Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Ilona Słojewska Ilona Słojewska

Anielskie inspiracje

Anioly z_TobiaszemCzy Słowacki wiedział, że słowa mają swoją energię, której siła jest niezniszczalna, zwłaszcza jeśli dotyczy aniołów?

Dotykać anioła

„Bo to okropne! Iść – i aniołów już nie napotykać!” – pisał Juliusz Słowacki w wierszu „Do pani Joanny Bobrowej” w roku 1842. A przecież zapełnił nimi swoją twórczość jak żaden inny polski poeta. Aniołów było w niej tak dużo, że formowały się w hufce, wojska czy w „szwadrony w zbroicach”. Było to u niego wyrazem wiary, że są obecne i w naszym realnym świecie.

– Po co ich aż tyle? Może potrzebujemy odczuwania obecności kogoś z tamtego świata? Od zarania dziejów przecież człowiek marzył, by dotknąć Niewidzialnego, zdobywał księżyce, sięgał gwiazd. Jednak to nie wystarcza. Pragniemy objąć tajemnicę, tęsknimy za czułością i miłością większą od naszej, czasem tak bardzo ułomnej. A anioły są przecież swoistym przedłużeniem tego, co nieuchwytne. Stają się pomostami pomiędzy tym, co Boskie i tym, co ludzkie. Anioły utkane zostały z łaski i uśmiechu – mówi Emila Glugla, poetka i angeolog. – Innymi słowy, kiedy patrzymy, dotykamy czy opisujemy skrzydła, oczy, włosy i szaty anioła, zbliżamy się do samego Boga, Absolutu i Światła. Myślę, że właśnie po to anioły były potrzebne Juliuszowi Słowackiemu. Pragnął łączyć sferę mistycyzmu ze zwyczajną ludzką rzeczywistością. Dążył do tego zawrotnego, niemożliwego zbliżenia, które tak bardzo porusza i pozwala nam, czytelnikom, zachwycić się jego wierszami, rozmarzyć, zamyślić. Stąd też romantyczne anioły stoją także na polach.

Ognista wizja

Poeta doświadczył osobliwego widzenia. W nocy z 20 na 21 kwietnia 1845 roku miał „ognistą wizję”, w której zobaczył, jak sam Bóg wysyła do ludzi przerażające „krwią rumiane anioły”. Czy z tego powodu właśnie takie zaczęły się pojawiać w jego twórczości? Anioły otaczały poetę zewsząd i były obecne w jego życiu, a nie tylko w poezji. Słowacki był głęboko przekonany, że ludzie są w stanie przejść osobliwą transformację i „zamienić się” w anioły po to, żeby dojść do celów, jakie wskazuje im sam Stwórca. Skąd o tym wiedział? Czy stąd, że był głęboko przekonany o posiadanych przez siebie nadprzyrodzonych zdolnościach, dzięki którym duchowo postrzegał świat?

Odzwierciedlenie poetyckiej kosmogonii

Poeta, sam czując się aniołem, podpowiadał ludziom, gdzie w świecie realnym ukrywają się skrzydlaci opiekunowie i jak można ich rozpoznać. Przypomnijmy – są tutaj, na Ziemi, pod ludzką postacią, mogą przybrać również wygląd ptaka, zwierzęcia, mają zdolności objawiania się w różnych zjawiskach natury. Potrafią nawet stać się wiosennym kwiatem, o czym przekonywał w sztuce „Beatrix Cenci”: „Myślę o tych cebulkach w ziemi pogrzebanych, w których są dziwne anioły kolorów”.

– Jednocześnie zadziwia częstotliwością, z jaką powraca do toposów anielskich. Wnioskować zatem można, że Skrzydlate Duchy ogromnie wpływały na jego twórczość. Dlaczego? Ponieważ anioły Słowackiego zmieniają się w tęsknoty, są obrazem ludzkiego niedosytu i przeczucia innego kształtu istnienia – rozważa Emilia Glugla. – Ponadto bywają także mistyczną inspiracją oraz odzwierciedlają kosmogonię poetycką, tak charakterystyczną dla poety.

Anioły w „łańcuchu bytów”

Poeta uważał, że anioły są pośrednikami między niebem a ziemią, porównywał je do ważnego ogniwa w „łańcuchu bytów” i, co najważniejsze, sądził, że są pośrednikami pomiędzy nieskazitelną duchowością Boga a fizyczną cielesnością człowieka.

Ale filozofia poety sięga jeszcze głębiej. Przyznawał aniołom prawo do osądzania ludzi i jednocześnie do bezustannej nad nimi opieki. Wszystko to można odczytać z jego utworów.

– Słowackiemu nie wystarczała sama przyjaźń między Niebem i Ziemią. Odczuwał potrzebę daleko większej zażyłości, potrzebę ogromnych zmian, by człowiek sam stał się Aniołem, Dobrocią, Światłem, Miłością i Żarem. Chodzi o próbę przezwyciężenia własnej, jakże nieraz bolesnej cielesności, o zapomnienie bolesnych ograniczeń, wreszcie o wpisane w serce każdego człowieka dążenie do doskonałości – uważa Emilia Glugla. – Najpełniej owa potrzeba ukazana została w ostatniej zwrotce Testamentu: „Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna, co mi żywemu na nic… tylko czoło zdobi: lecz po śmierci będzie was gniotła niewidzialna, Aż was zjadacze chleba – w aniołów przerobi”. Mistyczny manifest o sile ducha objawiającej się w poezji. Wiara w niezwykłą moc słowa, trwającego dłużej niż samo życie, zdolnego przemieniać ludzi i postać świata. Przeanielić to wydobyć ducha z materii, biologii i codzienności. Czy jest to możliwe? Z pewnością w jakiejś mierze tak. Kiedy kochamy drugiego człowieka, wydobywamy jego najpiękniejsze cechy. Staje się on dla nas aniołem, powietrzem, radością. A wspomniana wyżej tęsknota za doskonałością osiąga w jakimś sensie pełnię.

Moc oddziaływania słów

Rodzi się jednak wiele pytań. Wspomniana wyżej ostatnia zwrotka „Testamentu” Słowackiego przypomina jedno wielkie zaklęcie mające moc sprawczą. Czy poeta wierzył w to, że słowa posiadają w sobie moc zdolną zamieniać ludzi w anioły? I co dokładnie znaczą słowa: przerobić ludzi w anioły? Czy nie pragnął tego, żeby człowiek odkrył w sobie „anielskość”, która jest w nim ukryta, zagubiona, a może uśpiona? O jakim rodzaju transformacji myślał? Czy jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te wszystkie pytania?

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.