknięcia się przedstawicieli cywilizacji europejskiej z tubylczym „imperium” dawnego Meksyku. Bystry, a przy tym pozbawiony zahamowań Hernán Cortés przybił do wybrzeży Anahuacu (tak Indianie meksykańscy zwykli określać znany sobie świat) w kwietniu 1519 roku. A to, jak czas pokazał, spowodowało zagładę cywilizacji Mexików.

Literacka maniera?

Już w dobie wczesnokolonialnej franciszkańscy misjonarze z zainteresowaniem wsłuchiwali się w tradycje plemienne ocalałych z konkwisty Indian. Dało to asumpt do zaistnienia dzieł takich jak Historia general de las cosas de Nueva España Bernardino de Sahagúna czy Monarquia Indiana

Juana de Torquemady. Z ich treści wynika zaskakująca konstatacja, w myśl której przybycie Hiszpanów poprzedziły liczne znaki zapowiadające to wydarzenie.

Dla racjonalnie postrzegających historyków niniejsze zjawisko wypadałoby zinterpretować jako pochodną miejscowego folkloru. Zwykli oni wskazywać przy tej okazji ówczesną manierę literacką inspirowaną historiografią antyczną, w myśl której wszelkie przełomowe momenty zwiastowały zjawiska jednoznacznie interpretowane jako nadprzyrodzone. Mnóstwo zresztą takowych w dziełach antycznych dziejopisarzy takich jak Swetoniusz, Herodian czy nawet chrześcijański Euzebiusz z Cezarei.

Nie sposób nie zgodzić się z tą racjonalistyczną tezą w jej zasadniczej części. Mimo tego zastanawiające jest, czy zapowiedź przybycia Hiszpanów w jakimś sensie (rzecz jasna nie w tak rozbudowanej formie, jak przedstawiają to kronikarze) mogła naprawdę mieć miejsce? Część z wymienionych w źródłach znaków (np. pojawienie się komety czy niezrozumiałe dla Indian zjawiska hydrologiczne) jesteśmy w stanie zlokalizować chronologicznie dzięki pomocy astronomów i geologów. Nie neguje się zatem ich realnego zaistnienia. Problem polega na tym, czy wywołały one reakcje zbliżone do wspominanych przez kronikarzy, a co za tym idzie, czy rzeczywiście przyczyniły się do upadku władztwa Mexików. Prawdopodobnie kwestii tej nie da się jednoznacznie rozwikłać, jednakże problem ten jest na tyle znaczący, że nie sposób przejść obok niego obojętnie.

Anielscy heroldzi

W kronice franciszkanina Toribio de Benavente (zwanego Motolinią) znajdujemy opis zwiastunu, który miał mieć miejsce już kilkanaście lat przedpojawieniem się Europejczyków. W sąsiadującym z Tenochtitlanem Tlatelolco pewien Indianin, którego zamierzano złożyć w ofierze, twierdził, że ukazał mu się „boski posłaniec”. W obliczu rychłej śmierci ów boski posłaniec miał go pocieszyć, obiecując miłosierdzie prawdziwego Boga. Ponadto nakazał przekazać mieszkańcom miasta wieść o rychłym przybyciu nowych władców Anahuacu, którzy ustanowią odmienne od dotychczasowych porządki likwidujące raz na zawsze ofiary z ludzi. Informatorzy Motolinii określali tegoż „posłańca” jako „ptaka z niebios” ze względu na podobieństwo do chrześcijańskich wyobrażeń aniołów.

Podobny „anielski” motyw zawarł w swym dziele kolejny franciszkanin – Juan de Torquemada. W świetle tej relacji dziesięć lat przed podbojem zmarła, a następnie zmartwychwstała siostra samego władcy Mexików,

Motecuhzomy II (1502-1520). Papantzin, bo tak brzmiało jej imię, miała przy tym doznać wizji, w której, podobnie jak ofiarnik u Motolinii, ujrzała postać przypominającą anioła. Indianka dostrzegła także przemieszczających się w łodziach białych, brodatych ludzi, zinterpretowanych przez nią jako „synowie Słońca”. „Anioł” poinformował ją, że obcy przybysze będą głosili wiarę w prawdziwego Boga i z jego woli opanują Dolinę Meksyku. Ponadto ukazał jej również piekło, w którym już oczekiwano pojawienia się dusz tych Indian, którzy polegną wskutek podboju. Po domniemanym zmartwychwstaniu Papantzin opowiedziała swą wizję bratu, którą ten przypomniał sobie na wieść o przybyciu Hiszpanów.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.