Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Alicja Łukawska Alicja Łukawska

Wakacje z duchami – nawiedzone Pomorze

1
2
3
4
5
6
7
bwd 1/7 
fwd

 

Trójmiasto i jego okolice to tereny niezwykle ciekawe turystycznie.

Jest tu tyle atrakcji, że mogą one przyciągać nie tylko zwolenników morza, plaży i słońca, ale także miłośników zabytków i poszukiwaczy paranormalnych przygód.

Wśród lokalnego folkloru można spotkać stare „miejskie legendy” związane z różnymi domami, w których straszy, i spróbować po swojemu zweryfikować ich prawdziwość. Nie zawadzi przy tym porozmawiać z mieszkańcami i sąsiadami „nawiedzonych” budynków. A więc do dzieła! Oto raport dotyczący wybranych, najsłynniejszych i mniej znanych, mieszkań duchów na Pomorzu.

Klątwa domu Ferberów

Najbardziej popularnym nawiedzonym budynkiem dawnego Gdańska jest kamienica Ferberów przy ulicy Długiej 28, zwana też „domem Adama i Ewy”. Plac pod jej budowę zakupił Eberhard Ferber, który w XVI w. przybył do Polski z Nadrenii i wzbogacił się na handlu zbożem, drewnem i innymi towarami, a także na pożyczaniu pieniędzy na lichwiarski procent. Dom postawił w 1560 r. jego syn Konstanty Ferber, ówczesny burmistrz Gdańska, który był tak bogaty, że jeździł po mieście karetą zaprzężoną w szóstkę koni.

Familia Ferberów przez wiele lat żyła tutaj, opływając w luksus i dostatki. Jednak w pewnym momencie okazało się, że stary ród wymiera. Ostatni jego przedstawiciel, zamożny kupiec korzenny Gotfryd Ferber, mimo że posiadał tak wielki majątek, przez długi czas pozostawał starym kawalerem. W Bedekerze Gdańskim Jerzego Sampa czytamy, że w końcu ożenił się. Jego wybranką została młodziutka panna, córka jednego z rajców, który pożyczywszy od kupca sporą sumę roztrwonił ją, nie wiedząc potem, jak i kiedy spłacić zaciągnięty dług. Bez wahania wydał mu więc córkę, pozbywając się za jednym zamachem dziecka oraz długu. Dziwne to było małżeństwo. On kochał ją ponad wszystko na ziemi, ona zaś, przymuszona do ślubu z grubo od siebie starszym człowiekiem, nie darzyła go uczuciem, zerkając coraz częściej w stronę młodych, przystojnych mieszczan, którzy zaglądali do ich domu. Stary kupiec nie umiał już dłużej ukrywać nieufności i rozgoryczenia.

Rok po ślubie zdarzyła się tragedia. Młoda żona nieoczekiwanie zmarła. Nie wiadomo, co było przyczyną jej śmierci, bo była całkiem zdrowa. Ludzie podejrzewali, że to stary mąż otruł ją z zazdrości. Od tej chwili wdowiec całkowicie zmienił tryb życia. Zaczął unikać sąsiadów i kontrahentów. Przestał interesować się swoim sklepem. W końcu postanowił sprowadzić z zaświatów ducha zmarłej, by wyjaśnić sprawę jej zgonu. Marzył też o tym, by wskrzesić nieżyjącą małżonkę, bo wtedy może mieszczanie przestaliby oskarżać go o morderstwo. Próbował sam przeprowadzić seans spirytystyczny, korzystając z porad zawartych w księgach o magii, ale bezskutecznie.

Z tego też powodu poprosił o pomoc wykwalifikowanego nekromantę rodem z Wenecji. Włoch zgodził się na przeprowadzenie seansu, ale pod warunkiem, że w jego trakcie w kamienicy nie będzie żadnych świadków, poza nimi dwoma. Kupiec przyjął ten warunek i kazał swym pracownikom opuścić dom. Nie wiedział jednak, że w kamienicy pozostał jego stary, wierny sługa oraz domowy pies. Starzec i czworonóg ukryli się w wielkim kominie w sieni domu i cichutko czekali na rozwój wypadków. Spirytysta wyczuł jednak, że ktoś go podgląda i podsłuchuje. W momencie, kiedy miał rozpocząć seans, tajemnicza siła pozbawiła życia zarówno psa, jak i służącego.

Widma nad Motławą

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.