Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Alicja Łukawska Alicja Łukawska

Komisja do spraw zaświatów

 


Simple Picture Slideshow:
Could not find folder /www/4wymiar_www/www/4wymiar.pl/images/artykuly/zjawy_duchy_widma/komisja_do_spraw_zaswiatow

Wielki rosyjski chemik Dymitr Mendelejew, autor układu okresowego pierwiastków, wraz z innymi uczonymi z uniwersytetu w Sankt Petersburgu przez blisko rok zajmował się laboratoryjnym badaniem metod kontaktowania się z zaświatami.

Z jego inspiracji powstała specjalna naukowa Komisja do Zbadania Zjawisk Mediumicznych. W latach 70. XIX w. podczas seansów organizowanych przez jej członków eksperymentowano z zawodowymi mediami sprowadzanymi z zagranicy. Petersburscy uczeni próbowali rozpracować spirytyzm metodą „szkiełka i oka”. Efekt ich działań był taki, że wieści o domowym sposobie kontaktowania się z „tamtym światem” w szybkim tempie rozprzestrzeniły się po całej Rosji.

Seanse nad Newą

Pierwsze seanse wywoływania duchów w imperium carskim organizował w latach 60. XIX w. hrabia Aleksy Tołstoj, autor jednego z najlepszych opowiadań wampirycznych pt. Rodzina wilkołaka. Jednak prawdziwy nowoczesny spirytyzm pojawił się w Rosji dopiero w listopadzie 1870 r. Jego głównym propagatorem był Aleksander Aksakow, radca stanu w dworskiej kancelarii, a prywatnie tłumacz pism Emanuela Swedenborga i redaktor pierwszego pisma spirytystycznego na świecie, wydawanego w Lipsku „Psychische Studien”. Wkrótce dołączył doń kuzyn jego żony, chemik Aleksander Butlerow, wyznawca teorii „czwartego wymiaru”.

Amatorskie zebrania połączone z wywoływaniem duchów odbywały się początkowo wieczorami w prywatnych mieszkaniach, w gronie krewnych i znajomych. Kiedy do Petersburga przyjechał Szkot Daniel Dunglas Home, który ożenił się z Rosjanką, krewną Aksakowa, seanse stały się bardziej profesjonalne. Home był wtedy medium zawodowym, o światowej renomie. Potrafił nie tylko rozmawiać z mieszkańcami zaświatów i zmieniać rozmiary swego ciała, ale nawet lewitować pod sufitem. Zimę 1871/1872 spędził w Sankt Petersburgu, mieszkając u Butlerowa. Podczas seansów z jego udziałem materializowały się widmowe dłonie, ciężkie przedmioty traciły na wadze i słuchać było stukanie w stół. Żeby wykluczyć oszustwo, pewnego razu Butlerow wpełzł pod stół z zapaloną świeczką i sprawdzał, czy medium samo nie puka w drewno nogami. Jednak kończyny Szkota pozostawały nieruchome.

Później do miasta nad Newą udało się ściągnąć kolejne medium występujące za pieniądze. Był to Francuz Camille Brédif, który zwykle występował za zasłoną z tkaniny, spełniającą funkcję ekranu. Siedział na krześle ze związanymi rękami, a mimo to na zasłonie pojawiały się świecące kobiece dłonie, które – jak twierdził – należały do jego zmarłej przyjaciółki, Chinki imieniem Zheke. Prócz tego pokazywały się inne widmowe kończyny, które machały do zebranych, pisały wiadomości i przenosiły wskazane przedmioty. Mężczyznę poddano szeregowi testów. Kazano mu np. trzymać w rękach elektrody podłączone do galwanometru służącego do mierzenia natężenia prądu elektrycznego. Podczas tego doświadczenia na zasłonie pojawiły się ręce z zaświatów. Dopiero kiedy poproszono Brédifa, aby włożył końce palców do wanienek z roztworem elektrolitu, dłonie duchów przestały być widoczne.

Na seansach z Brédifem zaczął bywać zoolog i pisarz, profesor Nikołaj Wagner, zwany „rosyjskim Andersenem”, autor popularnych baśni dla dzieci pt. Skazki Kota-Murłyki. Zainteresował się spirytyzmem z powodów naukowych, był bowiem nie tylko sceptykiem, ale na dodatek ateistą niewierzącym w życie pozagrobowe. Jednak już po paru seansach całkowicie zmienił swoje poglądy. Występy Francuza zrobiły na nim tak wielkie wrażenie, że napisał list do prestiżowego pisma naukowo-politycznego „Wiestnik Jewropy”, na łamach którego od pewnego czasu toczyła się dyskusja na temat tego, czym jest dusza. Opisał w nim własną drogę poznawczą: od całkowitej niewiary do fascynacji spirytyzmem. Twierdził, że nie tylko widział, ale nawet czuł widmowe palce zmarłej Chinki Zheke, która pewnego razu chwyciła go za rękę i ciągnęła do ciemnego pokoju. Kiedy indziej próbowała ostrymi paznokciami zdjąć mu z palca obrączkę.

Wyznania Wagnera, które ukazały się w druku w kwietniu 1875 r., wywołały burzę w stolicy Rosji. Rozmawiano o nich w sferach naukowych i literackich. Jedni twierdzili, że byty pojawiające się na seansach to dowód na działanie nieczystych mocy. Inni uważali, że takie zjawiska to afront dla zdrowego rozsądku i pozytywistycznego pojmowania świata. Wyśmiewano starego profesora i układano o nim dowcipne wierszyki. Mimo to pewna grupa uczonych uznała, że mediumizm ma naukowe podstawy i można go zwyczajnie zbadać w laboratorium.

Komisja ds. zaświatów

Na początku maja 1875 r. na posiedzeniu rosyjskiego towarzystwa chemicznego profesor chemii Dymitr Mendelejew stwierdził, że „nadszedł czas, aby zwrócić uwagę na rozpowszechnianie się spirytyzmu w rodzinnych kółkach i wśród niektórych uczonych” i zaproponował, aby powołać specjalną komisję do zbadania tych zjawisk. W jej skład weszło dwunastu członków, wykładowców uniwersytetu w Sankt Petersburgu. Byli wśród nich specjaliści z różnych dziedzin, m.in. fizyki, optyki, algebry i zjawisk magnetycznych. Pierwsze posiedzenie odbyło się 7 maja 1875 r., Mendelejew zaproponował wówczas skonstruowanie specjalnego stołu do doświadczeń, który pozwoli obliczyć siłę nacisku dłoni na pulpit. Na kolejne zebranie zaproszono Aksakowa, Butlerowa i Wagnera – jako specjalistów od spirytyzmu.

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.