Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Przemysław Mazur Przemysław Mazur

Opętania i egzorcyzmy

(1, 6–12) wbrew obiegowej opinii nie pełni jeszcze roli jednoznacznie zadeklarowanego nieprzyjaciela Boga i ludzkości, o tyle we wspominanym apokryfie aniołowie tacy jak Szemihaza i Azazel, pomimo chęci przebłagania Stwórcy za pośrednictwem Henocha, nie mają już wstępu do Nieba. Podobnie rzecz się ma w przypadku Księgi Tobiasza i opisanego w niej jakby egzorcyzmu – bowiem właśnie tak wypada nam interpretować przepędzenie przez młodego Tobiasza (za radą towarzyszącego mu anioła Rafała) demona Asmodeusza (8, 2–3); swoją drogą już samo imię tej istoty wskazuje na konotacje z perskim Aiszma-Dewą.

Bujny rozwój prądów apokaliptycznych na łonie bezpośrednio poprzedzającego chrześcijaństwo judaizmu biblijnego okazał się wyjątkowo stymulujący również dla rozwoju angelologii i demonologii. Hebrajska wersja Księgi Henocha to już niemal traktat angelologiczny ukazujący rozbudowaną hierarchię niebiańskich bytów posługujących Bogu. Mimo że nie tak liczny, to jednak i tłum demonów z czasem również przybierał na sile.

„Jam jest Legion”

Nic zatem dziwnego, że gdy wraz z nauczaniem świetnie wszystkim znanego Cieśli z Nazaretu rodziło się chrześcijaństwo, przekonanie o istnieniu nieprzyjaznych człowiekowi bytów duchowych było już w pełni ugruntowane. W Ewangeliach nie brak epizodów ukazujących Chrystusa wypędzającego demony z osób dotkniętych opętaniem. Szczególnie plastyczny opis egzorcyzmu odnajdujemy u synoptyków. Jak napisał Łukasz, w kraju Gergezyńczyków Jezus napotkał na swej drodze opętanego, który zrywał z siebie krępujące go łańcuchy (zjawisko nadnaturalnej siły manifestującej się u takich osób jest stosunkowo częste), „(...) a zły duch pędził go na miejsca pustynne” (Łk 8, 29). Zapytany przez galilejskiego nauczyciela o imię (chciałoby się rzec: „standardowa” procedura w wypadku egzorcyzmów), odrzekł: „(...) legion, bo wiele złych duchów weszło w niego”. Na wyraźne polecenie Mesjasza kłębowisko demonów zmuszone było opuścić ciało gnębionego ich obecnością osobnika. Ewangelie wzmiankują więcej przypadków bezpośredniego zaangażowania Jezusa w tego typu walkę duchową (Mateusza 4,24; 8,16; 8,28; 10,1; 10,88; 11,18; 12, 24–28; 12, 43–45; Marka 1,23–27; 1,34; 3,10–12; 3,22; 5,1–10; 6,13; 9,14–29; Łukasza 4,33–36; 4,41; 5,18; 8,1–3; 9,1; 9,37–43; 10,17–20), jakkolwiek już nie tak spektakularnych jak w przypadku opętanego Gergezyńczyka.

Rzecz nie kończy się zresztą na Jezusie, bowiem również apostołowie oraz ich uczniowie wypędzali istoty demoniczne za pomocą egzorcyzmów, a nawet przedmiotów związanych z wyróżniającymi się osobowościami wczesnego Kościoła. Ów charyzmat zdaje się wręcz jednym ze znaków potwierdzających wyjątkowość zwolenników nauki Mistrza z Nazaretu. Szczególnie wymowny jest fragment z Dziejów Apostolskich, w myśl którego: „Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła, tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy” (Dz 19, 11-12). Ów szczególnie nielubiany przez protestantów ustęp, de facto stanowiący wskazówkę o zaczątkach kultu relikwii już na tak wczesnym etapie chrześcijaństwa, stanowi ponadto świadectwo metod poskramiania złych duchów. Podobną taktykę usiłowali również podjąć osobnicy określani mianem wędrownych egzorcystów żydowskich (Dz 19, 13). Tym samym dowiadujemy się o istnieniu na łonie biblijnego judaizmu specjalnej grupy (pośrednio wspomniani są również w Ewangelii Mateusza – 12,27)
zajmującej się wypędzaniem demonów. Widać zatem, że zapotrzebowanie pod tym względem było niemałe.

Zawieszeni między ziemią a niebem

To, że mimo wysiłków opętań nie wypleniono, dowodzi lektura pism z nieco późniejszych wieków, zwłaszcza wczesnych utworów hagiograficznych. Ów szczególny gatunek literacki zaistniał niemal równolegle z prekursorskimi formami życia monastycznego (pierwszeństwo pod tym względem tradycja przypisuje św. Antoniemu Egipskiemu). Nic zatem dziwnego, że żywoty powszechnie podziwianych pustelników stanowiły idealny wręcz materiał dla tego typu twórczości. Wzorowane na żywotach mędrców antycznych (zwłaszcza Żywocie Pitagorasa oraz Żywocie Plotyna), prędko nabrały cech autonomicznych wobec pogańskiego pierwowzoru. O ile bowiem najwcześniejszy Żywot św. Antoniego zawiera niemal całe formuły stylistyczne zaczerpnięte właśnie z tych tekstów, o tyle późniejsze ewoluują w kierunku wymogów wczesnego Kościoła. Zresztą również na łonie tej wspólnoty doszło w toku przełomowego dla niej IV wieku do istotnych zmian. Bowiem wraz z uznaniem chrześcijaństwa za pełnoprawną religię w obrębie Cesarstwa Rzymskiego (Edykt Mediolański z 313 roku), dobiegł końca ostatni okres prześladowań wyznawców tej wiary – ostatnia fala miała miejsce za panowania Dioklecjana, który zrzekł się władzy w roku 305. Tym samym dotychczasowy ideał chrześcijanina – męczennik – uległ pewnej dezaktualizacji. Mimo że oddanie życia za wiarę pozostało w opinii ówczesnych najbardziej wymownym świadectwem, a literatura oscylująca wokół tej tematyki nieustannie się rozwijała, to jednak potrzebą chwili było ukształtowanie nowego, bardziej aktualnego wzorca.

Artykuły z tej kategorii

  • Niezwykłe przypadki Józefa Pilsudskiego

    W roku 1904 Józef Piłsudski mieszkał w Krakowie. Był to ciężki czas i przyszły przywódca państwa polskiego był biedny jak mysz kościelna. Pewnego dnia odwiedził go Stefan Żeromski. Ziuk w samych kalesonach, ponieważ jedyne spodnie oddał do cerowania, stawiał sobie pasjansa. Rozradowany oznajmił pisarzowi, że karty pokazały mu przyszłość – miał zostać Naczelnikiem Państwa. Przełom w życiu Józefa Piłsudskiego nastąpił 7 lutego 1918 roku. W tamtym czasie był więźniem twierdzy w Magdeburgu. Nie było to ciężkie więzienie a raczej internowanie. Mi…

    Czytaj więcej...

  • Proces niemych

    Na początku XIV wieku w południowej Francji żyło wielu katarów, którzy wierzyli, że tylko tacy chrześcijanie jak oni – pragnący zbliżyć się do świętości – po śmierci dostąpią łaski wejścia do Królestwa Bożego. Miejscowa ludność nazywała ich „Les catharcs” – „czyści” lub „Les bonhommes” – „dobrzy ludzie”. Oni sami mówili o sobie: „Przyjaciele Boga”. Kościół nazywał ich heretykami i prowadził z nimi bezpardonową walkę.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.