Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Tajemnicze kręgi

IMGP7765Ponad 15 lat temu na naszej posesji w okolicach Puszczy Bolimowskiej, widziałam coś niezwykłego.

W dniu przesilenia letniego zostałam w domu tylko z psem. Wieczór był ciepły i bezwietrzny. Wszędzie panowała cisza i spokój. Nigdzie żywej duszy.

Około 23.00 wyszłam do ogrodu. Miałam też wyjść za bramę, ale zjawisko, które ujrzałam, powstrzymało mnie i zaparło dech w piersiach. Stałam urzeczona, żałując, że nie mam aparatu fotograficznego.

Tuż za wewnętrzną drogą dojazdową do bramy, na dużej, zielonej łące naprzeciw domu, w odległości może 1 m od drogi – WIROWAŁY I PULSOWAŁY 3 OLBRZYMIE KULE.

Kule, jak wielkie kolorowe bańki mydlane, były zawieszone jedna obok drugiej ok. 0,5 m nad ziemią. Wirowały i pulsowały mocnymi kolorami. Za nimi nie było widać ani trawy łąki, ani drzew. Wyłaniały się z nicości i odpływały w nicość tuż przed naszą bramą.

Tak to widziałam, tak odbierałam, tak czułam. Równocześnie zachwycały i onieśmielały swym blaskiem, pięknem, ciepłem, dobrą energią, cudownym zjawiskiem.

Zastanawiałam się, dlaczego objawiły się właśnie mnie?

W środku każdej z nich pulsowały kolorowe światła, tak jak w podświetlonej mydlanej bańce. A ponieważ kręciły się też wokół własnej osi – ich obwody wyglądały jak wirująca tęcza.

W tym wieczornym, przejrzystym powietrzu i na tle zielonej trawy – barwy były bardzo wyraziste, intensywne. Nasz pies przylgnął do mojej nogi i też przyglądał się tym olbrzymim kulom. Pilnował mnie.

W końcu, gdy trochę ochłonęłam, zdecydowałam się sprawdzić, czy nie jest to jakieś ludzkie działanie. Odeszłam od bramy i, z ogrodu, dokładnie rozejrzałam się po okolicy, poszłam w lewo, w prawo. Podeszłam do siatki ogrodzenia i bramy.

Wszędzie jasna, spokojna, pusta przestrzeń. Wokół domów kilku sąsiadów było cicho i spokojnie. Żadnego światła czy promieni ani z boków, ani tyłu, ani z góry. Kule nadal wirowały i pulsowały. W tym momencie uświadomiłam sobie niezwykłość tego, co widzę i przez moment poczułam strach. Natychmiast jednak pomyślałam, że gdyby miało spotkać mnie coś złego, dawno by się to stało. I wrócił spokój. Pies cały czas był przy mojej nodze.

Nie wiem, jak długo to zjawisko trwało. Ale myślę, że te trzy kule były widoczne non stop przez około godzinę.

I tak jak nagle się pojawiły, tak nagle zniknęły.

O tym, co widziałam i przeżyłam, opowiedziałam dzieciom i niektórym znajomym. Nikt jednak nie potraktował poważnie mojego opowiadania. Chciałam jednak odtworzyć ten obraz wirujących, kolorowych kul. Obraz czytelny, rzeczywisty, tkwiący we mnie tyle lat i nie dający mi spokoju. Czułam, że powinnam to przekazać innym.

Teraz, przy okazji podjętego tematu fotografowanych kul świetlnych, dojrzał we mnie pomysł, by odtworzyć i pokazać ten cud. Opisałam wszystko tak wiernie i rzetelnie, jak tylko potrafiłam.

Może jakiś grafik komputerowy pomoże pokazać, według moich wskazówek, te 3 kule na filmie?

Może znajdzie się ktoś, kto pomoże przekazać innym to, co zobaczyłam, to, czego byłam świadkiem?

Serdecznie pozdrawiam.

Z poważaniem

Aleksandra W.

(Nazwisko i adres do wiadomości redakcji)

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.