Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Filozofia codzienności

Maria Szyszkowska Maria Szyszkowska

Niestety

Apotheker-1568Niestety, każdy z nas może stać się pacjentem. Sprawa aptek jest więc sprawą publiczną. Ze zdumieniem stwierdziłam, że już w 1939 roku przedstawiciele Związku Polskiego Przemysłu Farmaceutycznego ostrzegali, że szkodliwe jest dopuszczanie do sprzedaży lekarstw w rozmaitych drogeriach czy wielkich domach handlowych. Nie podlegają one przepisom o prowadzeniu aptek. A nie wolno udzielać zezwoleń na sprzedaż poza aptekami, ponieważ lekarstwa mają być pełnowartościowe, a więc przechowywane w określonych warunkach, a w tym w odpowiedniej temperaturze. Innymi słowy, 70 lat temu wiedziano u nas, że nie można – jeśli ceni się zdrowie społeczeństwa – zastąpić aptek punktami sprzedaży różnorodnych towarów.

Podejmuję ten problem, ponieważ reklamy lekarstw stały się częścią codzienności każdego, kto ogląda telewizję. A czyni to niesłychanie wysoki odsetek Polaków. Wszyscy wiemy o tym, jak bardzo kuszące są w mediach reklamy lekarstw. Doszło do sytuacji, w której lekomania staje się plagą. O jej niebezpiecznych skutkach, łącznie ze śmiertelnymi wypadkami, milczy się u nas. Niebezpieczeństwo zawiera się także w tym, że połączenia niektórych lekarstw, bywa, kończą się tragicznie. Reklamy nie ostrzegają przed interakcją lekarstw. One powinny być, w formie informacji, skierowane wyłącznie do lekarzy, aptekarzy i stomatologów

Są kraje, które – w porównaniu z Polską – znacznie ograniczyły możliwość reklamowania lekarstw. Na marginesie trzeba dodać, że w Polsce nie ceni się lekarstw homeopatycznych, tak jak choćby w Niemczech i Włoszech. Nie ceni się u nas także, niestety, leczenia ziołami, a przecież powinno się mieć szacunek dla tradycyjnych, skutecznych metod sprawdzonych przez przodków.

Uczciwość w szczególny sposób powinna funkcjonować w środowiskach tych zawodów, które są odpowiedzialne za życie i zdrowie człowieka. Wybór zawodu lekarza bądź farmaceuty wymaga ograniczenia chęci pomnażania zysku. Żerowanie na chorych jest naganne. Należy uświadamiać powszechnie, że wytwarzane przez przemysł farmaceutyczny produkty nie są zwykłym towarem. Można tu przeprowadzić analogię z dziełami sztuki, których też nie powinno się tak traktować.

Dawniej szukano pomocy u aptekarzy. Byli przyuczeni do tego, by jej udzielać i przygotowywali lekarstwa, biorąc pod uwagę indywidualne parametry. Firmy farmaceutyczne nie były tak bogate jak obecnie i nie miały wpływu na świadomość obywateli, bowiem lekarstw nie reklamowano. Obecnie chorzy stali się środkiem w walce o pieniądze. Egoizm firm farmaceutycznych prowadzi do tego, że nie wahają się one użyć rozmaitych chwytów reklamowych w rodzaju zapowiedzi, że lekarstwo zdrożeje, czy też wywoływania presji psychicznej, by korzystać ze szczepionek, które w opinii części lekarzy mogą nawet szkodzić. Nieprawdą jest, że reklama równa się informacji, czyli że nabywcy swobodnie wybierają lekarstwa. Odwrotnie, są zniewoleni reklamami.

Sięganie do dawnych publikacji sk∏ania do refleksji nad aktualnymi problemami. Nie w tym, co powszechnie uznane za prawdziwe, należy poszukiwać drogowskazów.

W połowie XIX wieku starannie odróżniano aptekarzy od farmaceutów. Jedynie niektórzy farmaceuci po złożeniu egzaminu mieli przyznawany „stopień aptekarza”. I tylko ci ostatni mogli zakładać apteki. Okazuje się więc, że wymagania etyczne w Królestwie Polskim były wyższe niż w czasach dzisiejszych. Dziś każdy może być właścicielem apteki i otwierać je w bliskim sąsiedztwie już istniejących. Wytwarza to niezdrową konkurencję. Na to nie pozwalały przepisy prawne w XIX wieku.

Trzeba brać pod uwagę, że odporność ludzi chorych jest zmniejszona. Reklamowanie cudownych możliwości nowych lekarstw pada więc na podatny grunt. Gdzie respekt dla człowieka? Mamy do czynienia z niepohamowaną chęcią zysku i brutalnymi poszukiwaniami rynków zbytu. Zamiast opłacalności – ochrona zdrowia i dążenie do jego przywrócenia powinny kierować działaniami tych, którzy mają troszczyć się o pacjentów.

Jak proroctwo brzmią słowa H. Biertuempfla wypowiedziane na Pierwszym Zjeździe Aptekarzy w 1912 roku: „Może dojść do tego, że lekarz nie będzie umiał napisać zwyczajnej recepty, a aptekarz nie będzie miał nic do roboty w specjalnym swym zakresie, gdyż fabryki lub zagranica dostarczą mu środków gotowych”.          

 

Maria Szyszkowska

 

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.